Zacznę od zestawienia jaki był plan i jak wyszła realizacja:
| Data | Tydzień | Dzień | Plan | Realizacja | Dystans | Razem |
| 24.08.2026 | 3 | Poniedziałek | wolne | Zaległy z wczoraj długi – 4 spokojnie i 5km po 5:04,4:54,4:44, 2km @4:53 | 22,04 | 22,04 |
| 25.08.2026 | 3 | Wtorek | 10km @4:40 | Rower rano 21,4km i po południu 21,4km | 0,00 | |
| 26.08.2026 | 3 | Środa | BS 10km | Zaległy z wczoraj – wyszło 10km @4:35! + rower 21,3km | 11,46 | |
| 27.08.2026 | 3 | Czwartek | 3x3km @4:25 p.3’ | Spokojnie 9,3km + rower 21,4km | 9,30 | |
| 28.08.2026 | 3 | Piątek | basen | Basen 1000m w 33:28 – coś wolno | 0,00 | |
| 29.08.2026 | 3 | Sobota | BS 10km | Na bieżni z powodu pogody 3x3km @4:25, tętno do 177 doszło (wysoko!) | 12,00 | |
| 30.08.2026 | 3 | Niedziela | BNP 5:15→4:20 24km | Tempa 5km: 5:25, 5:16, 5:08, 5:07 i końcówka 4:55. Krócej i wolniej jak widać | 21,19 | 53,95 |
| 31.08.2026 | 4 | Poniedziałek | wolne | wolne | 0,00 | |
| 1.09.2026 | 4 | Wtorek | 10km @4:35 | Tempo nie wyszło planowane – było 10km @4:42 + siłownia z córką 35’ | 11,03 | |
| 2.09.2026 | 4 | Środa | BS 10km | Spokojnie przez Las Kabacki do metra po drodze z pracy do domu + rower 21,7km | 10,87 | |
| 3.09.2026 | 4 | Czwartek | 3x3km @4:30 | Nie wyszło: 3km @4:30, 2,5km @4:27, 2km @4:36 + rower 21,5km | 11,37 | |
| 4.09.2026 | 4 | Piątek | basen | Basen ale coś wolno wyszło – tylko 900m w 29:26 | 0,00 | |
| 5.09.2026 | 4 | Sobota | Praska Piątka | Rozgrzewka 4km + Praska Piątka 5km w 21:17 | 9,02 | |
| 6.09.2026 | 4 | Niedziela | BNP 5:15→4:20 25km | Nie dałem rady po wieczornym starcie – wyszedł spokojny po lesie | 17,81 | 60,10 |
Trzeci tydzień zaczął się niestandardowo - zaległym biegiem długim w poniedziałek (bo weekend był wyjazdowy u rodziny się trochę poprzesuwało. Fajnie ten bieg wyszedł, ale o tym pisałem już poprzednio. We wtorek z tego powodu nie dałem rady akcentu zrobić i był tylko rower do i z pracy, a w środę opóźniony trochę bieg 10km tempowy. I tutaj wyszło nawet lepiej niż plan zakładał, a to rzadka sprawa. W czwartek spokojny bieg z środy, w piątek basen, a drugi z akcentów - dopiero w sobotę. Na siłowni bo coś pogoda wyjątkowo nie podpasowała (chyba lało mocno), a na siłowni biega się łatwiej i całkiem dobrze ten akcent wyszedł 3x3km @ 4:25 - było zgodnie z planem, jednak tętno doszło do 177 co pokazuje że to był duży wysiłek. Za duży jak na takie tempo, ale nadal jeszcze jestem dużo poniżej mojej formy z wiosny. W niedzielę to wyszło - biegając po Lesie Kabackim nie byłem w stanie zrobić tak szybko i tak długo biegu narastającym tempem.
Czwarty tydzień był już normalny - w poniedziałek wolne, we wtorek pierwszy akcent - wyszedł wolniej, w środę spokojnie, w czwartek znowu nie wyszło - zamiast 3x3x było 3km+2,5km+2km, ale nie cisnąłem za mocno bo za dwa i pół dnia start w Praskiej Piątce. W piątek więc tylko basen (coś wolniej ostatnio pływam!), w sobotę start w Praskiej Piątce i w niedzielę bieg długi średnio wyszedł - niecałe 18km zamiast 25km i tempo było spokojne zamiast narastającego do tempa startowego. Natomiast oprócz tego dwie godziny zbieraliśmy grzyby rodzinką :)
Podsumowując - nie daję rady tych moich założonych temp realizować. Ja sobie na papierze coś rozpisałem, a jednak 2,5 miesiąca wyjęte z treningu obniżyło mój poziom sportowy. Z pozytywów: nie boli noga (czasami coś tam ciągnie w mięśniach, ale fizjo mówił że tak mięśnie robią jak się zagoją) natomiast widzę że tempa mi coraz szybciej wchodzą - jest postęp! Już trwa teraz piąty tydzień i widzę postępy - o tym napiszę następnym razem.
Może sobie jeszcze jakiś Park Run wpasuję przed startem na dychę. Na razie cieszy że powoli (jak żółw ociężali) ale jednak ta moja lokomotywa porusza się do przodu :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz