Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga na Wiedeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga na Wiedeń. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 kwietnia 2013
16/16 Wiedeń!
Mała uwaga na początek - to zaległy z soboty wpis który z powodu braku czasu dopiero teraz wrzucam. Opis maratonu mam zamiar wrzucić jutro.
No i jestem! 16 tygodni treningów za mną, został jeden, ostatni - maraton w niedzielę :)
Wiedeń jest piękny - polecam go odwiedzić. Ma Prater z szerokimi alejami przysłoniętymi drzewami - super miejsce do biegania czy spacerowania. Pamiętam jak przy poprzedniej naszej wizycie (byliśmy tu już kilka razy) spacerowałem główną aleją z wózkiem w którym spała moja starsza córka. Teraz za momencik będę tam biegł od 3-go do 5-go kilometra a potem od 31-go do 36-go. Przeczuwam ogromny kryzys w tym miejscu więc będę próbował się dopingować myśląc o moim małym śpiącym szczęściu :)
Wiedeń ma też ogrom zabytków, większość z okresu rozkwitu miasta czyli XIX wieku. Mi ta monumentalność nie przypadła do gustu ale szczerze przyznam że może się to podobać. Konsekwencja w utrzymaniu stylu miasta, piękne parki w tym Schoenbrunn i Prater. Dla najmłodszych park rozrywki w centrum miasta (na Praterze) a wszystko pięknie zadbane, jak to w Austrii.
Ostatni tydzień moich treningów był bardzo regeneracyjny. To norma przed maratonem a więc nie powinna dziwić malutka objętość. Choć jak dodać tutaj sam maraton to wyjdzie już nie tak źle. A więc szybko przechodząc do raportu wyglądał ten tydzień tak:
poniedziałek - odpoczynek
wtorek - interwały 6x400m po 3:42/km, wyszły po 3:28/km (!)
środa - odpoczynek
czwartek - tempówka 5km tempem maratońskim plus rozgrzewka i schłodzenie
piątek - odpoczynek (jazda samochodem do Wiednia)
sobota - rano wspólny bieg z żoną po Praterze - pomalutku trochę ponad 3km a potem "bieganie"po Wiedniu: expo rano, pasta party po obiedzie, wieczorem kolacja we włoskiej knajpie - czyli znowu ładowanie makaronu
niedziela - maraton
Jak widać nie ma w ogóle rowerka - to zamierzone bo moje kolano go nie lubiło ostatnio a nie chciałem ryzykować. Może do niego wrócę po maratonie.
A jak było w niedzielę - opiszę wieczorem, powrzucam zdjęcia i się pouzewnętrzniam dlaczego było tak a nie inaczej.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
15/16 Gaweinstal
Ostatni mój przystanek w wirtualnej drodze na Wiedeń wybrałem w miasteczku Gaweinstal. Malutkie bo tylko 3,5 tysiąca mieszkańców ale o bardzo długiej, 1000-letniej historii. Jak zobaczyłem na zdjęciach na ich stronie internetowej - przepięknie położonym. W dodatku jak przystało na Austrię - bardzo zadbanym. Najważniejszym zabytkiem jest kościół parafialny z barokową figurą Krzyża Świętego z początku XVIII wieku:
Poza tym godne polecenia są pałac z XVII i XVIII wieku i wiele kapliczek i rzeźb sakralnych wtopionych w krajobraz małego austriackiego miasteczka. W galerii na ich stronie internetowej wygląda to tak pięknie i tak wiosenno-letnio że jak patrzę za okno to aż chce się tam pojechać. Tylko że podobno u nich też jeszcze parę dni temu leżał śnieg :) Acha, zapomniałbym - przez tą miejscowość przejeżdżał Jan III Sobieski w trakcie swojej Odsieczy Wiedeńskiej, więc i ja musiałem w trakcie swojej, nie?
Za mną ostatni tydzień który miał w sobie jeszcze coś z treningu. Zostało niecałe siedem dni w tym tylko dwa do trzech biegów plus maraton w niedzielę. W zeszłym tygodniu trenowanie wyglądało tak (zaczyna się od środy bo była obsuwa):
środa - interwały 5x1000m w tempie 3:49/km, odpoczynek po 400m. Poszedłem na siłownię bo nie da się po oblodzonym chodniku biegać bezpieczne w takim tempie. Było trudno, szczególnie czwarty i piąty interwał ale zawziąłem się i wyszło zgodnie z planem. To jedna z niewielu zalet biegania po taśmie - albo machasz odnóżami albo spadasz :) Tętno doszło do 182 czyli było naprawdę trudno.
czwartek - tempówka dzień po interwałach - nie robię tak ale wyjątkowoze względu na to że w sobotę rano miał być Test Cooper'a. Zrobiłem więc tego dnia 3km spokojnie, 5km KT czyli 4:16/km i 2km spokojnie. Tym razem już na dworze mimo że warunki wcale się nie poprawiły a nawet jak wychodziłem to padał drobny deszcz ze śniegiem ale chyba w trakcie przestało (albo przestało mi to przeszkadzać). Wyszło zgodnie z założeniami - tętno maksymalne 179 czyli było znośnie choć trudno.
piątek - tylko basen: 1km w 29:50 czyli mój rekord na tym dystansie. Spieszyłem się bo miałem 30 minut zanim wszystkie tory byłyby zarezerwowane i musiałbym i tak wyjść z wody. Udało się jak widać. Z ciekawostek - zaczynam trochę łapać jak pływać szybciej, ciężko to opisać - chodzi o prześlizgiwanie się po wodzie. Zwykle na jednym treningu wybieram jedną rzecz nad którą się skupiam i ją szlifuję - w piątek była to pociągnięcie ręką wzdłuż ciała. Pierwszy raz usłyszałem szum wody generowany przez to pociągnięcie ręką. Może i źle to opisuję ale to zaczyna działać. Od grudnia gdy zacząłem chodzić na basen i przepływać te 950m (wtedy zrobiłem sobie test "na maksa") skróciłem swój czas o około 9% - chodząc tylko raz w tygodniu na 30 minut i bez pomocy trenera. Nadal wynik jest bardzo słaby ale mi to wystarcza bo priorytetem dla mnie nie jest czas tylko trenowanie mięśni korpusu i rąk.
sobota - Test Cooper'a na Stadionie Narodowym. Niby tylko 12 minut i trochę ponad 3km biegu ale dało w kość.
niedziela - ostatni bieg długi choć ciężko tak nazywać 16km tempem maratońskim. Wyszło ładnie, tętno stabilnie 160.
Jak widać nie było w ogóle pedałowania na rowerku - odpuściłem sobie ze względu na kolano które po ostatnim rowerku zaczęło mi znowu dokuczać. Teraz mimo aż 4 biegów w 5 dni w tym wyścigu na teście Cooper'a praktycznie nic nie boli ani nie dolega. Trochę to dziwne bo mówi się że bieganie bardziej obciąża stawy niż rowerek ale tak jest u mnie. Możliwe że to wina źle ustawionego rowerka - sprawdzę to.
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 5x1000m odp. 400m | 2.04.2013 - dobrze |
| Tempo | 3km sp. 5km KT (4:16/km) 1,5km sp. | 4.03.2013 - dobrze |
| Długi | 16km TM (4:44/km) | 7.04.2013 - dobrze |
| Dodatkowy | Test Cooper'a | 6.04.2013 - dobrze |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 30' śr. 5' sp. | brak |
| Rower | 20' sp. 5' śr. 15' sp. | brak |
| Basen | 950m | 5.04.2013 - 1km 29:50 - bardzo dobrze |
Razem 39km w trochę ponad 3 godziny czyli mało ale tak ma być - to już jest tydzień z ograniczonym kilometrażem żeby być gotowym na bicie rekordów w niedzielę.
Został ostatni tydzień - trzeba dopiąć na ostatni guzik kilka rzeczy: ustalić strategię biegu (tempo, podbiegi, odżywianie, strój w zależności od pogody), przygotować się do wyjazdu, pojechać i dobiec w jednym kawałku. Niby stres jest ale to taki przyjemny stres - można by powiedzieć biegowy adwent używając kościelnej nomenklatury czyli po prostu takie radosne oczekiwanie na maraton w Wiedniu.
