poniedziałek, 29 stycznia 2024

Hamburg 2/15

 

Drugi tydzień był trudniejszy, pogoda się niby poprawiła przez tą odwilż - wszystko stopniało - ale wiatr i mocny deszcz nie ułatwiały biegania. Jak poprzednio niestety zacząłem od całkowitego odpoczynku w poniedziałek. We wtorek nakręcony filmikiem z takiego samego treningu kolegi który biega w Manchesterze Matt "Run the Planet" zrobiłem taki właśnie trening - zamiast rytmów 30-sekundowych były to aż 800-metrowe "rytmy" ;) i wyszły całkiem dobrze, mimo że musiałem po asfalcie biegać zamiast na stadionie. To było jeszcze przed odwilżą i cały stadion w Nowej Iwicznej był skuty lodem, nie było widać gdzie jest bieżnia nawet. W środę była ta odwilż z mocnym deszczem i wiatrem, przez co nie dałem rady wyjść na bieganie. Odbiłem sobie to w czwartek bo zaczynało już być słabo z treningiem w tym tygodniu. Udało się wyjść na siłownię (rzadko tam biegam, ale szczerze przyznam - raz na jakiś czas mi się podoba pobiegać bieżni mechanicznej). Takie szybkie treningi na siłowni są dość trudne dla mnie - dlatego że bardziej się pocę. Udało się zrobić bez wejścia w jakiś straszny poziom zmęczenia. Natomiast następnego dnia zrobiłem spokojny bieg, bez akcentu. 

W sobotę umówiłem się z kolegą (dzięki Damian!) i pobiegaliśmy po lesie spokojnie. To znaczy dla niego to było spokojnie, ja po swoim trochę urywanym oddechu czułem że jest trochę szybko. Wyszło średnio 5:22/km co niby nie wygląda bardzo szybko, ale w lesie odwilż więc biegło się niezbyt łatwo po miękkim prawie-błotku. 

W niedzielę natomiast dorzuciłem do zmęczenia dużo, bo zrobiłem 24km narastająco po asfalcie. Podzieliłem sobie na segmenty po 4km, zacząłem spokojnie (ale wyszło troszkę poniżej 5min/km) i co 4km przyspieszałem troszkę, tak żeby końcówkę robić planowanym (najwolniejszym planowanym) tempem maratońskim czyli 4:44/km. Zmęczyło mnie to poważnie i nie dałem rady tej końcówki tak szybko - było 4:48/km ostatnie 4km. Średnio z całości 4:54/km - całkiem przyzwoicie!

Jednak nie podoba mi się w tym tygodniu że nie było ćwiczeń siłowych ani basenu - to już bardzo słabe, jak kolega od basenu nie może to widać że i ja nie daję rady się sam zmobilizować... muszę to poprawić w tym tygodniu!


poniedziałek, 22 stycznia 2024

Hamburg 1/15


Nic mnie tak nie motywuje do realizacji planu jak wypisywanie tutaj regularnie jak wygląda ta realizacja. Więc postaram się wrzucać co tydzień raport i przynajmniej będzie wiadomo czemu się znowu nie udało ;) oczywiście głupi żarcik bo zakładam że się uda - no przynajmniej utrzymać formę z zeszłego roku. Żeby nie przedłużać - poniżej przeklejka z mojego arkusza gdzie notuję plan i realizację:

Dzień Plan Realizacja Kilometry
15.01.2024 poniedziałek siła Niestety nie było 0,00
16.01.2024 wtorek BS 8km
RT 6x 30”/60”
6x1km @4:07
Chciałem się sprawdzić na początek cyklu i zrobiłem jak to zwykle we wtorki bywało interwały. Nie miałem czasu podjechać na stadion więc były po chodnikach (pokrytych śniegiem) więc tempo 4:07 jest zadowalające 10,00
17.01.2024 środa BS 8km
SB 8x 100/100m
wolne
Źle się tego dnia czułem i odpuściłem zupełnie trening, bardzo rzadko mi się to zdarza 0,00
18.01.2024 czwartek BS 6km
BC2 4:35/km 8km
BS 9km
Najpierw chciałem zrobić planowaną tempówkę, ale jakieś żołądkowe dolegliwości mnie złapały – nic poważnego, ale zamiast szybkiego biegania wyszedł bieg spokojny z przerwami fizjologicznymi (dwiema) 8,62
19.01.2024 piątek basen 1100m 2:49
BC2 4:35/km 8km
9,18km
Rano zaległa z wczoraj tempówka i super wyszła po tym śniegu 4:35/km 8km. Wieczorem basen i znowu super – zaczynam szybciej pływać i wyszło 1100m zamiast typowych 1000m. 9,18
20.01.2024 sobota BS 8km
RT 8x 40”/80”
Las Kabacki SB 8x 100/100m
Pętla 10km po Lesie Kabackim a w połowie podbiegi 8x100m przy Powsinie średnio 3:45/km – nadal dużo śniegu i w terenie – czyli super!
Po południu z żoną i córkami łyżwy na Stegnach.
12,20
21.01.2024 niedziela BD 22km
Las Kabacki 20,3km
Długi po Lesie Kabackim z narastającym tempem, każda kolejna piątka szybciej: 5:40, 5:30, 5:20, 5:15. Zmęczył mnie ten bieg porządnie – jutro koniecznie odpoczynek! 20,29

 

Razem wyszło 60,3km - nie za dużo, ale to początek planu przecież :) Plan na ten tydzień: poprawić to że brakowało ćwiczeń siłowych, utrzymać basen na dobrym poziomie, zrobić trochę dłuższy bieg długi i chyba we wtorek jednak interwały zrobię zamiast rytmów. Ale jeszcze pomyślę :)

poniedziałek, 15 stycznia 2024

Plan na Hamburg

Wypadałoby określić dokładnie plan na maraton w Hamburgu - zostało już tylko 15 tygodni. Jak by ktoś pytał czemu dopiero teraz - to po pierwsze dopiero co zdecydowałem, że akurat tam pobiegnę wiosenny maraton, a po drugie ostatni tydzień był trochę wyjęty z treningu. Miałem około 10 dni temu operację dentystyczną na tyle dużą, że dostałem antybiotyk na chyba 9 dni. Najpierw zrobiłem pauzę od biegania, a potem biegałem tylko spokojnie (chociaż nie było to takie lekkie - bo w lesie po śniegu to jednak trochę męczy, ale nie robiłem żadnych akcentów).

Nie startuję jednak od zera - wcześniejsze tygodnie robiłem dość sensownie: jedne interwały, jedno tempo i jeden bieg długi, razem 5 albo 6 biegów w tygodniu i kilometraż był rzędu 70km.

Pomyślałem, pomyślałem i w sumie zacząłem od modyfikacji planu Hansonów, ale skończyłem na zupełnie innym podejściu - modyfikacji planu który robiłem pod Edynburg. W sumie Hamburg, Edynburg - brzmi podobnie, więc i plan podobny powinien zadziałać ;) a na serio to ostatnio pod Niceę mi nie poszło (pogoda pogodą, ale i tak myślę że wynik tam był za słaby) a ten pod Edynburg to jak najbardziej zadziałał. Możliwe że jeszcze go pozmieniam trochę, ale na ten moment plan wygląda tak:


Jutro rano zaczynamy! Właściwie to dzisiaj - muszę tą siłę zrobić :)


wtorek, 9 stycznia 2024

Plany na 2024

 

Nowy rok, nowe plany! Trochę to u mnie trwało, ale wreszcie jestem gotowy - udało się ustalić dwa główne starty tego roku, czyli wiosna i jesień. Najpierw zastanawiałem się nad tym jakiego rodzaju biegi zaplanować - może w górach, może ultra, może coś tam, ale w końcu doszedłem do wniosku że... nadal podoba mi się to moje bieganie takie, jakie jest. Czyli na co dzień staram się w lesie, ale do tego akcent na stadionie, tempówka gdzieś po asfalcie (czytaj: chodniku) i bieg długi - najczęściej też w lesie. Dla przykładu dzisiaj zamiast obiadu przebiegłem 10km po Lesie Kabackim z żonką. Temperatura w najcieplejszym momencie dnia -7 stopni, w lesie sporo śniegu, a my sobie biegamy spokojnie - było super! 

Dopiero co robiłem podsumowanie poprzedniego roku i zaglądałem do moich planów, które opisałem rok wcześniej. W sumie więc mam na świeżo w pamięci co planowałem i szczerze mówiąc łatwo mi opisać czego bym chciał od tego roku: tego samego :)
Tak krótko więc plany na ten rok to:

1. biegać zdrowo! Niech się nie przydarzy żadna kontuzja a z biegania będzie sporo frajdy
2. pobiec maraton szybciej niż w zeszłym roku (i to samo dla półmaratonu, dychy i piątki)
3. skupić się na treningu dodatkowym siłowym - żeby wreszcie coś oprócz nóg też było wytrenowane :)

Myślę że tyle starczy, a teraz konkrety: czyli dwa główne starty sezonu. Jesień udało mi się szybko zaklepać, ale z wiosną miałem sporą zagwostkę. Myślałem o weekendzie z majówką, szkoły mają wolne cały tydzień - warto się wybrać gdzieś całą rodziną. Analizowałem sporo biegów w ostatni weekend kwietnia i pierwszy maja, w końcu zostały mi już tylko trzy biegi: Kowno, Hamburg i Koenigstein-Drezno i... po naszym biegu w lesie dzisiaj zdecydowaliśmy że pojedziemy do Hamburga. 


A jesień (a właściwie to już zima) będzie co najmniej równie ciekawa: spodobało się nam bardzo w wypadzie do Nicei to, że w kraju zima, a my jedziemy w miejsce gdzie jest ciepło i rosną palmy. No i spodobał mi się też bardzo relacje kolegów którzy pobiegli w.... Walencji!


Ech, cieszę się bardzo z tych dwóch gwoździ programu. Do pierwszego zostało mi już tylko niecałe 16 tygodni! Ten tydzień mam wyjątkowo odpoczynkowy - jestem na antybiotykach (ale profilaktycznie - miałem operację dentystyczną, nie jestem chory). Dla pewności zrobiłem kilka dni odpoczynku, a do końca kuracji antybiotykowej biegam tylko spokojnie i krótko. Natomiast od poniedziałku ruszam już z 15 tygodniami ciężkiego treningu. Mój plan minimum na Hamburg to będzie 3:19:59, zobaczę w trakcie przygotowań na jakim jestem poziomie. Na pewno jeszcze wystartuję przed Hamburgiem dwa razy:

Chomiczówka to 15km  wśród bloków - niezbyt malowniczo, ale sentymentalny bieg dla warszawskich biegaczy. Natomiast warszawska połówka - to już jest dla mnie historia. Biegłem trzy razy, ale strasznie dawno temu! 2014, 2013, 2012 - ten najstarszy bieg to był mój debiut na tym dystansie z super czasem 1:38:18. 

Super wygląda dla mnie ten plan, nie mogę się doczekać kiedy wyjdę pierwszy raz na stadion na sesję interwałów (dopiero za tydzień, oby mróz zelżał bo dzisiaj rano było -15 stopni!).

piątek, 5 stycznia 2024

Podsumowanie 2023

Kolejny rok za nami, trzeba podsumować i porównać z celami jakie sobie stawiałem rok temu. To pozwala stwierdzić jak bardzo byłem zbyt optymistyczny i może urealnić plany na kolejny rok (które trzeba będzie niedługo opisać, ale jeszcze się krystalizują). Zajrzałem sobie w dwa wpisy w którym pisałem o planach:

i co ja tam takiego mądrego wypisywałem? Na szczęście głównym celem było:
"Oczywiście przede wszystkim celem nadrzędnym jak zawsze zostaje biegać zdrowo (czytaj: nie mieć nigdy kontuzji) i żeby mieć z tego dużo zabawy!"
Ale poza tym postarałem się też być bardziej szczegółowym i napisałem tak:

  1. dojść do średniej wagi 79kg
  2. pobiec w tym roku:
    • 5km poniżej 19:30
    • 10km poniżej 40:00
    • półmaraton poniżej 1:30
    • maraton poniżej 3:15
  3. w każdym tygodniu mieć chociaż dwa treningi dodatkowe typu basen albo siłowy

Zacznę od tego że tych celów w pierwszej połowie roku nie udało się zrealizować i we wpisie opisującym plany na drugą połowę roku po prostu przekopiowałem je.

A jak wyszło?

Po pierwsze - udało się biegać zdrowo i mieć z tego radochę. Nie było żadnej kontuzji, kilometraż wygląda imponująco na moje oko. W 2022 było 3.070km a w 2023: 3.434km! To naprawdę sporo, prawie 66km średnio w tygodniu, wliczając roztrenowania i wszelkie inne przerwy w bieganiu.


Co do wagi - zaczynałem z naprawdę złego punktu: 83kg to już dawno nie widziałem na wadze. No i muszę przyznać że udało się - pod koniec maja byłem już na poziomie średnio 79kg czyli aż 4kg mniej w pięć miesięcy - super wynik! Potem nawet zeszło do prawie 78kg i po maratonie jak zwykle podskoczyło, ale jest średnio 79kg plus minus kilogram. Teraz po Świętach oczywiście plus :) ale to chwilowe wahnięcie, można założyć że waga jest w porządku - ale oczywiście trzeba na to zawsze mieć oko, przynajmniej u mnie, inaczej od razu idzie w górę.


Teraz coś co nie jest łatwe, chociaż niby najłatwiej to policzyć bo mamy twarde dane: czyli wyniki.
  • 5km - plan był 19:30, a najlepszy wynik z tego roku to 20:00. Nie udało się, co jest dla mnie trochę dziwne i nie widzę za bardzo na horyzoncie jak by to się miało udać. Jedyne co mi przychodzi do głowy to jak zrzucę może jeszcze z kilogram i zrobię w ramach planu treningowego trochę interwałów to może się poprawi. Ale tak szczerze - nie jestem tego pewny...
  • 10km - plan był 40:00 i był dużo zbyt optymistyczny. Nie zbliżyłem się nawet do tego wyniku: 41:54 w Biegu Konstancińskim nie zadowala, mimo ze w spory upał, to jednak wynik dużo poniżej oczekiwań.
  • Półmaraton - plan był 1:30 i też był ambitny. Tutaj najszybsza połówka była w Pradze i wynik 1:33:39 był rozczarowaniem.
  • Maraton - plan był 3:15 a wyszło sensownie tylko w Edynburgu 3:19:22 i tutaj powiem szczerze że jestem zadowolony z tego wyniku. Udało się pobiec według założeń, plan minimum na bieg osiągnąłem i wynik wygląda dobrze.

Podsumowujące te plany i wyniki - z żadnego dystansu nie mam zrealizowanego planu, ale z perspektywy czasu jestem zadowolony z wyniku na piątkę i maratonu (a dycha i połówka to dla mnie porażki). A ponieważ najbardziej mi zależy na wyniku z maratonu to w tym podpunkcie jestem bardziej zadowolony niż rozczarowany z wyników w 2023 roku.

Ostatni podpunkt to były ćwiczenia dodatkowe: basen i siłownia. Siłownia udała się w pierwszym półroczu - razem 14 razy tylko. Z basenem było troszkę lepiej - głównie pewnie dzięki wzajemnemu dopingowaniu się z kolegą z którym chodzimy razem w piątki (pozdrawiam Adam jeśli kiedyś przeczytasz!) - w tym roku udało się 22 razy. Razem tych dodatkowych ćwiczeń było 36 razy, a tygodni w roku jak wiadomo jest 52. Nie jest to idealne, ale jednak coś tam robiłem - połowicznie można odhaczyć, tym bardziej że jest to duży postęp od lat poprzednich.


To jeszcze jeden ważny aspekt - jak tak ogólnie myślę od strony biegowej o zeszłym roku? Bardzo mi się podobał:
- był bieg górski w śniegu: Zimowy Półmaraton Gór Stołowych
- był półmaraton w Pradze gdzie wybraliśmy się z kolegami
- był maraton w Edynburgu gdzie udało się połączyć podróż służbową z bieganiem - super sprawa, pozwiedzałem a poza tym wyszło dobrze od strony sportowej
- był bieg typowo górski - już kolejny w mojej kolekcji Rzeźniczek - bardzo mi dobrze wyszedł
- był też bardzo ładny bieg zagraniczny połączony ze zwiedzaniem całą rodziną i odpoczynkiem od polskiego zimna (bo już w listopadzie) czyli maraton Nicea-Cannes sportowo słabo, ale w dużej mierze to była wina pogody
- w końcu wyjazd rodzinny na Święta połączony ze sporą ilością biegania - od strony sportowej to był fajny wypad

Jak mawiał klasyk "wspaniały to był rok, nie zapomnę go nigdy" a tak na serio - to był dobry rok, oby kolejny był troszkę lepszy, ale o tym jakie mam plany na 2024 to już napiszę w oddzielnym wpisie, bo ten się zrobił strasznie długi!

 



 

 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Angielskie bieganie

 

Watling park - w tym wyjątkowo nie pobiegłem Park Run'a

    W tym roku Święta i Nowy Rok spędziliśmy w Londynie. Nie byłbym sobą gdybym nie wziął ze sobą butów do biegania i oczywiście oprócz tego jakichś ciuchów. Z ciekawostek: skoro lecę w środku zimy (w Polsce już dwa razy zrobiliśmy z najmłodszą córką bałwana) to wziąłem tylko długie spodnie i bluzy do biegania. A tutaj niespodzianka: temperatury dochodziły do 14 stopni nawet! W chłodniejsze dni było trochę mniej, ale i tak przy biegu szybkim typu start w Park Run'ie było mi za ciepło. 

A właśnie - Park Run'y. Byłem tutaj niby krótko i tylko jeden sobotni poranek zaliczyłem, ale mimo to pobiegłem w Park Run'ach... trzy razy! A to z tego powodu że dwukrotnie były to edycje specjalne: z okazji Bożego Narodzenia i z okazji Nowego Roku. Super mi się to udało, może wyniki nie były jakieś warte pochwalenia się, ale fajne było samo to, że udało się pobiec:

2023.12.25 Canons Park 21:15
2023.12.30 Sunny Hill Park 21:30
2024.01.01 Canons Park 21:41

Czasy jak widać nie powalają, ale w Canons Park było sporo kałuż i błota plus podbieg po ścieżce gruntowej, w Sunny Hill Park podbiegi były ogromne - prawie 100 metrów w sumie w górę (!), a w dodatku biegałem tu w Londynie codziennie - 8 dni z rzędu, w sumie prawie 90km . Nie było to do końca zaplanowane, ale jak chciałem odpocząć to akurat Żonka chciała pobiegać więc wtedy dla towarzystwa wychodziłem pobiegać :)

Podsumowując - fajnie było, mam nadzieję że kolejne wyjazdy będą równie udane biegowo. W tej chwili kończę ustalenia odnośnie maratonu na wiosnę, ale już trenuję bo termin mniej więcej już mam ustalony: ostatnia niedziela kwietnia albo pierwsza maja, bo wtedy będzie majówka. Poza tym mam już trzy inne biegi ustalone, ale dokończę najpierw te ustalenia w domu gdzie jedziemy (chciałbym całą rodziną) i wtedy oficjalnie opiszę gdzie i jaki plan treningowy robię.

Jeszcze zrzuty z moich Park Run'ów:






ADs