Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Moja przygoda z Garmin Forerunner 235


Święta coraz bliżej więc trzeba było pomóc Mikołajowi w tym odwiecznym problemie poszukiwania prezentu pod choinkę. W tym roku znowu w okolicach listopada firma Garmin pomaga nam w tym trochę prezentując nowe modele swoich zegarków biegowych. Generalnie wyszły trzy nowe rodzaje:
  • 230 - czyli nowsza wersja 220
  • 235 - czyli 230 z dodanym optycznym czujnikiem tętna
  • 630 - czyli nowsza wersja 620
Krótko można je scharakteryzować je następująco:
230 - zegarek z średniej półki cenowej Garmina (czyli ok. 1070zł) przeznaczony do biegania, okazjonalnie można go użyć do jazdy na rowerze. Najbardziej widoczną zmianą jest dużo większy (o prawie połowę) kolorowy wyświetlacz. Ciekawostki to dodanie powiadomień z telefonu, aplikacji z ConnectIQ (tarcze zegarka, aplikacje), śledzenie aktywności (kroki, monitorowanie snu, kalorie), kontrola muzyki w telefonie, komunikaty głosowe (jeżeli mamy telefon przy sobie) i wsparcie dla GLONASS.
235 - to samo co 230 i jeszcze jedna duża nowość: optyczny czujnik tętna. Cena: 1500zł
620 - to co było w 620 plus to co w 230 i jeszcze: podstawowe funkcje nawigacji (powrót do startu, zapamiętywanie miejsc wg GPS), dynamika biegu (długość kroku, balans czasu kontaktu z podłożem, odchylenie pionowe). Cena: 1700 (bez czujnika tętna) i 1900zł z czujnikiem.

Poanalizowałem to wszystko sobie i wymyśliłem sobie że to czego najbardziej potrzebuję w moim starym dobrym 910xt to:
  1. żeby treningi same wgrywały mi się po zakończonym biegu
  2. automatycznie żeby mi mierzył co jeszcze potrafi: kadencję, tętno
  3. powiadomienia z telefonu
  4. monitor aktywności
To pierwsze  mi bardzo przeszkadzało - z 910xt trzeba mieć gwizdek USB - ant+ (i go nie zgubić!), wtyknąć do komputera, uruchomić go, włączyć aplikację, zgrać treningi - to zabiera nawet 15 minut! Inna opcja to wtyczka - adapter ant+ do telefonu, ale kosztuje takie cuś (Wahoo Ant+ dongle) nawet 250zł i też trzeba ręcznie to wtykać do telefonu, uruchamiać aplikację, zgrywać treningi, wybrać który trening importować do Garmin Connect.
Drugi punkt - fajnie by było mieć więcej danych bez obwieszania się czujnikami.
Trzeci punkt - dobrze jest jak się ma duży telefon nie musieć wyciągać go z kieszeni gdy wibruje i widzieć kto dzwoni, treść smsa który przyszedł czy innego powiadomienia.
Czwarty punkt - to też wygodne gdy widać na telefonie czy zegarku ile zrobiliśmy kroków w ciągu dnia, jak wygląda nasze tętno spoczynkowe czy też nasz sen.

Przeanalizowałem co można na rynku dostać i zaryzykowałem kupno zegarka Garmin Forerunner 235. Początki były bardzo obiecujące. Mnóstwo opcji, niektóre naprawdę super. Wszystko to co wcześniej opisałem się sprawdziło. Czujnik tętna w nadgarstku wygląda na bardzo fajny pomysł: co prawda nowe rozwiązanie własne Garmina a nie jak w 225 od Mio, ale recenzja DC Rainmakera była obiecująca. Po założeniu na rękę zegarek sam sprawdza aktualne tętno i potrafi to robić cały czas (podświetlając skórę i wykrywając przepływ krwi w naczyniach pod skórą). Monitoruje więc nas nawet podczas snu i potem pokazuje naszą aktywność w nocy. 
Zegarek można sparować z telefonem i pokazuje wszystkie powiadomienia (i wibruje), nawet kto dzwoni - nie trzeba sięgać do kieszeni, naprawdę super sprawa. Gdy chcemy pobiegać - naciskamy guzik i za kilka sekund satelity są znalezione i możemy biec (przy podłączeniu do aplikacji Garmin Express zegarek zgrywa ustawienie satelit na 7 dni w przód i wtedy znajduje je bardzo szybko). Po zakończonym biegu od razu trening wgrywany jest na sieć (Garmin Connect, jak go podłączymy to też na innych portalach, np. endomondo). Potem zaś możemy przeglądać nowe rekordy którymi zegarek będzie nas dopingował do dalszej pracy:


Tutaj u góry po lewej widzimy że zegarek wykrył po jednym z moich biegów z nim nowy pułap tlenowy. Nie od razu oczywiście wykryje nasz aktualny pułap tlenowy - dopiero po jakimś czasie, gdy zrobimy trochę ciężkich treningów. U góry po prawej widać coś nowego: proponowany czas odpoczynku przed kolejnym ciężkim treningiem. Nie znaczy to że prze 45 godzin miałbym leżeć brzuchem do góry - spokojne bieganie jak najbardziej może wcześniej być. Na dole zaś widać monitor aktywności - pokazuje ilość kroków w ciągu dnia, ile procent z założonego celu już zrobiliśmy (cel się ustala dynamicznie - zaczynamy od 10.000 a potem się ustawia chyba na średnią z kilku dni). Oprócz tego widzimy też ilość spalonych kalorii. Dokładność tego jest oczywiście dyskusyjna.

Bardzo fajnym gadżetem jest ciągły pomiar tętna i pokazywane tętno spoczynkowe, najniższe i najwyższe z ostatnich czterech godzin i wykres tego tętna pod aktualną godziną na tarczy głównej zegarka. 


Z takim pozytywnym nastawieniem zabrałem się za bieganie. Szybko zegarek złapał satelity, ja się wybrałem na bieganie z dwoma zegarkami - na lewym nadgarstku 235 a na prawym 910xt z czujnikiem tętna na piersi. Przebiegłem około 10km, 235-tka sama pięknie wgrała trening na sieć a z 910 ja wgrałem ręcznie. Wyniki były takie:








Różnica dystansu 0,6% jest mała. Tętno i tętno maksymalne też całkiem nieźle - różnica o jedno uderzenie na minutę to żadna różnica. Wykres tempa w 235 bardzo wygładzony, za to tętno jak by bardziej szarpane. Zwróćcie uwagę jednak na wykres tętna - szczególnie na początek. Nałożyłem oba na siebie tutaj:


Czerwony: 235, morski: 910xt. Niby całkiem dobrze 235 odgaduje tętno przez prawie cały bieg, poza... pierwszymi czterema minutami. To był jak widać bieg spokojny i jednostajny, czemu aż cztery minuty 235-tka nie wiedziała co się dzieje? Zegarek był dość ciasno zamocowany i tylko na początku wariował. Postanowiłem więc wziąć oba zegarki na sesję interwałów. Żeby zbadać różne przypadki zrobiłem piramidkę: 200-400-600-800-1000-800-600-400-200 metrów z przerwami od 200 do 400 metrów, z tempem interwałowym dla mnie czyli w okolicach 3:45/km. Pobiegałem po naszym stadioniku w Nowej Iwicznej gdzie pętla po zewnętrznym torze ma troszkę ponad 200m. Wyszło to tak:


Najpierw 910xt - wszystko zgodnie z przewidywaniami: tętno najpierw raczej niskie (ale szarpane - to źle), w trakcie interwałów rośnie szybko i utrzymuje się wysokie, przy odpoczynku spada. Widać bardzo dobrą korelację tempo-tętno, widać też piło-kształtny wykres tempa - bardzo ładnie odpowiadający interwałom - ich długości i tempie. 
A teraz spójrzmy na wykresy przy 235. Po pierwsze: znowu na początku tętno przez pierwszych 5,5 minuty jest "od czapy". Po drugie w trakcie jednego z interwałów pokazana została wartość 203 (!), a po trzecie i najważniejsze: wykres tętna nijak nie przystaje do mojej prędkości. Nie widać w ogóle korelacji, dla przykładu w trakcie odpoczynku po najdłuższym interwale tętno przez prawie 1,5 minuty jest bardzo wysokie, tak jak podczas interwału. Przez pierwsze cztery interwały w ogóle nie widać żeby wzrosło, cały czas skacze bez widocznego sensu. 
Najlepiej oddającą statystyką to co się działo na tym treningu jest kadencja. Ta ładnie pokazuje gdzie był interwały a gdzie rozruch, odpoczynki i schłodzenie. 
Na koniec równie ważna statystyka: tempo chwilowe. Podczas biegu je obserwowałem na obu zegarkach bo to dla mnie bardzo ważne - nigdy nie miałem takiego wyczucia tempa żeby biegać interwały w ten sposób. Ostatnio muszę przyznać że jest z tym coraz lepiej, ale przyzwyczajenia zostają - patrzę więc na zegarek dość często i koryguję swoje tempo. Tutaj z 235 byłem jak dziecko we mgle - tempo chwilowe słabo oddawało (a często WCALE nie oddawało tego co się działo - czyli co ja czułem że biegnę i co pokazywał 910xt). Widać to też na wykresie - wygładzonym już i obrobionym, ale i tak błędy pozostały. Trzeci i czwarty interwał mają narastające tempo a tak nie było - co widać po kadencji i po wykresie z 910xt (i ja sam to pamiętam z biegu).
Ostatnie porównanie - tabele z podsumowań temp odcinków potwierdzają jeszcze jedną rzecz: że średnie tempo tych odcinków też jest kompletnie "od czapy": 

Najpierw 235:

Teraz 910xt:

Różnica w dystansie: 10,80-10,44=360 metrów to tylko 3,5%, ale jak widać w podziale na odcinki dało to ogromne różnice np. 3:27/km a 3:45/km przy odcinku długości 600m. Oczywiście lewy nadgarstek robi troszkę mniejsze kółka przy bieganiu po bieżni, ale nie aż takie. Widoczne to było też dla mnie podczas biegu - tempo chwilowe było zupełnie nieprawdziwe.


Reasumując: 235 to może i będzie super zegarek, ale najpierw należy poprawić następujące rzeczy:
  • bardzo zły odczyt tętna o ile zmienia się ono w trakcie biegu
  • bardzo zły odczyt tempa chwilowego (duża inercja, złe wartości) - znowu o ile się ono zmienia
  • dużo za krótki czas działania - 2,5 dnia a wg zapewnień producenta do 9 dni
Widać na forach garmina że to nie są moje tylko spostrzeżenia - wiele osób to raportuje. Garmin to widzi i pracuje nad nowym oprogramowaniem (beta 3.13 jest już dostępna, ja testowałem na 3.10 czyli obecnie aktualnym).

Podsumowując raz jeszcze: jeżeli szukacie zegarka do biegania rekreacyjnego (czyli głównie równym tempem) i nie skupiacie się bardzo na aktualnym tempie, to ten zegarek jest naprawdę świetny. Te wszystkie rzeczy o których pisałem są bardzo przydatne i podczas biegu i na co dzień (powiadomienia, monitorowanie aktywności i snu, sterowanie muzyką w telefonie z zegarka). Jednak jeżeli tak jak ja ważne są dwa was te cyferki które zegarek podczas biegu pokazuje to szczerze odradzam. Niech Garmin najpierw poprawi to czego nie przetestował porządnie przed wypuszczeniem zegarka na rynek. Podobnie nie polecam 630 ponieważ podejrzewam że to ten sam sprzęt w środku i problemy z tempem będą na razie bardzo podobne. Chociaż kusiły mnie dodatkowe parametry biegowe w nim dostępne. 