Polecam chętnym do dopingowania mnie na trasie poprzez zaglądanie na stronę maratonu w trakcie biegu można tam na żywo śledzić moje postępy, a jak ktoś jest szczęśliwym posiadaczem telefonu iPhone albo z systemem Android to może zainstalować sobie aplikację która też to umożliwia (plus kilka innych "bajerów": aktualności, trasa maratonu, śledzenie biegacza, wyniki).
No to Wiedniu, nadchodzę!
środa, 3 kwietnia 2013
14/16 Mikulov
Ostatni przystanek w Czechach w mojej drodze na Wiedeń wypada w małym miasteczku Mikulov. Przypomina mi ono te małe polskie mieściny które mijaliśmy po drodze. Bardzo długa historia - od XII wieku a prawa miejskie w 1410 roku, ale miasteczko naprawdę małe - nieco ponad 7 tysięcy mieszkańców. Zabytków za to sporo - zamek, kościoły i synagoga oraz kirkut z XV wieku (!). Miasteczko wygląda po prostu pięknie.
Został już tylko jeden przystanek na mojej drodze do Wiednia. Zespół Napięcia Przedstartowego jest już u mnie w pełni (pomysł na nazwę autorstwa Emilii). Oglądam filmy z poprzednich lat z Wiednia, znalazłem nawet trasę maratonu nakręconą przez jakiegoś pasjonata rowerem (filmik na końcu wpisu) - generalnie jest super!
A treningowo też fajnie to wszystko wychodzi - zacząłem z opóźnieniem aż 3 dni, rezygnując z jednego rowerka (i niestety basenu) udało się zamknąć ten tydzień ze stratą już tylko 2 dni. W tym tygodniu znowu "zgubię" jeden rowerek i zakończę go już planowo - w niedzielę. Dzięki temu cały tydzień przed maratonem będzie odpoczynkowy czyli bez treningów uzupełniających (rowerka, bo basen to chyba sobie zaaplikuję) i bez biegu dodatkowego. Ograniczanie kilometrażu jest już zresztą zaczęte. Bieg długi miał tylko 24km, w tym tygodniu będzie miał tylko 16km a tempówka to tylko 9,5km w tym "aż" 5km szybciej.
No więc szybko litania treningowa:
czwartek - interwały na siłowni z racji pogody. 8x800m po 3:47/km przerwy 90", wyszły bardzo dobrze - było trudno ale tym fajniej że się udało
piątek - na dworze mimo że pogoda się nie poprawia ale nie było aż tak szybko w planie. 12km w tym 9km ŚT (średnie tempo) 4:26/km. Te treningi tempowe wychodzą mi najłatwiej i teraz też tak było - tętno tego odcinka było troszkę wyższe niż na półmaratonie (tam było 172) no ale miejscami był to bieg przełajowy po śniegu.
sobota - to była Wielka Sobota, po ponad 2,5 godzinie na Liturgii Światła do domu dotarłem ok. 23 więc na nic nie było siły.
niedziela - bieg tempem maratońskim 24km po nowych drogach regionu (S79, S2). Warunki trudne bo śnieg marznący z mocnym wiatrem ale tętno wyszło całkiem niskie: 162 tylko (!). Natomiast moje odczucie były że ten bieg był trudny i nie wiem jak mam takie tempo utrzymać przez aż 42km.
poniedziałek - miał być rowerek ale tak się objadłem w Święta że wolałem pobiegać - 11km spokojnego biegu w godzinę.
wtorek - pierwszy i jedyny rowerek w tym tygodniu: 45 minut i podobno 723kcal.
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 8x800m odp. 90" | 28.03.2013 - wyszły dobrze |
| Tempo | 1,5km sp. 8km ŚT (4:26/km) 1,5km sp. | 29.03.2013 - bardzo dobrze |
| Długi | 24km TM (4:44/km) | 31.03.2013 - trudno było |
| Dodatkowy | 11km | 1.04.2013 |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 30' śr. 5' sp. | 2.04.2013 - 45' 22,64km 723kcal. |
| Rower | 20' sp. 5' śr. 15' sp. | brak |
| Basen | 950m | brak |
Teraz plan jest prosty: nic nie popsuć, dbać o kolano żeby się odnowiła kontuzja (cały czas wydaje mi się że jest cieplejsze i jest wrażliwe na "wyginanie" w niestandardowych kierunkach a opuchlizna niby całkiem zeszła ale wydaje mi się czasami że nie do końca).
Planuję dzisiaj interwały, jutro tempówkę (krótka jest), w piątek rowerek a w sobotę rano Test Cooper'a na Stadionie Narodowym. Chciałbym zrobić ze 3km na tym teście - myślę że się powinno udać bo na 5km miałem średnie tempo 4:03/km ostatnio. Pościgamy się tam z Krasusem (tzn. ja będę gonił cały czas :) ). W niedzielę planuję ostatni długi bieg: 16km TM i to będzie koniec przedostatniego tygodnia planu treningowego.
Na koniec trochę motywacji (trasa maratonu nagrana z roweru przez fana, trzeba przyznać że w zeszłym roku Fundacja Maratonu Warszawskiego zrobila to dużo bardziej profesjonalnie w Warszawie):
Dla chętnych kanał maratonu wiedeńskiego - jest tam trochę filmików o tym jak wygląda expo, pasta party i sam maraton: ViennaCityMarathon na youtube
czwartek, 28 marca 2013
13/16 Brno
Z każdym tygodniem zbliżamy się do Wiednia. Zostało tych tygodni już tylko trzy a właściwie dwa i pół! W ostatnim tygodniu działo się dużo ale najpierw zacznę od zwyczajowego początku turystycznego: zajeżdżamy do Brna.
Drugie co do wielkości miasto Czech, stolica Moraw - miasto duże więc i atrakcji do zobaczenia dużo i ciężko wszystkie wymienić. Miasto istniejące od bardzo dawna - osada zapewne od V - VI wieku, wspominana w zapiskach z XI wieku musi posiadać wiele zabytków - szczęśliwie nie zostały zniszczone w trakcie amerykańskich nalotów w 1944 (miasto miało wiele fabryk uzbrojenia). Jak pisałem w poprzednich odcinkach - konkurowało na Morawach z Ołomuńcem i wygrało dzięki uprzemysłowieniu. Jeżeli kiedyś uda mi się tam zatrzymać w celach turystycznych to na pewno chciałbym zobaczyć starówkę, ratusz, zamek i twierdzę oraz katedrę (widoczna na zdjęciu powyżej).
Teraz trochę o bieganiu. Zeszły tydzień zacząłem z opóźnieniem - w środę - to pokłosie mojej kontuzji kolana. Na szczęście z kolanem jest już dużo lepiej, nie boli nic, nie przeskakuje, jeszcze trochę je czuję ale z dnia na dzień jest lepiej. Zdumiewające jak bardzo organizm potrafi się regenerować.
Tydzień wyglądał tak:
środa - rowerek wieczorem
czwartek - interwały 10x400m z przerwami po 400m. Na siłowni ze względu na pogodę. Interwały według planu pod 3:20 w maratonie czyli po 3:42/km. Dopiero po 7., 8. i 9. częściowo maszerowałem w przerwach. Wyszło bardzo dobrze.
piątek - przerwa ze względu na start w półmaratonie
sobota - jak wyżej
niedziela - Półmaraton Warszawski zastępujący planowane długie wybieganie (32km TM+9sek/km). Szkoda mi było bardzo tego długiego wybiegania bo trenowanie zachowania się organizmu po 30km jest wg mnie najważniejsze w moim przypadku. Zawsze do tej pory odpadałem w ostatnich 10km maratonu. Jednak było tak jak Marcin mi doradził - pewność siebie jaką uzyskałem w tym biegu jest chyba więcej warta niż zysk z tego treningu. Wyszło idealnie: 1:33:00.
poniedziałek - miał być już bieg ale zmęczenie po życiówce było za duże - pauzowałem
wtorek - 10' spokojnie, 13km tempem maratońskim 4:44/km, 10' spokojnie. Wyszło znakomicie mimo -3 stopni które nam funduje wiosna tego roku
środa - basen a wieczorem drugi rowerek
W sumie więc zamiast odrobić trochę straconego czasu to straciłem kolejny dzień. Tydzień numer 3 przed maratonem zaczyna się bowiem dla mnie... w czwartek! Ale ten tydzień skomasuję i nadgonię tak żeby przed maratonem zdążyć zmniejszyć kilometraż i być gotowym na najważniejszy start w sezonie.
