Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garmin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garmin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2024

Dychowy plan 1/12: raport i Garmin Epix 2 Pro

 

 
Rzadko zmieniam zegarki, ale czasami mi się zdarza. Ostatnio tak dokładnie to w grudniu 2019 roku - zmieniłem wtedy Garmin Forerunner 945 na Fenix 6X Pro i do tej pory go używałem. Oj fajny to jest zegarek, opisałem już po dwóch miesiącach wtedy moje odczucia i porównałem go do poprzedniego tutaj.
Z zamiarem zmiany zegarka nosiłem się już od jakiegoś czasu. Fenix jest naprawdę super, ale wiadomo że nowe wersje są jeszcze lepsze. Dokładnie to kusiła mnie wersja Epix bo "bebechy" mają te same - czyli oferują te same funkcje, ale różnią się ekranem. Poza tym nowsze wersje mają lepsze układy do odczytu położenia z satelit, a to daje lepsze wskazania tempa i dystansu. Podsumowując więc to co mnie skusiło to w punktach:
1. lepszy ekran
2. większa dokładność odczytu położenia
3. niewielka różnica w długości pracy na baterii
4. lepszy czujnik odczytu tętna

Co do ekranu to AMOLED ma dużo większą jasność i dużo bardziej intensywne kolory - wygląda o niebo lepiej i czytelniej od MIP. Ma jednak jedną wadę - zużywa więcej energii i takie zegarki, nawet z włączonym wygaszaniem ekranu, pracuję dużo krócej na jednym ładowaniu. Jednak najnowsze Epixy są w trzech wersjach rozmiarowych i w tej największej zmieszczono tak dużą baterię że właściwie czas pracy jest porównywalny do Fenixa. 

Ta dokładność odczytu położenia jest naprawdę super. Pan ze sklepu eAzymut (który zawsze polecam bo to super sklep, a najlepsza jest ta rozszerzona gwarancja o rok) w nagraniu na youtube ładnie wyjaśnia różnice między Fenixami a Epixami oraz tą różnicę w dokładności czujnika GPS, polecam obejrzeć tutaj. Ten sam zrzut ekranu z biegu dookoła stadionu kiedyś mi ze swojego zegarka pokazywał przez Expo chyba Maratonu Warszawskiego. Postanowiłem zrobić takie samo porównanie i ja - dzisiaj rano zrobiłem dwie moje typowe pętle po 10km po Lesie Kabackim, tym razem to był mój dziewiczy bieg z Garmin Epix 2 Pro i wygląda to w Garmin Connect tak:

Powiecie: nic dziwnego, przecież dwie pętle po tej samej leśnej ścieżce, to powinno tak wyglądać. I zgodziłbym się z tym, tylko że taki sam dokładnie bieg, który robiłem tydzień wcześniej, tylko z zegarkiem Fenix 6X Pro wygląda o tak:

Po zbliżeniu tej mapy rozjazd między śladami pierwszej i drugiej pętli wynosi do 30 metrów (!). Wiadomo że to wpływa na dystans biegu i pośrednio na tempo. 

Dodatkowym powodem był czujnik tętna, jednak tutaj nie liczę na jaką ogromną zmianę, tak czy siak chyba zakupię jakiś dobry czujnik na klatkę albo ramię który odczytuje elektrycznie tętno. Niby Epix 2 Pro ma nową generację tego czujnika (względem Fenixa 6X Pro), ale z tego co wiem to różnicy jakościowej nie ma. Może być w przyszłości o ile oprogramowanie się zmieni.


Podsumowując - jestem na razie super zadowolony: ten ekran jest piękny, w dodatku dotykowy i łatwiej się obsługuje na nim mapę. Poza dużo lepszą jasnością, kontrastem i intensywnością (i odwzorowaniem) kolorów ma też o wiele lepszą rozdzielczość bo z 280x280 wskoczyłem na 454x454 - różnica jest naprawdę ogromna. Jedyną rzeczą która mnie zasmuciła było to że moja ulubiona tarcza zegarka "actiface" nie wspiera Epixa 2... ale to jest tarcza zrobiona przez indywidualnego programistę, dużo osób go prosiło o ile wiem i może się wreszcie zlituje :) będzie mi trochę żal tego mojego zegarka - wystawiłem go na licytację na allegro wczoraj... niech dobrze służy kolejnemu biegaczowi!


Miałem jeszcze wspomnieć jak tam bieganie w pierwszym tygodniu - to jedziemy szybko (bo się ściemnia). Ten nowy plan Danielsa przewiduje trzy akcenty, a w pozostałe dni - biegi spokojne z przebieżkami w różnych ilościach, tak żeby wybiegać zadany kilometraż tygodniowy. Ja sobie założyłem że będę biegał pięć razy w tygodniu około 60km w sumie. W tym pierwszym tygodniu jednak wyszło.... więcej! Normalnie planowałem akcenty robić we wtorek, czwartek i niedzielę, ale w czwartki jeżdżę do pracy i nie pasuje mi robienie akcentu w ten dzień. Dlatego mi się przesunął akcent na piątkowy ranek, a w czwartek machnąłem bieg spokojny. I zamiast czterech wyszło mi pięć treningów w tym tygodniu i kilometraż urósł do 70km.
Raporcik:
Dzień Realizacja Kilometry
6.05.2024 poniedziałek wolne 0,00
7.05.2024 wtorek 8x400m R – pętla do Lesznowoli. Było dobrze, treningi Danielsa są trudne ale fajne 10,30
8.05.2024 środa spokojnie i 8 przebieżek 9,01
9.05.2024 czwartek spokojnie 8,09
10.05.2024 piątek drugi akcent – 4x200m rytmy i potem 5km @4:12 i znowu 4x200m rytmy. Troszkę wolniej niż plan wyszło, ale w granicach błędu – więc trening udany 13,03
11.05.2024 sobota spokojna dych po Lesie Kabackim 10,37
12.05.2024 niedziela dwie dychy po Lesie Kabackim, ale co km 10 pompek – razem 200 20,44


Razem
71,24

Podsumowując - idzie dobrze, waga już stabilnie 76kg i powolutku dalej się zmniejsza :)
Z rzeczy do poprawy - może mi się basen w piątek uda zamiast szóstego biegu. Ćwiczenia siłowe zaliczam bo 200 pompek to jest przecież trochę.
Zastanawiam się tylko czy czekać aż do Biegu Ursynowa z pierwszym startem kontrolnym, czy może jakiś Park Run zaliczyć... ale to po sezonie komunijnym (chrześnica ma niedługo - a to zabiera jeden weekend i wtedy startu żadnego się nie da zmieścić). Jak coś znajdę fajnego to spróbuję wcisnąć w mój kalendarz biegowy :)


 

niedziela, 9 lutego 2020

Garmin Forerunner 945 kontra Fenix 6

Fenix 6X Pro

Od około dwóch miesięcy używam nowego zegarka - Garmin Fenix 6, dokładnie to model 6X Pro i chciałbym opisać czym on się różni od mojego poprzedniego modelu czyli Forerunner 945. Oba są nowe, oczywiście Fenix 6 jest nowszy - kupiłem go praktycznie zaraz po premierze, ale 945 wyszedł mniej więcej tylko pół roku wcześniej.
Zwykle zegarki zmieniam co 3 lata, teraz zrobiłem wyjątek - a czy żałuję - opiszę na koniec.

Forerunner 945

Zacznijmy więc może od tego do czego one są. Oba mają podobne możliwości - służą głównie do rejestracji treningów biegowych, a także do używania ich na co dzień. Mają multum opcji których nie chcę opisywać - za dużo po prostu jest tego (jak ktoś szuka dokładnych recenzji to polecam DC Rainmaker: Forerunner 945 i Fenix 6). Te opcje, które ja używam i chcę wymienić to:
  • funkcja zwykłego, codziennego zegarka
  • mierzenie czasu i dystansu podczas biegania
  • pomiar tętna z nadgarstka podczas biegu
  • monitorowanie tętna w trybie zwykłego zegarka
  • pokazywanie powiadomień z telefonu
  • liczenie ilości kroków pokonanych w czasie całej doby
  • opcja nawigacji w zegarku podczas biegu z pokazywaniem mapy z podkładem topograficznym - widać nawet ścieżki w lesie (nie wszystkie oczywiście, ale jest dobrze)
  • godzina wschodu i zachodu słońca - fajne jak planujemy bieg i nie chcemy po ciemku
  • aplikacje garmina na telefon - mam ulubiony ekran zegarka
  • płatności zbliżeniowe zegarkiem - super sprawa, można na trening brać tylko zegarek i w razie nagłej potrzeby kupić w sklepiku picie albo bilet w autobusie płacąc zegarkiem
  • wgrywanie muzyki do telefonu i słuchanie przez słuchawki bezprzewodowe (zsynchronizowane mam ze spotify)
  • statystyki zdrowia: wykres tętna w ciągu dnia i nocy na zegarku
Forerunner 945

Dobra, ale teraz najważniejsze: a czym one się różnią? Znowu jest tak, że tych różnic jest trochę (chociaż nie aż tak dużo jak funkcji które są wspólne, tak naprawdę to "wnętrzności" tych zegarków są zapewne prawie takie same, alejest kilka punktów które naprawdę robią różnicę, a są to:
  • rozmiar zegarka
  • sposób wykonania
  • czas pracy na baterii
Właściwie wszystko się zaczyna od rozmiaru. Fenix 6X jest po prostu większy. Są trzy modele:
  • 6S - zwany damskim bo jest najmniejszy - rozmiar koperty 42mm
  • 6 - model "zwykły" - rozmiar koperty 47mm
  • 6X - model duży - rozmiar koperty 51mm
Z tego wynika że tylko 6X jest większy, bo Forerunner 945 ma rozmiar 47mm. Ja oczywiście porównuję z modelem 6X Pro bo taki używam.
Z rozmiaru wynika też rozdzielczość wyświetlacza. 945 ma wielkość 1,2" czyli 30,5mm i 240x240 pikslie, a 6X ma 1,4" czyli 35,56mm i 280x280 pikseli. To robi wielką różnicę: podczas biegu, szczególnie szybkiego albo gdy jest gorsza widoczność widać wyraźniej co wyświetla zegarek.
Poza tym na Fenixie 6S można ustawić więcej pól danych: nawet 8! Można też wybrać sobie ich układ z kilku dostępnych i mieć niektóre większe.
Pamiętajcie tylko że ja jest dość duży (185cm) więc na moim nadgarstku 6X wygląda sensownie, dla osoby o małym wzroście (a bardziej może chodzi o rozmiar nadgarstka) ten zegarek może być za duży. Dobrze sobie na żywo przymierzyć przed zakupem.

Klawisze Fenix 6X Pro

Odnośnie sposobu wykonania: krótko mówiąc Forerunner 945 jest plastikowy a Fenix 6 metalowy. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą, dla mnie wersja metalowa jest ładniejsza, trwalsza i lepsza w obsłudze. W 945 plastikowe guziki nie dawały mi przy naciskaniu ich informacji zwrotnej, a w Fenixie czuję kliknięcie - to jest super podczas łapania okrążeń czy po prostu przy obsłudze zegarka.

Ostatnia rzecz którą wymieniłem to czas pracy na baterii. Im większy Fenix 6 tym ten czas jest dłuższy. W wersji 6X to już naprawdę robi ogromną różnicę. Wg specyfikacji Fenix 6X do 60 godzin w trybie GPS, do 21 dni jako zegarek. Podobnie dla Forerunner 945 wg specyfikacji do 36 godzin w trybie GPS i do 14 dni jako zegarek. Ja z doświadczenia mogę napisać że w praktyce odczuwam dużą różnicę, chociaż w Fenixie mogliby poprawić to jak oblicza na ile jeszcze mu starczy baterii bo raz mi zabrakło podczas trochę ponad 2-godzinnego biegu, a o ile pamiętam pokazywał mi chyba 9 godzin przed startem (ale jak jest naprawdę zimno to bateria szybciej odmawia posłuszeństwa, a było chyba kilka stopni poniżej zera wtedy).

Podsumowując: czy jestem zadowolony ze zmiany Forerunnera 945 an Fenixa 6X Pro? Tak, jestem bardzo! Głównie ta wygoda i ergonomia obsługi, też wygląd zegarka (moim zdaniem 945 wygląda trochę za bardzo jak plastikowa zabawka, mimo że jest świetnym zegarkiem), poza tym trwałość wykonania, czas życia na baterii (rzadziej ładuję - znowu wygoda) i w końca to że podczas biegu widzę dane na zegarku bez wpatrywania się bardziej uważnego w mniejszy ekran.

 Fenix 6X - widok widżetów 
(po 3 na stronę, w 945 są pojedynczo tylko widoczne)

Na koniec dobra rada: jeśli chcecie kupić któryś z tych zegarków to dopłaćcie za mapy topograficzne Polski. To tylko 100zł (jeśli kupujecie w sklepie Azymut w Warszawie albo przez sieć też można u nich) a to naprawdę jest super. W trybie map widać wtedy podkład topograficzny pod zwykłą mapę którą te zegarki mają wgraną. Dla mnie to jest coś świetnego - lubię biegać w terenie, a nie po chodnikach i ulicach, więc uciekam w lasy jak tylko mogę (za rzadko niestety) i wtedy ta opcja jest super. Widać drogi leśne i można sobie nawet na żywo dobierać trasę tak, żeby nie wracać po swoich śladach a jednocześnie nie zgubić się. Tu też przydaje mi się ten większy ekran żeby planować w trakcie biegu trasę. A samo kupowanie w Azymucie polecam też bo dają trzeci rok gwarancji na zegarki garmina i już dwa razy mi się to przydało - raz wysokościomierz w Forerunne 920 mi padł a raz zwariował Forerunner żonki - i wymienili bez problemu (chociaż to trwa chyba tydzień bo wysyłają do serwisu). Więc mimo że mnie nie sponsorują i płacę pełną cenę, to zawsze tam kupuję i mogę z czystym sercem polecić :)

To życzę powodzenia w zakupach, mam nadzieję że pomogłem: oba zegarki warte są zakupu, a różnice które opisałem mogą być oczywiście dla jednych na korzyść 945 a dla innych na korzyść Fenixa 6 - to już zostawiam Waszej ocenie!

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Jakie ustawić pola danych w zegarku biegowym na wyścig?