A co ja zrobiłem? Korzystając z tego że mogłem odstąpić od umowy zawartej zdalnie (czyli przez allegro, zresztą z 10 ratami 10x bez żadnych kosztów) po prostu dopłaciłem te 340zł i wymieniłem tą 235-tkę na 920xt. W ten sposób nasza biegająca rodzina ma wreszcie dwa porządne zegarki (910 i 920) i nie będą nam się wreszcie treningi mieszały i zgrywały na raz na jedno konto :)

sobota, 30 listopada 2013

Brooks Aduro - test

Dzięki sklepowi 4run.pl po raz pierwszy mogę powiedzieć że jestem testerem. Dostałem do testów buty marki o której wiele słyszałem, ale nigdy w butach tego producenta nie biegałem. Myślę że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji bo Brooks jest firmą do niedawna praktycznie nieznaną u nas. Z tego powodu moje testy nie były obciążone poprzednimi doświadczeniami, a model który przyszło (przybiegło?) mi testować - Brooks Aduro - był mi zupełnie nieznany.



Pierwsze wrażenie: buty wyglądają solidnie. Nie wiedziałem o nich nic i specjalnie nie szukałem opisów na sieci jakie tam są w nich systemy i do czego są one przeznaczone, ale od pierwszego kontaktu widać że są to buty treningowe. Gruba podeszwa, bieżnik wyraźnie zarysowany, ale asfaltowy. Plastikowe wzmocnienie rozcięgna podeszwowego, żel pod piętą który można zobaczyć przez otwór w podeszwie (ta zielona kropka). Podeszwa ma wytrzymałą czarną gumę pokrywającą wypustki. Siateczka jest średniej grubości, zapiętek miękki ale stabilny a przód buta wzmocniony. Słowem wrażenie zrobił że jest solidnym butem treningowym. Nie wziąłbym tych butów na interwały czy też start, ale myślę że to normalne - nie po to się robi obuwie treningowe.

Co do wyglądu to wiadomo - o gustach nie dyskutuje się. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Mi osobiście te buty się podobają z wyglądu. Gdybym sam wybierał to pewnie wybrałbym bardziej żywe zestawienie kolorów, ale ta kombinacja też przypadła mi do gustu, pewnie dzięki dużej ilości intensywnie czerwonych elementów.

Testy wypadły mi w okresie końcowych przygotowań do maratonu berlińskiego, potem było roztrenowanie, a końcówka testów była w trakcie ostatnich 5 tygodni, gdy trenowałem pod 10km. Biegałem więc różnie: najpierw po asfalcie, spokojne długie biegi, ale też biegi progowe i przełajowe. Potem nie biegałem, ale używałem tych butów dojeżdżając do pracy rowerem (po 20km w jedną stronę). Ostatni okres to krótkie ale szybkie biegi. Kilometraż tygodniowy to 60-80km podczas przygotowań do maratonu a podczas planu pod 10km to około 40km. W sumie myślę że przebiegłem w nich około 200km (nie wszystkie treningi w nich wykonywałem).



Teraz najważniejsze - jakie są moje wrażenia. Wydawało mi się że buty są ciężkie - z racji solidnego wyglądu, grubości podeszwy i pewnie kolory też tu swoje dołożyły. W trakcie biegu jednak czułem się w nich bardzo dobrze. Miejsca na palce jest odpowiednio dużo - mimo tego ze ja mam szerokie stopy i często mam problem z tym że obieram palce u stóp w jednym miejscu to tutaj było w porządku. Siateczką nie jest oczywiście z gore-tex'u wiec po wdepnięciu w kałużę nie spodziewajcie się cudów - cała stopa będzie mokra :) oczywiście nie ta która jest winna bo wdepnęła tylko ta druga. Wentylacji nie było mi dane sprawdzić bo nie było już gorąco w trakcie moich testów. Podeszwa jest dość gruba - biega się wygodnie, z drugiej strony mam odczucie że jest odpowiednio twarda (nie lubię dużej amortyzacji w stylu poduszkowców). Cholewka i język są grube i miękkie - więc znowu jest komfortowo. Sznurówki nie rozwiązują się (zwracam na to uwagę przy każdych butach bo mnie to denerwuje!). O zapiętku już pisałem - stabilizuje ale nie obciera, tak powinno być.