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 10x400m odp. 400m | 21.03.2013 - wyszły super |
| Tempo | 10' sp. 13km TM 10' sp. | 26.03.2013 - udało się |
| Długi | 32km TM+9" (4:53/km) | 24.03.2013 - Półmaraton Warszawski |
| Dodatkowy | 10km | brak - odpoczynek przed półmaratonem |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 20' śr. 10' sp. | 20.03.2013 - 40' 20,66km 607kal. |
| Rower | 20' sp. 5' śr. 15' sp. | 27.03.2013 -40' 20,35km 483kal. |
| Basen | 950m | 27.03.2013 - 1,0k 30:50 |
Suma: 49km biegu w 3:51, razem ćwiczeń 5:42:10 - liczbowo wygląda to na najsłabszy tydzień, ale to dlatego że rozmyślnie zrezygnowałem z dodatkowego biegu żeby odpocząć przed dość ważnym dla mnie półmaratonem.
Co teraz? W tym tygodniu mam dwa cele: po pierwsze jak najlepiej przebiec ostatni długi trening w tym planie treningowym: długie wybieganie czyli 24km w tempie maratońskim. To będzie test mówiący o tym czy dam radę dwa tygodnie później przebiec tym tempem ponad 42km. Muszę się dobrze przygotować do tego biegu i jeżeli będę się dobrze czuł to może nawet i trochę go wydłużę. Celem drugim jest odrobienie choć jednego dnia z mojej trzydniowej straty względem harmonogramu.
Wiedeń coraz bliżej, te najbliższe kilka dni to ostatnie trudne treningi a potem dwa tygodnie stopniowego wyciszania żeby organizm wypoczął :)
Na tej trasie za 2,5 tygodnia będziecie mogli mnie spotkać:
środa, 20 marca 2013
12/16 Vyskov
A teraz wracamy do biegania - w zeszłym tygodniu niestety załatwiłem sobie kolano. Zaczęło się w jeszcze poprzednim tygodniu w piątek gdy czułem że coś mi przeskakuje w lewym kolanie. Zlekceważyłem to i poszedłem na te 32km na bieżnię elektryczną o którym pisałem tydzień temu. To niestety bardzo pogorszyło sytuację, kolano spuchło i zaczęło boleć. Nie chciało się poprawić, w sumie zrobiłem przerwę aż cztery dni - pierwszy raz tak długo od 1,5 roku. Pod koniec tego okresu zakupiłem maść na stawy w aptece i bandaż elastyczny i poprawiło się. Opuchlizna zeszła prawie całkowicie, pobolewa jeszcze trochę ale mogę biegać. Co ciekawe podczas biegu nie boli i po biegu też jest dobrze, dopiero po jakimś czasie zaczyna pobolewać, szczególnie przy wchodzeniu i schodzeniu po schodach (a skoro mieszkamy w piętrowym domku to jest tego trochę). Przeskakuje coś jeszcze trochę ale generalnie jest coraz lepiej. Trenuję już normalnie i myślę że niedługo zaleczę całkowicie.
W skrócie więc jak wyglądał zeszły tydzień:
poniedziałek - kontuzja ale i tak miał być planowy odpoczynek
wtorek - kontuzja
środa - kontuzja
czwartek - kontuzja
piątek - interwały na bieżni elektrycznej 3x1600m wyszły super, kolano obwiązałem bandażem elastycznym i nie bolało. Tempo narzuciłem to wg planu na 3:20 czyli 3:57/km i się udało. Tętno było wysokie: 174, 175, 178
sobota - rowerek 45 minut plus trochę gimnastyki
niedziela - tempówka na dworze na cześć Krasusa i jego super wyniku w Barcelonie - wyszło super choć tętno wysokie 167 a tempo "tylko" maratońskie.. ale warunki nie za łatwe - częściowo był to bieg przełajowy bo śnieg na rozmoczonej ziemi. Buty po biegu trzeba było "kąpać" :) Po biegu trochę gimnastyki.
poniedziałek - drugi rowerek
wtorek - zaległy z week-end'u bieg długi 24km - niestety znowu wybrałem się na siłownię bo mieliśmy atak zimy i śnieg padał poziomo - tak momentami wiało :)
środa - basen
Generalnie więc ominąłem tylko jeden bieg (ten dodatkowy) z powodu kontuzji i zaliczyłem dwudniową obsuwę ale reszta treningów zgodnie z planem. Obawiam się że przesadzam z ilością treningów przed startem w tą niedzielę w Półmaratonie Warszawskim...
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 3x1600m odp. 400m | 15.03.2013 - wyszły super |
| Tempo | 16km TM | 17.03.2013 - udało się |
| Długi | 24km TM+9" (4:53/km) | 19.03.2013 - w porządku |
| Dodatkowy | 10km | brak - kontuzja |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 5' sp. 15' śr. 5' sp. 10' śr. 10' sp. | 16.03.2012 - 45' 22,84km 691kal. |
| Rower | 10' sp. 8x(1' tr. 4' sp.) 5' sp. | 18.03.2012 - 55'00" 28,72km 746kal. |
| Basen | 950m | 20.03.2012 - 1,0km 32'00" |
Suma: 50km biegu w 4 godziny, razem ćwiczeń 6:11:35 - bardzo ładnie jak na tydzień z czterodniową kontuzją ;) obym nie przesadził i w niedzielę miał siły.
Co teraz? Plan mam taki żeby w tym tygodniu znowu pominąć jeden bieg - ten dodatkowy, ale to tak miało być od samego początku z racji małego ograniczania wysiłku przed Półmaratonem Warszawskim (duże ograniczanie będzie oczywiście przed najważniejszym startem sezonu - Maratonem Wiedeńskim). Chciałbym dzisiaj wieczorem zrobić interwały, jutro tempówkę a potem dwie i pół doby odpoczynku przed startem. W piątek wieczorem tylko zrobię jeden trening na rowerku ale wybiorę łatwiejszy z dwóch zaplanowanych na ten tydzień. Drugi rowerek zrobię w poniedziałek a basen to już dowolnie wcisnę gdzieś - to nie jest męczące, raczej taka aktywna regeneracja.
Tak jak pisałem już boję się czy nie przesadzam z tymi treningami przed startem w połówce. Aż trzy akcenty dzień po dniu. Zdecydowałem się na taki plan bo wolę mieć jak najwięcej czasu ciurkiem przed startem aby wypocząć. Treningów znowu nie chcę omijać bo najważniejszy jest start w maratonie.
Zaczynam już podekscytowanie przed niedzielą. Szkoda że pogoda zapowiada się nie za dobra, może jednak się uda i się trochę ociepli? Dla mnie może być zimno ale dla moich kibiców to bardzo ważne i też dla samej imprezy. Zapisało się rekordowo dużo biegaczy, fajnie by było żeby z powodu pogody się nie wystraszyli, przyszli i dobiegli do mety. To mógłby być przełomowy moment w historii biegów masowych w Polsce (były już te biegi Nike które podobno miały tak dużo biegaczy ale tam oficjalnych danych nie podano i nie wiadomo ile było biegaczy. Teraz mielibyśmy oficjalny rekord na poziomie największych biegów europejskich).
poniedziałek, 11 marca 2013
11/16 Ołomuniec
Ołomuniec czyli po czesku Olomouc to 11 przystanek na mojej drodze do stolicy Austrii. Przy okazji ciekawostka - polskie nazwy miast moim zdaniem dużo lepiej brzmią, nie sądzicie? Nowy Jork - New York, Lwów - Lviv, Wilno - Vilnius, Kolonia - Kiel ale rekord świata to niemiecka wersja: Aachen i nasza Akwizgran :)
Kilka słów o tym ciekawym mieście - jako prawi wikipedia Ołomuniec był stolicą Moraw. Wzmianka o nim jest już z 1017 roku, potem biskupstwo, drugi najstarszy uniwersytet na ziemiach czeskich, po Pradze był drugim najważniejszym miast Czech. Niestety przyszli miłujący pokój Szwedzi i spalili miasto, funkcję stolicy Moraw przejęło Brno a Ołomuniec nigdy już nie odzyskał aż takiej pozycji jaką miał.
Zdjęcie powyżej pokazuje rynek - ta wielka figura to kolumna Trójcy Przenajświętszej. Zaraz obok stoi gotycki ratusz, wszystko otaczają kamienice zamykający rynek. Podobno po Pradze to właśnie Ołomuniec ma najwięcej zabytków urbanistycznych do obejrzenia - te wymienione, poza tym katedra, kościoły, klasztory i pałace.
A teraz wracam na biegowe ścieżki - poprzedni tydzień miał plusy i minusy. Zacznę od tego co się udało: odrobiłem wreszcie stratę czasową z poprzednich tygodni i jestem wreszcie zgodnie z planem! Strasznie mnie to cieszy, z tego powodu dzisiaj mam wreszcie po raz pierwszy od dawna zasłużony i zgodny z planem dzień odpoczynku. Po wczorajszym biegu należy mi się, ale o tym za chwilę.
Tydzień wyglądał tak:
wtorek - interwały 1K,2K,1K,1K - dość późnym wieczorem na naszym stadionie, wyszły super. Tempa na maraton w 3:20 udało się utrzymać i nie było dla mnie krańcowo ciężkie, tylko ostatni interwał był wyzwaniem.
środa - rowerek numer jeden
czwartek - rano basen a wieczorem bieg tempowy. Nie był ani długi ani trudny ale z racji zbliżającego się bardzo długiego biegu (32km) nie cisnąłem i zrobiłem zgodnie z planem (co wszystkim polecam bo nie sztuką jest biegać szybko na treningach tylko na zawodach)
piątek - drugi rowerek
sobota - rano miał być bieg 32km po TM +19" ale nic z tego nie wyszło. Córki chore a co gorsze i żonka się pochorowała. Cały dzień więc był pod znakiem zajmowania się rodziną. Dopiero na koniec dnia udało się wyjść na 40 minut na bieg spokojny który był w planie na następny dzień.
niedziela - niestety szpital w domu się utrzymywał, nie było szans na prawie 3 godziny biegu. W dodatku i ja zaczynam mieć pierwsze objawy choroby. Długo myślałem co w takiej sytuacji zrobić. Mogłem odpuścić trening (niegłupi pomysł), mogłem pójść pobiegać późnym wieczorem na dworzu (temperatura ujemna, wiatr, na ziemi lód - bo w ciągu dnia było powyżej zera). Ostatnia opcja to "chomik w kołowrotku" czyli bieganie na bieżni elektrycznej w siłowni. I na to się zdecydowałem, znalazłem całodobową siłownię i jak wszyscy poszli spać to ja pojechałem biegać - 2 godziny 45 minut, skończyłem pół godziny po północy.
Biegłem tempem 12km/h czyli 5:00/km. Pierwsze godzina - bez problemu, wtedy bieżnia się wyłączyła ale to tylko kilka sekund straty. Potem złapał mnie taki problem z żołądkiem że musiałem zrobić krótką przerwę na toaletę. Za jakiś czas miałem drugi raz taki sam problem. Ale najgorsze jest to że po 28,5km nie miałem już sił, musiałem zrobić chwilkę przerwy na rozciąganie. Podobnie potem jeszcze raz około 30,5km. W sumie tych przerw było około 5 minut więc z 2:40 wyszło 2:45 co daje i tak dobrą średnią bo 5:09/km.
Zauważyłem że kurcze mnie łapią jak próbuję zmienić tempo biegu. Chciałem na ostatnich 500m przyspieszyć do 12,5km/h (4:48/km) ale zaczęły mnie łapać te kurcze i odpuściłem. W sumie trening zaliczam chociaż deprymująco na mnie wpływa to że musiałem na końcówce zrobić te dwie krótkie przerwy. Zawsze staram się nie przerywać biegu - następny długi bieg postaram się zrobić tak jak powinno być - na dworze i bez żadnych przestojów!
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 1000,2000,1000,1000 odp. 400m | 5.03.2013 - wyszły super |
| Tempo | 1,5km sp. 8km TM 1,5km sp. | 7.03.2013 - udało się |
| Długi | 32km TM+19" (5:03/km) | 10.03.2013 - zaliczam |
| Dodatkowy | 7,44km | 9.03.2013 - bieg spokojny |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 8' sp. 7x(1' tr. 2' sp.) 8' sp. | 6.03.2012 - 41' 21,0km 555kal. |
| Rower | 10' sp. 5x(2' tr. 3' sp.) 10' sp. | 8.03.2012 - 40'16" 20,0km 517kal. |
| Basen | 950m | 7.03.2012 - 1,0km 33'35" |
W sumie ponad 7 godzin ćwiczeń w tym ponad 60km biegu w czterech treningach - tak jak powinno być.
Co teraz? Dzisiaj odpoczynek bo organizm bardzo go potrzebuje po wczorajszych 32km. No i zaczynamy okres startowy - za dwa tygodnie Półmaraton Warszawski! Super to wygląda, będę starał się biec na 1:33, jestem przydzielony do strefy żółtej czyli wystartuję zaraz po elicie :)
Chciałbym się ustawić na prawej stronie mostu w końcówce grupy na 1:30. Kolejna grupa jest na 1:35 czyli jak stanę na końcu tej wcześniejszej to nie powinienem nikogo blokować z harpaganów łamiących półtorej godziny. Z drugiej strony liczę że nie będzie tłoku w newralgicznym punkcie gdzie się spotkamy czyli na Rondzie de Gaull'a (lepiej znanym jak rondo z palmą :) ). W tym miejscu biegacze z obu jezdni Mostu Poniatowskiego się spotkają i pobiegną w Krakowskie Przedmieście razem. Myślę że te grupy kolejne mogą tu mieć problemy bo będzie dużo biegaczy a Trakt Królewski nie jest za szeroki. No ale przy grupie 1:30-1:35 raczej nie będzie tego problemu, tak zgaduję.
Zobaczymy w praktyce już za 13 dni, do zobaczenia na trasie!
czwartek, 7 marca 2013
10/16 Odry
Dziesiąty tydzień biegania "na Wiedeń" za mną - zgodnie z tradycją dzisiaj parę słów o mieścinie która wypada w 10/16 drogi do stolicy Austrii. Tym miastem jest Odry w Czechach. Trudno mi było wybrać jedno zdjęcie dla tego miasteczka, wybrałem figurę Panny Maryi ale z tego co wyczytałem w czeskiej wikipedii (zadanie samo w sobie jest już nietrywialne :) ) to jest tam trochę naprawdę ciekawych rzeczy do obejrzenia. Zaczynając od pięknej przyrody otaczającej to miasto, a którą widać na zdjęciach, poprzez pozostałości po zamku, kościoły, stare rzeźby, figury, krzyże wotywne (dobrze to nazwałem?) a kończąc na zabytkach przemysłu w tym browarnianego, jak to w Czechach bywa. No i jeszcze są bardzo ciekawie wyglądające grobowce rodzinne, chyba barokowe sądząc po zbytku zdobień i wieku - wyglądają jak małe domy a raczej kamienice :) Chętnie bym odwiedził to miasto tak jak wiele innych po drodze ale zapewne 12 kwietnia tylko przemkniemy autostradą obok niego. Przy okazji - mamy już rezerwację hotelu więc zostało już tylko biegać, biegać i biegać!
A skoro o bieganiu - zeszły tydzień był trochę wyjątkowy. Niby udało zrealizować część biegową ale poza tym prawie nic. Nie było niestety ani jednego rowerka ani basenu. Właściwie to we wtorek był basen ale zaległy z poprzedniego tygodnia, następny miał być też z poślizgiem ale nie dało rady go wcisnąć w mój napięty plan tygodnia.
Zacząłem więc tydzień od wtorku:
wtorek - zaległy basen, wieczorem interwały 4x1200m na stadionie - wyszły super, śnieg już na tyle wydeptali biegacze że na zewnętrznym torze dało się biegać - po raz pierwszy w tym roku. Poza tym kilka minut ćwiczeń typu brzuszki, pompki, deski.
środa - nic, zmęczenie było za duże a miał być rowerek.
czwartek - tempówka 16km w tempie maratońskim czyli 4:44/km. Wyszło super, tętno 160 ale nie widzę zupełnie żebym mógł tym tempem przebiec 42km (i nie będę próbował bo to na 3:20 tempo, skłaniam się do próby atakowania 3:25)
piątek - nie dało rady ze względów rodzinnych a był w planach drugi rowerek
sobota - bieg długi z rana: 24km w tempie maratońskim +12sek/km. Było trudno - wiatr a w lesie lodowa skorupa ale udało się.
niedziela - bieg spokojny wieczorem 10,14km
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Interwały | 4x1200m odp 2' | 26.02.2013 - wyszły super |
| Tempo | 16km TM (4:44/km) | 28.02.2013 - udało się |
| Długi | 24km TM+12" (4:56/km) | 2.03.2013 - udało się |
| Dodatkowy | 10,14km | 3.03.2013 - bieg spokojny |
Treningi dodatkowe
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 15' śr. 5' sp. 10' śr. 5' sp. | Nie było |
| Rower | 10' sp. 5x(2' tr. 3' sp.) 10' sp. | Nie było |
| Basen | 950m | Nie było |
Razem wyszło 60,16km w czasie 4:54:03. Pierwszy raz tak bardzo nie wypaliły treningi dodatkowe - do tej pory przez te 9 poprzednich tygodni ominąłem w sumie tylko jeden rowerek a tutaj taka porażka. Pocieszam się że to splot trzech czynników: raz byłem przemęczony, dwa wizyta babci a trzy moje urodziny. Więc i tak cieszy mnie to że najważniejsze czyli biegi udało się wszystkie wykonać.
Nie udało się wykonać planu pobiegania w krótkich gaciach ale mam nadzieję że już jutro to zrealizuję, potem ma się podobno ochłodzić.
Plany więc na przyszły tydzień - spróbować interwały podkręcić bo wiosna (to już się udało - wczoraj były), po drugie wyjść w tych krótkich gaciach (na to mam chrapkę jutro), po trzecie skupić się długim biegu - ma być aż 32km TM+19"/km czyli może być trudno. No i po czwarte jeszcze: odrobić ten jeden dzień straty i następny miesiąc zacząć już normalnie czyli w poniedziałek.
P.S. Organizatorzy maratonu w Wiedniu pochwalili się że mają nowego sponsora - BMW Austria. Z tej okazji ogłosili konkurs w którym główną wygraną jest pakiet startowy na ten maraton plus strój sportowy (zapewne z logo tej marki) i dwie noce w jednym z luksusowych hoteli. Oczywiście się zgłosiłem, jak ktoś z was chce spróbować szczęścia to odsyłam na stronę główną maratonu.
środa, 27 lutego 2013
9/16 Ostrawa
Minął dziewiąty tydzień (i chyba ostatni zimowy) z moich przygotowań do maratonu w Wiedniu. Zaczyna być niebezpiecznie blisko do Wiednia, moja wirtualna podróż opuszcza tereny Polski i zajeżdżamy do Czech. Tak naprawdę to nie wiem faktycznie czy będziemy tak jechać, bo zwykle do Wiednia jeździmy przez Słowację, no ale na potrzeby tej podróży wyznaczyłem taką trasę.
Ostrawa wygląda na ciekawe miasto, szkoda że ta podróż jest jednak tylko wirtualna, za siedem tygodni, o ile będziemy przez nią przejeżdżać, to warto by było chociaż z perspektywy autostrady obejrzeć. Miasto składa się z wielu dzielnic z których Śląska Ostrawa nazywała się od XIII do 1919 roku... Polska Ostrawa :) Mieszkało tu dużo Polaków, Niemców i Żydów - historia miasta wygląda bardzo podobnie do naszych miast z pogranicza.
Miasto rozwinęło się gwałtownie od końca XIX wieku do połowy XX wieku ale istnieje od końca XIII więc z jednej strony dużo zabytków przemysłu a z drugiej historyczne budynki co dobrze oddaje ta panorama:
Warto myślę zobaczyć ratusz, rynek, katedrę i zamek a dokładną listę atrakcji można znaleźć na oficjalnej stronie miasta, która (co miłe) jest też po polsku.
A teraz wracamy na biegowe ścieżki. Tydzień zacząłem we wtorek i jak napisałem ostatnio - celem na ten tydzień było zmniejszenie tego dwudniowego opóźnienia. Można powiedzieć że się to udało - z jednym małym wyjątkiem: basenem który udało mi się zrobić dopiero we wtorek.
Tydzień wyglądał więc tak:
środa - interwały - poszedłem na siłownię bo było za ślisko
czwartek - tempówka na dworze
piątek - rowerek numer jeden
sobota - bieg długi rano, skróciłem o 2km bo za szybko zacząłem i warunki były ciężkie jak na dość szybki bieg - biegałem po Lesie Kabackim, tam było ślisko ale najgorsze był dobieg do i z lasu - razem około 11km a na drodze często kopny śnieg albo lód pod śnieżną breją z błotem.
niedziela - bieg spokojny
poniedziałek - rowerek numer dwa
I do tego doszedł basen we wtorek ale tego dnia już nie zaliczam bo wieczorem były już interwały z obecnego tygodnia.
Standardowa tabelka:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 2x1600m odp. 1' 2x800m odp. 1' | 20.02.2013 - udały się mimo tego że na siłowni |
| Tempo | 1,5km sp. 6,5km ŚT (4:26/km) 1,5km sp. | 21.02.2013 - udało się zgodnie z planem |
| Długi | 32km TM+19" (5:03/km) | 23.02.2013 - tylko 30km 2:38:57, 5:18/km, tętno 159 |
| Bieg dodat- kowy | 10,42km | 24.02.2013 - bieg spokojny |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 20' sp. 5' śr. 15' sp | 22.02.2013 - 40' 20,27km, rowerek pokazał 481kal |
| Rower | 10' sp. (1',2',3',3',2' tr. odp. 1' sp.) 4' sp. | 25.02.2013 - 45' 23,24km, rowerek pokazał 601kal |
| Basen | 950m | 26.02.2013 - zrobiłem 1000m w tym 750m kraulem, czas 32:40, basen 25m |
Razem wyszło 60,77km biegu a czasowo łącznie ćwiczenia: 7:05:48. Najbardziej cieszy mnie że udało się utrzymać kilometraż i ilość treningów a z minusów to że prawie nie było ćwiczeń dodatkowych (brzuszki, pompki, deski).
Plany na następny tydzień: wybiec wreszcie w krótkich gaciach :) to się może udać, czuć w powietrzu wiosnę coraz bardziej.
wtorek, 19 lutego 2013
8/16 Żory
Jak ten czas szybko leci - znowu tydzień za mną i jestem już dokładnie na półmetku mojej podróży do Wiednia. 8 tygodni z 16 czyli 340 z 680km wirtualnej podróży a to oznacza ostatni już przystanek w Polsce, tym razem w Żorach.
Na początek kilka słów o tym mieście. Poczytałem i znowu mam ten sam wniosek - nasze miasta mają ciekawą i długą historię. Żory na początku były osadą zamieszkaną przez plemiona lechickie ale potem burzliwa historia naszego kraju miała swoje odbicie w historii miasta. Było krótko lennem czeskim, potem miastem pruskim, a w XX wieku po powstaniach śląskich weszło w skład II Rzeczpospolitej. Po okupacji niemieckiej podczas II WŚ wróciło do państwa polskiego.
Z ciekawostek wrzucam zdjęcie lotnicze dzisiejszych Żor a na samej górze dla porównania jak wyglądały Żory jakieś 600 lat temu. Ciekawe jest że zachował się oryginalny, owalny kształt wokół starówki (pewnie dzięki temu że wyznaczały go mury miejskie).
Z zabytków Żory posiadają obiekty sakralne (kościoły, kapliczki, kamienne krzyże pokutne, cmentarz żydowski), a poza tym stare miasto, pałac z XVII-XVIII wieku i fragmenty murów miejskich.
Dobra a teraz wracamy na ziemię czyli do biegania - ostatni tydzień rozpoczął się we środę i skończył dopiero dzisiaj czyli we wtorek. Środa to interwały a była to nie byle jaka środa tylko popielcowa. Co ciekawe mimo postu interwały wyszły bardzo ładnie - 2x6x400m po 3:55/km a wyszły po 3:49/km. W czwartek tempówka - też fajnie wyszła. Piątek - odpoczynek. Sobota z rana - 29km. Miało być TM+19'/km czyli 5:03/km a wyszło trochę szybciej 5:00/km. Co najlepsze ostatni km był w 4:43 a po biegu nie byłem wypruty. To świetnie świadczy ale poczekajmy na te 32-ki, już za tydzień będzie trzecia z pięciu które mam w moim planie treningowym. W niedzielę zrobiłem pierwszy rowerek, w poniedziałek bieg spokojny a we wtorek wreszcie udało się wyskoczyć na basen, wieczorem drugi rowerek i rzutem na taśmę zrealizować plan w 100%.
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 2x(6x400m odp.90") odp. 2' | 13.02.2013 -interwały po odśnieżonym odcinku chodnika wzdłuż Puławskiej, wyszły lepiej niż plan |
| Tempo | 3km sp. 5km KT (4:16/km) 1,5km sp. | 14.02.2013 - wyszło 10km a tempo zgodnie z planem |
| Długi | 29km TM+19" (5:03/km) | 16.02.2013 - 2:25:11, 5:00/km, tętno 156, bardzo udany trening bo czułem że mam jeszcze siłę |
| Bieg dodat- kowy | 11,39km | 18.02.2013 - bieg spokojny. -2 stopnie ale biegło się bardzo przyjemnie, wyszło średnio 5:16/km |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 6x(2' tr. 3' sp.) 10' sp. | 19.02.2013 -50' 26,04km, rowerek pokazał 740kal |
| Rower | 20' sp. 10' śr. 10' sp. | 17.02.2013 - 45' 23,24km, rowerek pokazał 600kal |
| Basen | 950m | 19.02.2013 - zrobiłem 1000m w tym 650m kraulem, czas 32:50, basen 25m |
Podsumowując - ten tydzień to rekord i pod względem dystansu: 64,16km w 4 biegach i pod względem czasu spędzonego na ćwiczeniach: 7:31:58 nie licząc ćwiczeń siłowo-stabilizujących. A było ich 4 sztuki, każdorazowo 50 brzuszków, 20 pompek i kilka "desek". Czyli krótko - jest dobrze, cel na najbliższy tydzień to nadrobić jeden dzień straty i zakończyć go w poniedziałek a nie jak od jakiegoś już czasu we wtorek.
Podobno za tydzień ma przyjść wiosna - bardzo już jej wyglądam bo wiosną biega się zupełnie inaczej. Zima ma swoje zalety ale w konfrontacji z wiosną przegrywa jeszcze w blokach startowych :)
środa, 13 lutego 2013
7/16 Piekary Śląskie
Siedem tygodni za mną, zostało już tylko dziewięć! Za tydzień będzie półmetek więc treningi robią się coraz cięższe, ale o tym za chwilę - najpierw zgodnie z tradycją kilka słów o moim kolejnym wirtualnym noclegu. Przebyte 292 z 681km oznacza przystanek w Piekarach Śląskich. I warto tu zaznaczyć że w 1683 roku już ktoś robił sobie tutaj przystanek po drodze do Wiednia: Jan III Sobieski jadąc z odsieczą wiedeńską :) zatrzymał się pomodlić przed obrazem Matki Boskiej Piekarskiej. Piekary słyną w sumie z dwóch rzeczy - kultu Maryjnego i przemysłu (kopalnie i huty). Z ciekawych do zobaczenia rzeczy myślę są: bazylika, kalwaria i pięć starych kościołów z okresu rozkwitu miasta (początek XX wieku), stare kopalnie zamienione w zabytki przemysłu i zachowane stare zabudowania z końca XVIII wieku. Jeśli ktoś lubi militarne klimaty to są tu bunkry Obszaru Warownego "Śląsk".
Bazylika
Jeden z zachowanych bunkrów
Wypada się usprawiedliwić czemu zastąpiłem interwały wyścigiem: przeczytałem o tym u Danielsa że tak proponował jakiemuś trenerowi który miał problem z tym że jego podopieczni - uczniowie musieli startować w środę i chyba sobotę w wyścigach. Doradził mu traktowanie tych środowych treningów jako sesji interwałowej, w czwartek był kolejny trening a piątek odpoczynek przez sobotnim wyścigiem. Skoro pobiegłem ten Bieg Wedla w tempie 4:04/km a dystans był 5,44km to myślę że to dobrze pasuje do tego co było zaplanowane jako sesja interwałowa: 6x800m (czyli 4,8km) w tempie 4:00/km.
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 6x800m odp.90' | 9.02.2013 - Bieg Wedla |
| Tempo | 1,5km sp. 10km DT (4:36/km) 1,5km sp. | 7.02.2013 - ładnie wyszło, zgodnie z planem |
| Długi | 21km TM+9" (4:53/km) | 11.02.2013 - oj nie chciało się wyjść, zimno i ciemno ale bieg wyszedł pięknie, średnie tętno 162 |
| Bieg dodat- kowy | 11,3km | 8.02.2013 - fajnie bo za dnia (urlop miałem). Tętno tylko 153 - bo było spokojnie 5:20/km |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 20' śr. 5' sp. 10' śr. 5' sp. | 10.02.2013 - 50' 26,22km, rowerek pokazał 811kcal. |
| Rower | 40' sp. | 12.02.2013 - 40' 22,66km, rowerek pokazał 675 kcal. |
| Basen | 950m | 6.02.2013 - zrobiłem 1000m, czas 32:50, basen 25m |
Znowu trochę wydłużyłem kraula w stosunku do pleców - było 600/400m. Prędkość jest nadal niska i raczej tego nie poprawię na razie. Nie mam czasu ani ochoty na zajęcia z trenerem a triathlon nie jest moim najważniejszym celem. Męczę się więc więcej na basenie niż inni ale w sumie... o to przecież chodzi :)
Podsumowanie tygodnia w kilometrach nie wygląda tak dobrze jak dwóch poprzednich - dystans spadł z około 60 do 50,76km a łączny czas ćwiczeń z około 7 godzin do 6:10:25. Nie przejmuję się tym bo czuję w nogach że ten tydzień był bardzo udany. Szczególnie tutaj zaważył ten ostatni bieg - długi, wczoraj wieczorem zrobione 21km po 4:51/km a tętno nie było jakieś bardzo wysokie - średnio 158 - to cieszy.
Plan na następny tydzień - urwać jeden dzień i zakończyć go w poniedziałek a nie we wtorek jak poprzednie. Po drugie - zrobić jak najlepiej długi bieg (będzie aż 29km w tempie maratońskim plus 19sek/km). Za tydzień będzie już ostatni nocleg w Polsce, potem zaczynamy turystykę zagraniczną :)
wtorek, 5 lutego 2013
6/16 Siewierz
Kolejny ciężki tydzień treningów przed maratonem w Wiedniu za mną. Ciężko było przede wszystkim dlatego, że z racji obowiązków domowych miałem problemy ze znalezieniem czasu na bieganie. Udało się, ale za cenę skomasowania treningów i krótkiej przerwy między dwoma długimi biegami. Poprzedni (29km) wypadł mi w środę wieczorem, a długi bieg z tego tygodnia (32km) w sobotę rano. Odstęp tylko 2,5 doby - za mało i bałem się trochę żeby nie było kontuzji czy przetrenowania. Niby rozdzielając według tygodni planu treningowego to kilometraż układa się sensownie ale organizm nie patrzy na plan. Przez przesunięcie dni w zeszłym tygodniu wypadły mi tylko 3 biegi ale razem miały aż 73km (do tego 40km na rowerku i basen).
A jak tam moja droga na Wiedeń? Szósty z szesnastu tygodni - z podziału kilometrów wychodzi że mam ich za sobą 255 z 681 - czyli nocujemy w Siewierzu. Małe miasto, ale o bardzo długiej i ciekawej historii. Generalnie mam wrażenie że te małe polskie miasta mają zwykle bardzo długą, udokumentowaną historię a czytanie o nich w ramach mojej wirtualnej podróży jest dla mnie interesujące. Więcej można poczytać niż o takim gigancie jak Katowice! Siewierz nazwę zawdzięcza kierunkowi północnemu (kto uczył się rosyjskiego to wie że cebep czytaj sjewier to północ i tak było też w staropolskim), a najciekawsze w tym mieście wydaje mi się to, co zostało z zamku biskupów (zdjęcie u góry). Poza tym było to aż do XIX wieku niezależne księstwo. Niezależne oczywiście głównie z nazwy bo i Szwedzi je złupili i inni nasi najeźdźcy też nie zwracali uwagi na semantyczne zawiłości w nazwie księstwa :)
To teraz jak tam się biegało - miał być w poniedziałek zaległy długi bieg, który udało się dopiero w środę zrobić, ale w poniedziałek skróciłem bieg i wyszedł taki 12km po 5min/km na siłowni. Wtorek to rowerek i trochę ćwiczeń do których wreszcie powróciłem (50 brzuszków, 20 pompek, 2x deska). Środa to zaległy długi bieg, czwartek basen, piątek odpoczynek (powiedzmy bo naprawdę to bieganina w związku z przygotowaniem urodzin dla córki), sobota rano bieg długi a wieczorem wspomniana impreza, niedziela - rowerek po raz drugi, poniedziałek bieg tempowy i ćwiczenia, wtorek interwały i ćwiczenia.