No dobra, mamy taki super zaawansowany zegarek biegowy, ma ze sto pól które może pokazywać, ale czego naprawdę potrzebujemy podczas wyścigu? Nie będziemy przecież klikać co chwilę w zegarku (bo każde kliknięcie to jakaś strata czasu, nawet zerkanie to już nas wybija z rytmu). 

Trochę was zmartwię - nie ma prostej odpowiedzi, no chyba że zadowoli lakoniczne "to zależy". Niestety naprawdę to zależy i to od wielu czynników. Myślę że gdybym ja sam przeczytał ten tekst kilka lat temu, gdy zaczynałem biegać to pomyślałbym "w głowach im się od tego latania po próżnicy poprzewracało" :) 
Dlatego spróbuję opisać te pola które moim zdaniem są najważniejsze i które ja i kiedy wybieram.

Czas - no wiadomo, to jest najważniejsze i nie wyobrażam sobie żeby tego pola nie widzieć. Możemy z niego wiele oszacować (np. na znacznikach kilometrów możemy tempo średnie wyliczyć).
Dystans - prawie równie ważne. Poza wyjątkami jakimiś to zawsze tego używam. Wyjątkiem może być krótki dystans, albo bieganie po stadionie - wtedy dystans lepiej znamy z obserwacji otoczenia - jedno kółko to dokładnie 400m, ćwiartki możemy łatwo ocenić też.
Tempo - (chwilowe) całkiem fajna rzecz, chociaż nie do końca z racji na wahania odczytu a co gorsza np. w najnowszych modelach garminów zaokrąglają tą wartość do 5sek/km (!!!)
Tempo okrążenia - nawet fajniejsze moim zdaniem bo nie ma tego problemu wahania (poza samym początkiem okrążenia)
Tętno i tętno okrążenia - analogicznie jak powyżej. Dość ważne o ile wiemy co oznacza dla nas osobiście (każdy ma własne tętno) - pozwala nam ocenić że dzisiaj mamy dzień konia (albo - dużo częściej - wręcz przeciwnie :) )
Wirtualny partner - fajna sprawa żeby długie biegi robić z zadanym tempem. Czyli idealne na maraton, ale i krótsze biegi. Fajne jest to że liczy się to od początku biegu (a propos - czy wiecie że w garminie można zmieniać to tempo partnera w trakcie biegu? Trzeba przytrzymać przycisk "Tryb/Mode" albo trzy kropki w nowych modelach). Lepsze to pole jest od zwykłego tempa okrążenia to sumuje się od początku biegu, więc jak pobiegniem jeden km szybko to potem (patrząc tylko na tempo okrążenia) czujemy presję żeby tym samym zadanym tempem biec. Przy wirtualnym partnerze widzimy że jesteśmy z przodu i możemy trochę odpuścić - to pozwala nie zajechać się.

A jakie pola ja wybieram? Moim idealnym ustawieniem jest wrzucenie wszystkiego na jeden ekran, ale brakuje mi wtedy miejsca. Zwykle miałem na pierwszym ekranie duże dwa pola: czas i dystans.


A na drugim ekranie aż cztery, za to z nie tak dużymi liczbami: tempo, tempo okrążenia, tętno, tętno okrążenia:


Często na tym drugim ekranie rezygnowałem z któregoś pola na rzecz pola dystans okrążenia.

Natomiast mam teraz taki pomysł, żeby spróbować inaczej to ustawić, w zależności od dystansu:
  • maraton - tutaj bardzo ważne jest trzymanie tempa na początku. Wydaje się nam że mamy dużo sił a właśnie trzeba się powstrzymywać. Przełączanie ekranów nie jest aż takim problemem bo nie biegniem strasznie szybko. Czyli reasumując mamy takie ustawienie: 
    • ekran pierwszy: czas i dystans
    • ekran drugi: tempo, tempo chwilowe, tętno, tętno chwilowe
    • ekran trzeci: wirtualny partner - i na tym możemy być cały czas, a kontrolować czy GPS nie przekłamuje dystansu na znacznikach kilometrowych (klikając "okrążenie" albo mając automatyczne okrążenia włączone co kilometr i obserwując czy pasują do oznaczeń). Przy zaliczaniu okrążenia garmin pokaże ekran z czasem - więc nie musimy nic klikać, tylko spojrzeć na zegarek żeby wiedzieć czy biegniemy według założeń
  • półmaraton - tu jest podobnie do maratonu, jednak trochę ważniejsze jest moim zdaniem tętno bo biegniemy szybciej. Można więc być na drugim ekranie czasami. Natomiast nowy pomysł to zrobienie tylko jednego ekranu: u góry duży czas a na dole po lewej dystans po prawej tempo okrążenia
  • dycha - tutaj bieg szybki, raczej na drugim ekranie bym był a czasy okrążeń kontrolował jak opisałem to przy maratonie. Nowy pomysł: u góry czas na dole tempo i tempo okrążenia
  • piątka -  tutaj to już wyścig na dużej intensywności, użyłbym ustawień z dychy, albo jak w moim eksperymencie zegarkowym: można pobiec zupełnie bez zegarka!
Tak czy siak nawet najlepszy zegarek niz za was sam nie nabiega, więc do roboty i idziemy potrenować bo pogoda (wreszcie) super do tego!



