wtorek, 6 stycznia 2015

Rekordowy tydzień


Najważniejsze to dobrze się sprzedać - więc zacznę chwalenie się od obrazka jak powyżej: po raz pierwszy w mojej biegowej historii zaliczyłem tydzień z trzycyfrowym kilometrażem! W zeszłym tygodniu nabiegałem tych kilometrów dokładnie 100. W dodatku wcale się nie starałem - jakoś tak samo wyszło, klucz do zagadki tu poniżej :)


Jak widać (i może nawet ktoś pamięta z poprzedniego wpisu) powrót po Świętach do domu zaowocował przesunięciem niedzielnego treningu na poniedziałek a było to akurat 23 kilometry. Więc tak naprawdę to mój tygodniowy przebieg jest teraz stabilnie w granicach niecałych 80 kilometrów. No ale jak mówi stare przysłowie pszczół "są małe kłamstwa, duże kłamstwa i statystyka" :)
W sumie to jest jeszcze druga wyjątkowa sprawa w tym tygodniu - wszystkie siedem dni coś biegałem. No ale po szczegóły to zapraszam jutro, jak wysmaruję kolejny odcinek raportowy z drogi do Los Angeles. Na razie muszą wystarczyć powyższe wykresy - dobrej nocy! :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

ADs