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 2x1200m odp. 2' 4x800m odp 2' | 5.02.2013 - na stadionie, było trudno ale udało się mimo że przymrozek chwytał i bieżnia była trochę śliska |
| Tempo | 1,5km sp. 8km ŚT (4:26/km) 1,5km sp. | 4.02.2013 - na dworze wiatr i deszcz ze śniegiem - wymiękłem i bieg zaliczyłem na siłowni |
| Długi | 32km TM+28" (5:12/km) | 2.02.2013 - deszcz nawet momentami zdrowo padał, wyszło 5:15/km ale w tych warunkach było bardzo dobrze! |
| Bieg dodat- kowy | 12km | 28.01.2013 - na siłowni - skrócona nieudana próba długiego biegu |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 15' śr. 5' sp. 10' śr. 5' sp. | 29.01.2013 - 45' 29km, rowerek pokazał 702kcal. |
| Rower | 40' sp. | 3.02.2013 - 40' 21,1km, rowerek pokazał 461kcal. |
| Basen | 950m | 31.01.2013 - zrobiłem 1000m, czas 32:40, basen 25m |
Na basenie zacząłem wydłużać ilość kraula względem pleców - na razie z 500/500 przeszedłem do 550/450. Gdy zaczynałem chodzić na basen to nie miałem na to siły - pływam strasznie słabo technicznie i bardzo szybko się męczę. Teraz mam wrażenie że co prawda technika się nie poprawia ale wydolnościowo daję radę dłużej machać rękami :) Podsumowując: 66,06km biegu w 4:33:53 a razem ćwiczenia zajęły 6:31:33.
W tym tygodniu będzie specjalny start - Bieg Wedla. Liczę na rodzinną imprezę, oby pogoda pozwoliła żeby moja (już, dopiero co) 5-letnia pociecha wystartowała razem ze mną :) Razem z jej dwoma kuzynami mamy zamiar tam zrobić zawirowanie w samej czołówce biegu ;)
czwartek, 31 stycznia 2013
5/16 wreszcie w Częstochowie
Trochę to trwało ale się udało - wreszcie mogę odfajkować kolejny tydzień przygotowań do maratonu w Wiedniu - już piąty czyli w mojej wirtualnej podróży zajeżdżam na nocleg do Częstochowy. Miasto bardzo mi bliskie bo po mieczu moja rodzina się z tych stron wywodzi i dużo mojej rodziny tu mieszka. Bywałem więc w Częstochowie często, za młodu zwykle co roku.
Najbardziej znana jest Częstochowa z Jasnej Góry. Myślałem czy nie napisać o czymś innym ale raczej byłoby trudno. Miasto jest z jednej strony miejscem corocznych pielgrzymek i jak widać na obrazku powyżej klasztor jest piękny, otoczony zielenią, warto go zobaczyć choćby ze względów turystycznych. Natomiast samo miasto poza klasztorem... no cóż - jest to typowo przemysłowe miasto pasujące moim zdaniem do miast śląskich. Robotnicze dzielnice nie rzucają architekturą na kolana - poniżej widok z klasztoru wzdłuż Alei Najświętszej Maryi Panny.
Mimo to dla mnie osobiście zawsze to będzie specjalne miasto - ze względów rodzinnych i miłych wspomnień z dzieciństwa.
Wracając do mojej podróży "na Wiedeń" z zeszłego tygodnia: tydzień zacząłem z opóźnieniem, bo dopiero w środę. Poniedziałek i wtorek miałem przerwę - coś co nie zdarzyło mi się od 4-dniowej choroby w październiku. W środę próba pobiegnięcia rano do pracy - nieudana, zrobiłem tylko niecałe 10km które zaliczyłem jako bieg dodatkowy. W czwartek był basen i interwały, piątek rower, sobota tempówka, niedziela rower, poniedziałek - nieudana próba długiego wybiegania na siłowni (zrobiłem tylko 12km które zaliczam na kolejny tydzień), wtorek rower z następnego tygodnia a w środę wreszcie udało się długie wybieganie. Pogoda była straszna przez cały dzień - odwilż, pełno wody ze śniegiem i lodem przymarzniętym do chodników. W dodatku deszcz i wiatr. Już chciałem iść na krótki bieg na siłownię ale pod wieczór przestało padać i wiatr osłabł. Zachęcony wyszedłem na długi trening i wpadłem - po godzinie rozpadało się zdrowo, wiatr zaczął mocno wiać. Było ciężko ale udało się zrobić te 29km. Zadane tempo to było 5:12/km (maratońskie +28sek/km). Odskoczyłem dość szybko wirtualnemu partnerowi na 100 metrów ale wtedy już naprawdę wziąłem się w garść i dałem po hamulcach - trzymałem te 100 metrów przewagi do około 24 kilometra. Wtedy miałem odcinek po bardzo złej nawierzchni pod wiatr a deszcz padał najmocniej i straciłem tą przewagę. Ostatnie trzy kilometry były bardzo trudne, w sumie zakończyłem trening ze stratą 32 sekund do planu, to tylko sekunda na kilometr więc w tych warunkach trening można uznać za wykonany nawet ponad normę. Cieszy mnie to że trenuję swoją wytrzymałość - to zawsze w maratonach było moją najsłabszą stroną.
Podsumowanie:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 5x1600m odp. 400m | 24.01.2013 - na siłowni, udało się po zmianie tempa zrobić je wg założeń! |
| Tempo | 3km sp. 5km KT (4:16/km) 1,5km sp. | 26.01.2013 - na dworze bo tak przyjemniej, razem 12km. |
| Długi | 29km TM+28" (5:12/km) | 30.01.2013 - deszcz, wiatr, odwilż - mało przyjemna druga połowa ale satysfakcja po biegu olbrzymia |
| Bieg dodat- kowy | 9,4km | 23.01.2013 - do pracy z dworca i z pracy na dworzec a do mojej wioseczki pociągiem |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 30' śr. | 25.01.2013 - 40' 20,1km, rowerek pokazał 667kcal. |
| Rower | 5' sp. 5x(5' śr. 1' sp.) 4' sp. | 27.01.2013 - 40' 21,06km, rowerek pokazał 657kcal. |
| Basen | 950m | 24.01.2013 - zrobiłem 1000m, czas 32:30, basen 25m |
Razem 60,45km biegu a łączny czas ćwiczeń to 7:02:09. Zrobiłem sobie tabelkę z podsumowaniem moich dotychczasowych tygodni "wiedniowych" i wygląda to tak jak na obrazku poniżej. Niebieski wykres to kilometraż samego biegania a czerwony wykres to łączny czas ćwiczeń aerobowych. Rośnie ostro ale to dlatego to dlatego że zdecydowałem dobić do 60km tygodniowo, teraz myślę że zatrzyma się na tym poziomie o ile (odpukać) żadne choróbsko się nie przypałęta.
wtorek, 22 stycznia 2013
4/16 jesteśmy w Radomsku
Droga jaką przebyłem (wirtualnie co prawda) zaczyna już być dobrze widoczna na tle całego dystansu. W końcu 4 tygodnie z 16 to 1/4 całej podróży - około 170km z 680km które mam do Wiednia. Czwarty postój wypada w Radomsku. Okazuje się że to kolejne stare miasto - prawa miejskie w XIII wieku nadane przez (uwaga) Leszka Czarnego. Ciekawe swoją drogą czy ten Leszek biegał :)
W każdym razie zrobił dużo dla Radomska, pamiątką po nim jest m. in. klasztor oo. Franciszkanów:
widok od ogrodu, źródło: strona zakonu
Z ciekawostek - dowiedziałem się w tym tygodniu że po raz trzeci z rzędu w maratonie w Wiedniu pobiegnie Haile Gebrselassie! Bardzo się cieszę bo chciałbym zobaczyć jak biega ta legenda maratonu. W zeszłym roku było jeszcze ciekawiej bo startowała też Paula Radcliffe w formule wyścigu z Haile (który wystartował później i ją gonił). Jak to się skończyło opisywałem na fb więc nie będę już tu zanudzał.