poniedziałek, 7 grudnia 2015

Moja przygoda z Garmin Forerunner 235


Święta coraz bliżej więc trzeba było pomóc Mikołajowi w tym odwiecznym problemie poszukiwania prezentu pod choinkę. W tym roku znowu w okolicach listopada firma Garmin pomaga nam w tym trochę prezentując nowe modele swoich zegarków biegowych. Generalnie wyszły trzy nowe rodzaje:
  • 230 - czyli nowsza wersja 220
  • 235 - czyli 230 z dodanym optycznym czujnikiem tętna
  • 630 - czyli nowsza wersja 620
Krótko można je scharakteryzować je następująco:
230 - zegarek z średniej półki cenowej Garmina (czyli ok. 1070zł) przeznaczony do biegania, okazjonalnie można go użyć do jazdy na rowerze. Najbardziej widoczną zmianą jest dużo większy (o prawie połowę) kolorowy wyświetlacz. Ciekawostki to dodanie powiadomień z telefonu, aplikacji z ConnectIQ (tarcze zegarka, aplikacje), śledzenie aktywności (kroki, monitorowanie snu, kalorie), kontrola muzyki w telefonie, komunikaty głosowe (jeżeli mamy telefon przy sobie) i wsparcie dla GLONASS.
235 - to samo co 230 i jeszcze jedna duża nowość: optyczny czujnik tętna. Cena: 1500zł
620 - to co było w 620 plus to co w 230 i jeszcze: podstawowe funkcje nawigacji (powrót do startu, zapamiętywanie miejsc wg GPS), dynamika biegu (długość kroku, balans czasu kontaktu z podłożem, odchylenie pionowe). Cena: 1700 (bez czujnika tętna) i 1900zł z czujnikiem.

Poanalizowałem to wszystko sobie i wymyśliłem sobie że to czego najbardziej potrzebuję w moim starym dobrym 910xt to:
  1. żeby treningi same wgrywały mi się po zakończonym biegu
  2. automatycznie żeby mi mierzył co jeszcze potrafi: kadencję, tętno
  3. powiadomienia z telefonu
  4. monitor aktywności
To pierwsze  mi bardzo przeszkadzało - z 910xt trzeba mieć gwizdek USB - ant+ (i go nie zgubić!), wtyknąć do komputera, uruchomić go, włączyć aplikację, zgrać treningi - to zabiera nawet 15 minut! Inna opcja to wtyczka - adapter ant+ do telefonu, ale kosztuje takie cuś (Wahoo Ant+ dongle) nawet 250zł i też trzeba ręcznie to wtykać do telefonu, uruchamiać aplikację, zgrywać treningi, wybrać który trening importować do Garmin Connect.
Drugi punkt - fajnie by było mieć więcej danych bez obwieszania się czujnikami.
Trzeci punkt - dobrze jest jak się ma duży telefon nie musieć wyciągać go z kieszeni gdy wibruje i widzieć kto dzwoni, treść smsa który przyszedł czy innego powiadomienia.
Czwarty punkt - to też wygodne gdy widać na telefonie czy zegarku ile zrobiliśmy kroków w ciągu dnia, jak wygląda nasze tętno spoczynkowe czy też nasz sen.

Przeanalizowałem co można na rynku dostać i zaryzykowałem kupno zegarka Garmin Forerunner 235. Początki były bardzo obiecujące. Mnóstwo opcji, niektóre naprawdę super. Wszystko to co wcześniej opisałem się sprawdziło. Czujnik tętna w nadgarstku wygląda na bardzo fajny pomysł: co prawda nowe rozwiązanie własne Garmina a nie jak w 225 od Mio, ale recenzja DC Rainmakera była obiecująca. Po założeniu na rękę zegarek sam sprawdza aktualne tętno i potrafi to robić cały czas (podświetlając skórę i wykrywając przepływ krwi w naczyniach pod skórą). Monitoruje więc nas nawet podczas snu i potem pokazuje naszą aktywność w nocy. 
Zegarek można sparować z telefonem i pokazuje wszystkie powiadomienia (i wibruje), nawet kto dzwoni - nie trzeba sięgać do kieszeni, naprawdę super sprawa. Gdy chcemy pobiegać - naciskamy guzik i za kilka sekund satelity są znalezione i możemy biec (przy podłączeniu do aplikacji Garmin Express zegarek zgrywa ustawienie satelit na 7 dni w przód i wtedy znajduje je bardzo szybko). Po zakończonym biegu od razu trening wgrywany jest na sieć (Garmin Connect, jak go podłączymy to też na innych portalach, np. endomondo). Potem zaś możemy przeglądać nowe rekordy którymi zegarek będzie nas dopingował do dalszej pracy:


Tutaj u góry po lewej widzimy że zegarek wykrył po jednym z moich biegów z nim nowy pułap tlenowy. Nie od razu oczywiście wykryje nasz aktualny pułap tlenowy - dopiero po jakimś czasie, gdy zrobimy trochę ciężkich treningów. U góry po prawej widać coś nowego: proponowany czas odpoczynku przed kolejnym ciężkim treningiem. Nie znaczy to że prze 45 godzin miałbym leżeć brzuchem do góry - spokojne bieganie jak najbardziej może wcześniej być. Na dole zaś widać monitor aktywności - pokazuje ilość kroków w ciągu dnia, ile procent z założonego celu już zrobiliśmy (cel się ustala dynamicznie - zaczynamy od 10.000 a potem się ustawia chyba na średnią z kilku dni). Oprócz tego widzimy też ilość spalonych kalorii. Dokładność tego jest oczywiście dyskusyjna.

Bardzo fajnym gadżetem jest ciągły pomiar tętna i pokazywane tętno spoczynkowe, najniższe i najwyższe z ostatnich czterech godzin i wykres tego tętna pod aktualną godziną na tarczy głównej zegarka. 


Z takim pozytywnym nastawieniem zabrałem się za bieganie. Szybko zegarek złapał satelity, ja się wybrałem na bieganie z dwoma zegarkami - na lewym nadgarstku 235 a na prawym 910xt z czujnikiem tętna na piersi. Przebiegłem około 10km, 235-tka sama pięknie wgrała trening na sieć a z 910 ja wgrałem ręcznie. Wyniki były takie:








Różnica dystansu 0,6% jest mała. Tętno i tętno maksymalne też całkiem nieźle - różnica o jedno uderzenie na minutę to żadna różnica. Wykres tempa w 235 bardzo wygładzony, za to tętno jak by bardziej szarpane. Zwróćcie uwagę jednak na wykres tętna - szczególnie na początek. Nałożyłem oba na siebie tutaj:


Czerwony: 235, morski: 910xt. Niby całkiem dobrze 235 odgaduje tętno przez prawie cały bieg, poza... pierwszymi czterema minutami. To był jak widać bieg spokojny i jednostajny, czemu aż cztery minuty 235-tka nie wiedziała co się dzieje? Zegarek był dość ciasno zamocowany i tylko na początku wariował. Postanowiłem więc wziąć oba zegarki na sesję interwałów. Żeby zbadać różne przypadki zrobiłem piramidkę: 200-400-600-800-1000-800-600-400-200 metrów z przerwami od 200 do 400 metrów, z tempem interwałowym dla mnie czyli w okolicach 3:45/km. Pobiegałem po naszym stadioniku w Nowej Iwicznej gdzie pętla po zewnętrznym torze ma troszkę ponad 200m. Wyszło to tak:


Najpierw 910xt - wszystko zgodnie z przewidywaniami: tętno najpierw raczej niskie (ale szarpane - to źle), w trakcie interwałów rośnie szybko i utrzymuje się wysokie, przy odpoczynku spada. Widać bardzo dobrą korelację tempo-tętno, widać też piło-kształtny wykres tempa - bardzo ładnie odpowiadający interwałom - ich długości i tempie. 
A teraz spójrzmy na wykresy przy 235. Po pierwsze: znowu na początku tętno przez pierwszych 5,5 minuty jest "od czapy". Po drugie w trakcie jednego z interwałów pokazana została wartość 203 (!), a po trzecie i najważniejsze: wykres tętna nijak nie przystaje do mojej prędkości. Nie widać w ogóle korelacji, dla przykładu w trakcie odpoczynku po najdłuższym interwale tętno przez prawie 1,5 minuty jest bardzo wysokie, tak jak podczas interwału. Przez pierwsze cztery interwały w ogóle nie widać żeby wzrosło, cały czas skacze bez widocznego sensu. 
Najlepiej oddającą statystyką to co się działo na tym treningu jest kadencja. Ta ładnie pokazuje gdzie był interwały a gdzie rozruch, odpoczynki i schłodzenie. 
Na koniec równie ważna statystyka: tempo chwilowe. Podczas biegu je obserwowałem na obu zegarkach bo to dla mnie bardzo ważne - nigdy nie miałem takiego wyczucia tempa żeby biegać interwały w ten sposób. Ostatnio muszę przyznać że jest z tym coraz lepiej, ale przyzwyczajenia zostają - patrzę więc na zegarek dość często i koryguję swoje tempo. Tutaj z 235 byłem jak dziecko we mgle - tempo chwilowe słabo oddawało (a często WCALE nie oddawało tego co się działo - czyli co ja czułem że biegnę i co pokazywał 910xt). Widać to też na wykresie - wygładzonym już i obrobionym, ale i tak błędy pozostały. Trzeci i czwarty interwał mają narastające tempo a tak nie było - co widać po kadencji i po wykresie z 910xt (i ja sam to pamiętam z biegu).
Ostatnie porównanie - tabele z podsumowań temp odcinków potwierdzają jeszcze jedną rzecz: że średnie tempo tych odcinków też jest kompletnie "od czapy": 