Ogólne odczucia mam więc bardzo pozytywne: to bardzo porządny but. Przy biegach na asfalcie nie boję się o swoje stawy. Przy biegach w terenie nigdy nie miałem problemów ze stabilnością ani z przyczepnością. Bieżnik jest moim zdaniem pomyślany na asfalt ale na polnych ścieżkach czy nawet na nasypie kolejowym radził sobie bardzo dobrze. Podeszwa jest dość twarda żeby nie czuć nawet większych kamieni. Żeby jeszcze sprawdzić jak ten but poradzi sobie w warunkach do których (moim zdaniem) nie był pomyślany - wziąłem je w tym tygodniu na interwały na stadion. Bardzo szybkie a w dodatku po raz pierwszy chwycił mróz i bieżnia pokryła się szronem. No i rzeczywiście - mnie sprawdziły się. Nie dawałem rady biec tak szybko jak chciałem w większości z powodu tego że na oszronionym tartanie te buty się trochę ślizgały.

Z drugiej strony gdy kiedyś w nich zjawiłem się odebrać pakiety na Biegnij Warszawo i wychodząc kopnąłem (przypadkowo ale mocno) w kolczatkę przy wyjeździe z parkingu, to ze zdziwieniem stwierdziłem że buty zamiast przebić się tym zaostrzonym kolcem to po prostu wytrzymały. Guma w podeszwie jest jednak mocna!

Podsumowując: czy można ten but polecić? Moim zdaniem jak najbardziej. Komu go polecić? Osobnikom jak ja - trenującym w większości po asfalcie (choć bardzo dobrze sobie poradzi też w lesie), dystanse mogą być nawet bardzo długie, tempo od spokojnego do żwawego. Nie zalecam do trenowania bardzo szybkich biegów. Myślę że buty wytrzymają bardzo długo - po tych prawie trzech miesiącach nie widać po nich śladów użytkowania a jak widać na zdjęciach - nie oszczędzałem ich (ani siebie) :)




wtorek, 30 października 2012

Puma FAAS 500 - recenzja


Tak te butki wyglądały na początku naszej znajomości. A jak wyglądają teraz? Bardzo proszę:





A teraz parę słów o moich odczuciach. Nie mam zamiaru rozdrabniać się na systemy, technologie itd - po prostu jako jeden z nas - biegaczy opiszę swoje wrażenia.

Wygląd
O gustach - wiadomo - nie dyskutuje się. But występuje w różnych zestawieniach kolorów - można sobie dobrać do własnych upodobań. Ja nigdy z własnej woli nie wybrałbym akurat zielono-szarych butów ale byłem ograniczony przez rozmiarówkę - w sklepie hrmax.pl w moim rozmiarze od ręki był dostępny tylko ten kolor. Co ciekawe jednak nie tylko się do niego przyzwyczaiłem ale nawet zaczął mi się podobać.
Jakość wykonania jest wysoka - materiały są dobrej jakości, skóra wygląda ładnie, dokładność szycia i spojeń - wszystko jest wykonane naprawdę ładnie.
Logo firmy z boku jest wykonane z (chyba laminowanej) skóry - podoba mi się ten element.

Podeszwa 
W odróżnieniu od Asicsów czy Nike nie ma w niej żelu czy poduszki powietrznej - jest to po prostu podeszwa piankowa. Po przebiegnięciu 1000km w tych butach kolorowy natrysk z boku podeszwy złuszcza się a pianka wygląda na ubitą. Jednak ilość amortyzacji była moim zdaniem odpowiednia. Im wyższy numer modelu Puma Faas tym tej amortyzacji więcej - 500-tka ma jej już sporo ale przy mojej wadze (83kg) warto pomyśleć o modelu wyższym. Na początku treningów odczuwałem niższy komfort po przesiadce z Asics Gel Pulse 3. Po jakimś czasie to ustało i oba maratony (Lębork i Warszawa) przebiegłem w tych butach. Myślę że jeżeli ktoś robi duże ilości kilometrów a waży tyle co ja to powinien pomyśleć o modelu z większą amortyzacją. Mój plan to tylko około 50km tygodniowo.

Zapiętek
Wrażliwe miejsce bo achillesy mamy jedne. W tych butach jest on bardzo dobrze wykonany - miękki, delikatny ale nie miałem nigdy uczucia luzu. Idealny.

Sznurówki
Ja zwykle zawiązuję je na jeden raz, tylko na długie zawody podwójnie. Nie pamiętam żeby mi się kiedyś rozwiązały, na długość też są odpowiednie.

Miejsce na palce
Wydawało mi się że jest go za mało ale nigdy nie miałem z tym problemów. Co prawda typowa dla mnie dziura u góry buta oczywiście się pojawiła ale to wynika z moich wielkich ostrych pazurów a nie mankamentów buta.
Buty nigdy nie zafundowały mi czarnego paznokcia czy otarć w tej części buta, jedyne co mnie spotkało to typowe dla mnie otarcia między dużym palcem a drugim (taka moja uroda ale w miarę biegania to drastycznie się zmniejsza i już prawie nie występuje). Raz - na maratonie w Lęborku zdarzyło mi się że paznokcie dwóch najmniejszych palców prawej stopie miały trochę czarnego koloru. To jednak z mojej winy bo zakleiłem za grubym plastrem dwa największe palce i one zepchnęły te małe. Teraz już wiem że jak zaklejać to cienkim plastrem żeby nie rozpychać palców w bucie :)

Wentylacja
Opisy na sieci mówiły że z tym jest problem w Faas'ach 500. Na oko wydaje się to sensowne - dużo elementów skórzanych a powierzchnia siateczki nie jest ogromna. Jednak ja nie miałem takich odczuć, może dlatego że nie lubię jak mi jest za chłodno w stopy.

Ogólne wrażenia
Tak jak pisałem polubiliśmy się z tymi butami. Miały mniej amortyzacji niż moje pierwsze Asics'y przez co są bardzie sprężyste i oczywiście szybsze. Biegało się w nich przyjemnie i maratony i krótkie biegi. Brałem je na treningi interwałów, tempówek i na długie wybiegania. Mimo moich obaw co do zakupu butów tej firmy (ma duże tradycje ale nie skupia się głównie na butach do biegania i ma na tym polu mniejsze doświadczenie niż tuzy tego rynku biegowego) jestem z tych butów bardzo zadowolony. W dodatku cenowo były one bardzo atrakcyjne co było też zasługą sklepu hrmax.pl bo ceny w sklepach stacjonarnych nie były niskie.

Jednym słowem polecam te buty, jeżeli miałbym określić komu i do czego najbardziej powinny pasować to strzelałbym tak: dla biegaczy z poprawną wagą (powiedzmy BMI dla mężczyzny do 24) a idealny dystans to półmaraton. Dla lżejszych może być i dłuższy dystans.

czwartek, 28 czerwca 2012

Asics Gel Pulse 3 post mortem

Asics Gel Pulse 3 to moje pierwsze prawdziwie biegowe buty. Niestety po przebiegnięciu w nich około 1750km naprawdę należało je już wymienić (a następcą zostały buty opisane tutaj). Skoro tyle w nich przebiegłem to wypadałoby opisać swoje wrażenia - niech inni biegacze którzy rozważają jakie buty kupić wiedzą jak się one sprawiły. Podzieliłem ocenę na rozdziały.

Wygląd

Wygląd - wiadomo, rzecz gustu. Mi osobiście się bardzo podobają - mają typowy wygląd butów do biegania. Dostępne kolory (szczególnie wprowadzone w roku 2012) bardzo mi przypadły do gustu. Skórzane wstawki, ładne napisy z boku z nazwą modelu i słowem "GEL" mogą się podobać. Dodatkowo elementy odblaskowe zwiększają bezpieczeństwo na drodze. Mój egzemplarz był wykonany starannie.

Rodzaj buta

Jest to but treningowy - stworzony z myślą o tuptaniu wielu kilometrów. Posiada naprawdę dobrą amortyzację więc są idealne do biegania po twardej nawierzchni typu asfalt. Przeznaczone są dla biegaczy neutralnych i supinujących.

