Zaczynam już się zbliżać do końcówki tego dziwnego plan maratońskiego. Najdziwniejsze w nim jest to, że pierwszy raz chyba muszę się zmagać z kontuzją. Właściwie to była ona jakiś czas temu i to już są tylko takie "efekty uboczne", ale jednak ma to wielki wpływ. W trakcie tych trzech tygodni miałem dwa starty, które opisałem w poprzednich wpisach:
Całe te trzy tygodnie wyglądały tak:
| Data | Tydzień | Dzień | Plan | Realizacja | Dystans |
| 21.09.2026 | 7 | Poniedziałek | wolne | wolne | 0,00 |
| 22.09.2026 | 7 | Wtorek | 10km @4:30 | Rano rower 21,km, po pracy bieg: próbowałem 4:45/km i udało się, ale zabolało znowu | 15,45 |
| 23.09.2026 | 7 | Środa | BS 10km | wolne – bo przestraszyłem się bólu dzień wcześniej, tylko rower po pracy 20,5km | 0,00 |
| 24.09.2026 | 7 | Czwartek | 16km @4:30/4:00 | Dalej wolne – bo ból we wtorek był za mocny | 0,00 |
| 25.09.2026 | 7 | Piątek | basen | Spokojnie 7,5km a wieczorem basen | 7,53 |
| 26.09.2026 | 7 | Sobota | BS 10km | Rano spokojnie 7,5km | 7,52 |
| 27.09.2026 | 7 | Niedziela | Warszawska Dycha | Rozgrzewka + start 10km w 44:38 i nie bolało! | 13,10 |
| 28.09.2026 | 8 | Poniedziałek | siła | Siłownia z córką 43’ | 0,00 |
| 29.09.2026 | 8 | Wtorek | BS + rower | Rano rower do pracy, powrót biegiem ale spokojnie bo nie miałem siły szybko | 7,32 |
| 30.09.2026 | 8 | Środa | BS + rower | Rano do pracy biegiem, powrót rowerem | 7,28 |
| 1.10.2026 | 8 | Czwartek | BS | Rano spokojnie 7km | 7,07 |
| 2.10.2026 | 8 | Piątek | wolne | wolne | 0,00 |
| 3.10.2026 | 8 | Sobota | Park Run Manchester | Park Run 24:04 | 9,12 |
| 4.10.2026 | 8 | Niedziela | Półmaraton Manchester | Plan minimum 1:40, średni 1:38:30, maksimum 1:37. Wynik: 1:38:02! | 21,21 |
| 5.10.2026 | 9 | Poniedziałek | wolne | wolne – po połówce w Manchesterze był trochę ból w nodze plus achilles się zaognił | 0,00 |
| 6.10.2026 | 9 | Wtorek | 8x800m @3:50 | wolne dodatkowo z powodu tych bólów | 0,00 |
| 7.10.2026 | 9 | Środa | BS 10km | spróbowałem tempo maratońskie – dałem radę 5km tylko @4:45 przy tętnie 166 | 10,54 |
| 8.10.2026 | 9 | Czwartek | 3x4km @4:20 p.3’ | Spokojnie | 9,58 |
| 9.10.2026 | 9 | Piątek | basen | Bardzo fajnie wyszło – 1050m zdążyłem w pół godziny czyli trochę szybciej pływam! | 0,00 |
| 10.10.2026 | 9 | Sobota | BS 10km | Pogoda się popsuła więc na bieżni elektrycznej | 11,00 |
| 11.10.2026 | 9 | Niedziela | BD 32km (8km TM) | Super bieg długi się udał – 30km w tym 4km @4:45 (miało być 32 w sumie i 8km szybciej) | 30,00 |
Dystans tygodniowy był: 43,6km, 52,0km, 61,1km.
W siódmym tygodniu miałem jeszcze ból na treningu we wtorek i start na 10km w niedzielę. Dystans wyszedł więc bardzo mały w ty tygodniu i z jednej strony we wtorek się przestraszyłem że trochę zabolało, ale w niedzielę na wyścigu na dychę było wszystko OK. No tylko te czasy to mam teraz zupełnie z innej półki. Z dodatkowych sukcesów - był basen!
W ósmym tygodniu fajnie udało się zacząć tydzień od siłowni z córką w poniedziałek, było znowu trochę roweru, ale to niestety miało swoją cenę - stopa spadła mi z pedału w trakcie jazdy i uderzyłem mocno achillesem w metalowy i dość ostry pedał... Byłem też na kilka dni przed startem u fizjoterapeuty - bo bałem się odnowienia kontuzji. Na szczęście po badaniu dostałem zielone światło na start i dalsze treningi. Potem był wylot do Manchesteru więc nie było w piątek basenu. W sobotę Park Run (bardzo lubię kolekcjonować na wyjeździe) i w niedzielę połówka w Manchesterze. I tutaj trzeba szczerze przyznać - sam wynik był bardzo dobry (jak na mój obecny poziom), ale było to okupione dwoma rzeczami: odczuwałem trochę ból w nodze po tym biegu (to fizjo mówi że jest normalne w procesie leczenia) ale po drugie - achilles uderzony podczas jazdy na rowerze tak jak by dostał stanu zapalnego - bo miejsce uderzenia bolało i cały achilles zrobił się dużo grubszy.
Dziewiąty tydzień zacząłem więc od dwóch dni odpoczynku. Poprawiło się trochę, więc w środę spróbowałem przebiec trochę planowanym tempem maratońskim. Udało się tylko 5km (oj słabiutki jestem nadal). W czwartek bieg spokojny, w piątek fajnie basen wyszedł - poprawiam się powoli w pływaniu. W sobotę spokojnie, a w niedzielę udało się zrobić bieg długi. Co prawda planowałem 32km (było 30km) i chciałem 8km w tempie maratońskim (było 4km), ale patrząc na to wychodzenie z kontuzji to jestem bardzo zadowolony - bo nie ma już bólu w nodze i achilles prawie wrócił do normy.
Kilka rzeczy muszę opisać: po pierwsze ta realizacja planu nie ma się nijak do tego co zaplanowałem na początku tego cyklu. To z powodu obaw o odnowienie kontuzji - może to chuchanie na zimne, ale jestem spokojniejszy dzięki temu. Mam więc zamiar do końca tego cyklu położyć akcent na:
- biegi długie - jeszcze dwie 30-tki z dłuższymi odcinkami na końcu w tempie maratońskim
- biegi tempowe - to będą główne akcenty, nie będzie natomiast bardzo szybkich akcentów
- siłownia i basen