Najpierw 235:

Teraz 910xt:

Różnica w dystansie: 10,80-10,44=360 metrów to tylko 3,5%, ale jak widać w podziale na odcinki dało to ogromne różnice np. 3:27/km a 3:45/km przy odcinku długości 600m. Oczywiście lewy nadgarstek robi troszkę mniejsze kółka przy bieganiu po bieżni, ale nie aż takie. Widoczne to było też dla mnie podczas biegu - tempo chwilowe było zupełnie nieprawdziwe.


Reasumując: 235 to może i będzie super zegarek, ale najpierw należy poprawić następujące rzeczy:
  • bardzo zły odczyt tętna o ile zmienia się ono w trakcie biegu
  • bardzo zły odczyt tempa chwilowego (duża inercja, złe wartości) - znowu o ile się ono zmienia
  • dużo za krótki czas działania - 2,5 dnia a wg zapewnień producenta do 9 dni
Widać na forach garmina że to nie są moje tylko spostrzeżenia - wiele osób to raportuje. Garmin to widzi i pracuje nad nowym oprogramowaniem (beta 3.13 jest już dostępna, ja testowałem na 3.10 czyli obecnie aktualnym).

Podsumowując raz jeszcze: jeżeli szukacie zegarka do biegania rekreacyjnego (czyli głównie równym tempem) i nie skupiacie się bardzo na aktualnym tempie, to ten zegarek jest naprawdę świetny. Te wszystkie rzeczy o których pisałem są bardzo przydatne i podczas biegu i na co dzień (powiadomienia, monitorowanie aktywności i snu, sterowanie muzyką w telefonie z zegarka). Jednak jeżeli tak jak ja ważne są dwa was te cyferki które zegarek podczas biegu pokazuje to szczerze odradzam. Niech Garmin najpierw poprawi to czego nie przetestował porządnie przed wypuszczeniem zegarka na rynek. Podobnie nie polecam 630 ponieważ podejrzewam że to ten sam sprzęt w środku i problemy z tempem będą na razie bardzo podobne. Chociaż kusiły mnie dodatkowe parametry biegowe w nim dostępne. 

A co ja zrobiłem? Korzystając z tego że mogłem odstąpić od umowy zawartej zdalnie (czyli przez allegro, zresztą z 10 ratami 10x bez żadnych kosztów) po prostu dopłaciłem te 340zł i wymieniłem tą 235-tkę na 920xt. W ten sposób nasza biegająca rodzina ma wreszcie dwa porządne zegarki (910 i 920) i nie będą nam się wreszcie treningi mieszały i zgrywały na raz na jedno konto :)

piątek, 5 kwietnia 2013

Konfiguracja Garmina na maraton


Wspominałem już że chcę zmienić konfigurację mojego zegarka biegowego przed najbliższym maratonem. Do tej pory ustawiałem po prostu wirtualnego partnera na zakładane tempo i biegłem według tych wskazań. Jednak po pierwsze nie brałem poprawki na to że zegarki z gps dokładają od siebie trochę dystansu a po drugie nie biegniemy według ścieżki po której odbywa się atestacja (czyli najkrótszej możliwej) więc znowu zegarek musi pokazać więcej. Można by to obejść odejmując od zakładanego tempa 2-3 sekundy na kilometr ale nadal nie będzie to zbyt dokładne.
Z tego powodu po kilku albo kilkunastu kilometrach dystans w zegarku rozjeżdżał się tak bardzo z dystansem wskazywanym przez znaczniki kilometrowe że nie było sensu patrzeć na wirtualnego partnera (chociaż to pomagało na pierwszym i drugim kilometrze poskromić chęć wyrwania do przodu pod wpływem atmosfery na starcie i kibiców na początkowym odcinku maratonu). Wtedy przełączałem ekran na zegarku na taki gdzie miałem cztery pola. Różnie je ustawiałem, zawsze miałem te dwie wartości:
- tempo aktualnego kilometra
- tempo chwilowe
i na ich podstawie kontrolowałem moją prędkość a pozostałe dwa pola to już różnie, któreś z poniższych ustawiałem:
- tętno chwilowe
- dystans okrążenia
- czas ostatniego okrążenia
- łączny dystans
Zegarek miał ustawione automatyczne zaliczanie okrążenia co kilometr.

Po długich rozmyślaniach i testach (na półmaratonie i na treningach) ustaliłem że w maratonie ustawię zegarek zupełnie inaczej.