Technologie

Jak to zwykle buty Asics'a posiadają one wkładkę żelową (Visible Rearfoot GEL), poza tym: sprężysty materiał środkowy podeszwy (SpEVA), trzywarstwową wkładkę (ComforDry sockliner) i odblaskowe elementy (3M Reflective). Po kompletny zestaw marketingowych nazw i ich działania odsyłam na stronę Asics'a: http://www.asics.pl/running/products/gel-pulse-men/

Poziom amortyzacji

W moim odczuciu jest on wysoki chociaż podobno są modele z jeszcze większą amortyzacją. Mi osobiście ta amortyzacja wystarczyła mimo że zaczynałem w nich biegać z minimalną ale jednak z nadwagą. Wkładka żelowa nie ulega zużyciu więc nawet po przebiegnięciu wielu kilometrów i ubiciu się pianki buty nadal posiadają jakąś amortyzację co jest zaletą.

Podeszwa

Posiada dość duże wypustki z twardej gumy o bardzo dobrej przyczepności. Nigdy nie ślizgała się ona po twardej nawierzchni a nawet podczas biegania w terenie buty sprawdzały się znakomicie. Usztywnienie z plastiku od strony podeszwy między piętą a śródstopiem odciąża trochę rozcięgno podeszwowe. Przyznam że miałem krótki okres gdy mnie ono bolało - waga, wiek i bycie początkującym biegaczem miały w tym zapewne swój udział. Przeszło na szczęście bardzo szybko i myślę że zawdzięczam to między innymi temu wzmocnieniu. Przy okazji wspomnę że wyższe modele mają nowszy sposób wsparcia tego rozcięgna w którym końcówki tego plastikowego wsparcia są zatopione w podeszwie prawie aż do końca pięty.

Cholewka

Wykonana starannie, prawie na całej wysokości ma sztywne wsparcie dające dużą stabilizację ale niestety bywało kilka razy że spowodowało ono u mnie otarcie z boku stopy. Z dwojga złego lepsze to niż zwichnięta kostka, poza tym wydaje mi się że powodem była też w dużym stopniu kombinacja początkujący biegacz + waga, która to kombinacja u mnie występowała. Zapiętek jest do 3/4 wysokości bardzo sztywny ale potem bardzo miękki, ze skórzanymi wykończeniami. Nigdy nie miałem problemów z powodu zapiętka co uważam za ogromny plus bo ścięgno achillesa jest dla biegaczy ogromnie ważne. Ten but nie ma elementów dopasowujących się z boku do szerokości stopy (są w wyższych modelach - takie poduszki od wewnętrznej strony cholewki). But w środku ma dobrej jakości materiały, jest przewiewny, da się w nim biegać i w lato i w zimę (ale w grubszej skarpetce) co zresztą robiłem.

Waga

Waga katalogowa to 325g - jak ten rodzaj buta jest to wartość poniżej średniej. Jest on lżejszy od droższych (ale i wyposażonych w więcej amortyzacji) wyższych modeli Asics'a typu

Cena

Kupiłem te buty w sklepie ergo, było to poprzedzone video-analizą, wybrałem te akurat buty spośród około 8 par które mi zaproponowano. Były one cenowo patrząc jedne z najtańszych - kosztowały chyba 369zł. W tej chwili kosztują 379zł czyli właściwie tyle samo (ale jest to model z roku 2012 a ja kupowałem rok temu więc model z roku 2011). W sklepie hrmax.pl cena tych butów to 299zł (model 2012), więc można powiedzieć że są to buty cenowo poniżej średniej.

Test

Test polegał na bieganiu wszystkich rodzajów biegów przygotowujących do Maratonu Paryskiego. Były to biegi interwałowe, tempowe i długie. Przebiegłem w nich około 1750km w czasie około 9 miesięcy. Nawierzchnia była głównie asfaltowa, były też biegi w terenie (po lesie) ale w ilościach około 10%. Było też kilka biegów przełajowych, zaliczyły te buty nawet wpadnięcie praktycznie całe w błoto, były szarpane przez kolczaste krzaki w lesie jednak zdarzyło się zaledwie kilka razy. Dość często natomiast musiały znosić różne warunki jeśli chodzi o wodę. Kałuże, deszcz i przez długi okres śnieg i lód na drodze bo większość mojego treningu przypadła na zimę (dość łagodną w tym roku).
Warto napisać też parę słów o testerze - zaczynałem w nich biegać gdy ważyłem około 88-89kg przy wzroście 185cm co daje BMI powyżej 26. Na koniec testu waga wynosiła ok. 83km czyli BMI=24,25. Na początku biegania w tych butach lądowałem na pięcie, potem dość równo przetaczałem stopę - jestem biegaczem neutralnym choć jedna z nóg jest leciutko pronująca. W trakcie testu przebiegałem średnio około 50-55 kilometrów tygodniowo.