Automatyczne zaliczanie okrążenia
Będzie wyłączone, okrążenia będę łapał ręcznie na podstawie oznaczeń kilometrowych. To ma plusy i minusy: plusem jest uwolnienie się od składanego błędu gps (zostanie tylko ten na jednym okrążeniu który się uzbiera a to jest pomijalnie małe). Po drugie uwalniam się od tego że nie biegnę po ścieżce atestacji i będę patrzył na międzyczasy pomiędzy znacznikami kilometrowymi.

Pola na zegarku
Najważniejszy będzie czas, dlatego będzie on u góry na całej szerokości ekranu. Dzięki temu będzie on wyświetlany wielkimi cyframi i będzie łatwo go odczytać co jest szczególnie ważne w końcówce biegu gdy zmęczenie jest ogromne.
Z tego powodu muszę ograniczyć się do tylko 3 pól a jak widać powyżej rozważałem aż 6 pól do wyświetlenia.
Zdecydowałem się że na dole będą te dwa pola:
- dystans okrążenia - to jest bardzo ważne bo będę co kilometr wypatrywał znaczników dystansu. Więc jedno spojrzenie na zegarek powie mi ile jeszcze metrów do tego znacznika zostało i pozwoli na to żeby nie skupiać się na wypatrywaniu ich bo będę wiedział kiedy zacząć to robić. Na Półmaratonie Warszawskim dwa znaczniki przegapiłem a tam biegło 10 tysięcy ludzi. W Wiedniu pobiegnie nas dużo więcej (maraton ok 10 tysięcy, półmaraton na tej samej trasie około 15 tysięcy a jeszcze dochodzi sztafeta i chyba jeszcze krótsze biegi, w sumie ma być około 40 tysięcy ludzi). Trasa w Wiedniu będzie dużo szersza więc i znaczniki wypatrzeć trudniej.
- tempo chwilowe - nie działa ono idealnie w moim modelu (Garmin Forerunner 305) ale używam go już ponad rok i wiem jak się zachowuje więc umiem z niego odcyfrować czy biegnę z dobrą prędkością czy nie. Zwykle używam też tempa okrążenia i z tych dwóch wartości jest już wygodnie dojść do tego czy trzeba zwolnić albo przyspieszyć. Niestety nie ma tyle miejsca na zegarku żeby to zmieścić, czas musi zając całą górną połowę.

Automatyczne przewijanie ekranów
Wydaje się że to dobry pomysł ale po wczorajszej próbie stwierdzam że to niepraktyczne. Może na biegu spokojnym to się sprawdzi ale przy biegu na wynik nie da się wpatrywać w zegarek aż się przełączy ekran (prędkość przewijania można regulować ale wydaje mi się że na początku biegu musiałaby być szybka a wtedy pod koniec byłoby to za szybko i nie dałbym rady odcyfrować poprawnie danych). Może wydawać się to komuś kto nie biegł maratonu dziwne że tak ostrożnie podchodzę do tak prostej rzeczy jak odczytywanie danych z zegarka ale naprawdę to tak jest pod koniec maratonu że mózgownica nie daje rady. Organizm się broni - przesyła tyle krwi ile może do mięśni i odcina mniej potrzebne podzespoły: system trawienny ale i mózg dostaje mniejszą porcję (tak mi się zdaje) i dlatego przeliczenie w myślach prostych rzeczy typu ile mi zajmie przebiegnięcie końcówki maratonu 2,2km tempem 4:45/km - staje się zadaniem ponad siły.

Opaska z międzyczasami
Na koniec ważna rzecz - ten czas który ma zajmować główne miejsce na moim zegarku potrzebny jest tak bardzo bo chcę go odnosić do międzyczasów wyliczonych zawczasu i zapisanych na papierowej opasce na rękę. Na Półmaratonie Warszawskim nie mogłem użyć żadnej z gotowych opasek bo biegłem na wynik 1:33. Opaski zwykle przygotowywane są na czasy co 5 albo nawet 10 minut (najczęściej widziałem te robione przez firmę Timex). Dlatego wtedy zrobiłem sobie opaskę sam - kawałek papieru, ręcznie wpisałem km i odpowiadające czasy a potem przykleiłem z obu stron przezroczystą taśmę klejącą. Sprawdziła się znakomicie :)
Działa to oczywiście bardzo prosto - przebiegając obok znacznika kilometrowego patrzymy na czas i zapamiętujemy go, potem naciskamy przycisk "Okrążenie", patrzymy na opaskę i odczytujemy planowany czas na tym kilometrze. Różnicę na plus albo minus niestety musimy wyliczyć sobie sami w pamięci. Ważna jest kolejność - jak najpierw wciśniemy przycisk to Garmin pokaże nam okienko z numerem okrążenia i jego czasem. Okienko będzie wisiało kilka denerwujących sekund i zasłaniało wszystko pod spodem.

To by było na tyle jeśli chodzi o technikalia - jeśli macie inne sposoby albo uważacie że moje ustawienie jest niepraktyczne to bardzo proszę o komentarze, jest jeszcze czas żebym to przemyślał i zmienił!

ADs