Trwałość

Buty w obecnej chwili wyglądają następująco:


Największe oznaki zużycia widać oczywiście na podeszwach. Starły się wystające czarne gumowe elementy w miejscach które najbardziej pracowały podczas kontaktu z podłożem: na piętach od zewnętrznej strony (widać że na pięcie lądowałem), na wewnętrznej stronie śródstopia (na tą część przetaczała się stopa) i na przodzie podeszwy na środku (to mnie akurat ciekawi - chyba chodzi o interwały podczas których musiałem mocno się wybijać do przodu?). Siateczka przetarła się w kilku miejscach - przy dużym palcu i przy najmniejszych palcach. But ma zabezpieczenie w tych miejscach (skórzane elementy) ale okazało się ono niewystarczające.
Na pierwszy rzut oka widać że buty dużo przeszły (przebiegły) i po takim intensywnym użytkowaniu raczej nie nadają się już do biegania. Poza brakiem optycznych walorów trzeba pamiętać o tym że pianka w podeszwie jest już pewnie zupełnie ubita i z tego powodu będą musiały zakończyć "służbę".

Użytkowanie

Bardzo dobrze mi się w tych butach biegało. Są wygodne, dobre i na gorące i na zimne dni. Spowodowały kilka drobnych urazów: otarcia i pęcherze ale nic poza tym. Te urazy wynikały moim zdaniem z tego że zaczynałem biegać dlatego nie uważam ich za wynik używania złego obuwia. Po okresie przyzwyczajania się stóp do biegania przeszły te urazy i do teraz już się nie pojawiają. Nigdy też nie miałem problemów z paznokciami - buty są dość szerokie z przodu co dla mnie jest ważne bo mam szerokie stopy.
Sznurówki mogłyby być lepsze - rozwiązywały mi się czasami, oczywiście do momentu gdy gdzieś wyczytałem że można przecież je zawiązywać dwa razy, czyli: zawiązujemy normalnie a potem "uszka" traktujemy jak sznurówki i znowu je zawiązujemy. Przy takim patencie sznurówki nigdy się nie rozwiążą, nieważne jak długi bieg zaliczymy. Poza tym sznurówki są też trochę za krótkie (ale nie ma tragedii, można normalnie je zawiązywać). Pod koniec używania Pulse'ów zrobiłem tak że wyjąłem sznurówki z ostatniej dziurki i to przy okazji rozwiązało problem długości sznurówek. Głównym powodem wyjęcia sznurówek z ostatniej dziurki było jednak to że mam wysoki łuk stopy i daleko zasznurowane buty uciskały mnie w tym miejscu.
Buty są jak pisałem przewiewne ale niestety jest też negatywna konsekwencja tej cechy: brak wodoszczelności. Każde wdepnięcie w kałużę powodowało że ta druga stopa była cała mokra i momentalnie czuć to było stopą. Siateczka nie daje żadnej ochrony przed wodą. Nie jest to wielka wada bo przy upale można sobie polać wodą buty i w ten sposób szybko schłodzić stopy, poza tym to but na asfalt gdzie woda zwykle nie stoi.

Podsumowanie

Moja ocena końcowa dla tego buta to czwórka z plusem. Z perspektywy czasu jestem z niego bardzo zadowolony. Przystępna cena, naprawdę dobra amortyzacja i raczej niska waga, wreszcie fajny wygląd - to wszystko sprawia że z ręką na sercu mogę polecić te buty dla początkujących biegaczy a także dla zaawansowanych (do odbywania długich wybiegań). Myślę że ja też do nich jeszcze wrócę.


ADs