Ostatni tydzień to duuuużo śniegu. W tej chwili dalej pada a już raz rano odśnieżałem! Biega się bardzo fajnie w taką pogodę o ile tylko nie ma mocnego wiatru. Tydzień wypadł prawie idealnie, poniżej podsumowanie tabelkowe:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 5x1000modp. 400m | 15.01.2013 - śniegu już było dużo i trudno się biegło więc nawet mimo ostatniego obniżenia tempa wyszło jeszcze wolniej. Ale biorąc pod uwagę warunki było dobrze |
| Tempo | 1,5km sp. 6,5km ŚT (4:26/km) 1,5km sp. | 17.01.2013 - znowu zima w pełni! Po Lasku Kabackim biegło się super więc było dłużej: 2km, 7km, 2,5km. Odcinek środkowy wyszedł w 4:38/km co przy tym kopnym śniegu jest lepszym wynikiem niż zakładane 4:26/km po asfalcie. |
| Długi | 32km TM+37" (5:21/km) | 19.01.2013 - długi bieg po Lasku Kabackim. Wyszło 3 godziny, pod koniec trochę zwolniłem ale to z racji błota na ulicy gdy wracałem z lasu. Było naprawdę fajnie! |
| Bieg dodat- kowy | 5,4km | 20.01.2013 - zgodnie z moim zamysłem dodałem czwarty bieg tak aby wyrobić 60km tygodniowo. Spokojnie, po pętli blisko domu |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 8' tr. 2' sp. 8' tr. 10' sp. | 16.01.2013 - 40' 20,3km, rowerek pokazał 662kcal. |
| Rower | 30' sp. | brak |
| Basen | 950m | 18.01.2013 - zrobiłem 1000m, czas 33:50, basen 25m |
Razem 60,16km biegu w 5:24:02s, 20,3 rowerka w 0:40:00, ćwiczenia w sumie zajęły 6:37:52. Znowu trochę więcej porównując do poprzednich tygodni a gdybym dał radę wcisnąć drugi rowerek to pewnie bym przekroczył 7 godzin ćwiczeń.
Zaczynam chyba dojrzewać do realistycznego oceniania swoich możliwości. Cały czas męczyło mnie żeby startować w Wiedniu na 3:20 wynikające z mojego czasu z półmaratonu a teraz po pierwszych czterech tygodniach w trudnych warunkach przekonuję się żeby pobiec na 3:30 i jak siły będzie dość to po 32km przyspieszyć. Jeżeli dobiegnę w jednym kawałku to w kolejnym maratonie podkręce trochę tempo od startu ale 4:44/km (na 3:20) to jeszcze nie jest w moim zasięgu - tak czuję.
Zobaczymy jeszcze jak pójdzie 24-go marca na połówce Warszawskiej. Jak by się udało obecną życiówkę (niecałe 96 minut) poprawić sporo to może jednak troszkę szybciej wystartuję w Wiedniu?
wtorek, 15 stycznia 2013
3/16 zajeżdżamy do Piotrkowa
No i trzeci tydzień treningów wiedeńskich za mną. Zgodnie ze zwyczajem najpierw parę słów o miejscu "noclegu" czyli Piotrkowie Trybunalskim. Jak mówi mój tata - nazwa się wzięła stąd że w Piotrkowie był sąd (trybunał) - rodzaj przywileju nadawanego przez króla miastu.
Przejeżdżałem przez Piotrków wiele razy ale oczywiście zawsze korzystając z obwodnicy więc nigdy nie miałem okazji go zwiedzić. A wydaje się że jest kilka ciekawych rzeczy do zobaczenia. Ponad 800 lat historii zaowocowało wartym zobaczenia Starym Miastem z rynkiem, jest Zamek Królewski (500-letni! więc w stylu późnogotyckim), są kościoły i klasztory a nawet kilka synagog, największa pełni dziś rolę biblioteki ale zachowała się jej ciekawa bryła z wpływami bliskowschodnimi:
Wracając do biegania - w tym tygodniu nastąpiły duże zmiany - zdecydowałem się obniżyć tempo interwałów i dodać czwarty bieg w tygodniu. Planuję dzięki temu biegowi uzyskać kilometraż tygodniowy na poziomie 60km - zobaczymy czy się uda. Poza tym było dobrze - basen udało się zaliczyć, dwa treningi na rowerku po 40 minut no i długi bieg który naprawdę fajnie wyszedł.
Pogoda się robi typowo zimowa - napadało sporo śniegu i nie wiem jak wy, ale mi się taka pogoda do biegania bardzo podoba (o ile nie ma wiatru).
Podsumowanie tabelkowe:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 1200m, 1000m, 800m, 600m, 400m odp. 200m | 8.01.2013 - interwały nie wyszły i to był ostateczny impuls do zmiany planu. Obniżenie tempa mam nadzieję pozwoli na ich poprawne wykonywanie (a nie jak tutaj - pierwsze dobrze a potem nie ma sił). |
| Tempo | 1,5km sp. 8km DT (4:35/km) 1,5km sp. | 10.01.2013 na bieżni - musiałem rozdzielić te 8km na trzy części 500 metrowym marszem. Nie wiem czemu niektórzy twierdzą że na bieżni jest łatwiej - u mnie wręcz przeciwnie |
| Długi | 27km TM+28" (5:12/km) | 12.01.2013 Długi bieg po Lesie Kabackim - piękna sprawa, nawet mimo tego że 13-14km stanowi dobiegnięcie i powrót z lasu. Był śnieg, trochę podbiegów, tempo wyszło trochę wolniejsze bo 5:20/km (śnieg na ziemi). Najważniejsze że samopoczucie było dobre i czuję że ten trening mnie nie sponiewierał |
Bieg WOŚP | 4,37km | 13.01.2013 bardzo miła impreza rekreacyjna, pobiegłem szybko ale bez celu wynikowego - na samopoczucie. |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 20' śr. 10' sp. | 9.01.2013, 40' 20,3km, rowerek pokazał 595kcal. |
| Rower | 10' sp. 5x(1' tr. 1' sp.) 20' sp. | 14.01.2013, 40' 20,6km, rowerek pokazał 520kcal. |
| Basen | 950m | 11.01.2013, czas 32:20, basen 25m |
Razem 52,17km biegu w 4:31:42s, 40,9 rowerka w 1:20:30 ćwiczenia w sumie zajęły 6:24:32. Porównując do poprzednich tygodni widać postęp w kilometrażu: 40,5km, 49,5km, 52km. Czuję że dam radę biegać troszkę więcej i że to mi dużo da w końcówce maratonu w Wiedniu. Więc żeby nie umierać na tym czerwonym dywanie dodam sobie ten czwarty bieg i zobaczymy!
poniedziałek, 7 stycznia 2013
2/16 - zajeżdżamy do Czerniewic
Drugi tydzień moich przed-Wiedniowych bojów zakończony. Tym razem postój wypada w połowie drogi między Rawą Mazowiecką a Tomaszowem Mazowieckim czyli w Czerniewicach (ale nie Mazowieckich tylko po prostu w Czerniewicach).
Miejscowość malutka ale bardzo stara - z końca XIV wieku. Najstarszym budynkiem jest drewniany kościół z połowy XIX wieku. Zawsze mnie takie historie podbudowują bo sam mieszkam w drewnianym domku i jestem bardzo ciekawy czy na starość ten mój dom będzie jeszcze stał czy też zjedzą go korniki :) No ale skoro w Czerniewicach kościół stoi już prawie 200 lat to może i ja dożyję spokojnej starości w moim domku.
Wracając do tematów biegowych - bieganie w drugim tygodniu wyglądało tak:
| Bieg | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Inter- wały | 4x800m @3:02 odp. 2' | 1.01.2013 wyszło właściwie zgodnie z planem chociaż rozrzut czasów był duży: 2:57, 3:00, 3:06, 3:08. Bardziej mnie martwi to że za 5 tygodni widzę w planie aż 6 takich interwałów! |
| Tempo | 1,5km sp. 8km TM (4:44/km) 1,5km sp. | Tylko 8km w tempie maratońskim a ja miałem z tym problemy - to martwi. Trening wyszedł OK ale odczucie zmęczenia było duże. Pocieszam się że to przez wiatr |
| Długi | 24km TM+28" (5:12/km) | Udało się dopiero w niedzielę wieczorem i spróbowałem nowej trasy żeby się nie nudziło za bardzo. Wyszło dobrze ale tempo było wolne - zobaczymy jak będzie później |
| Trening | Plan | Realizacja |
|---|---|---|
| Rower | 10' sp. 10' śr. 2' sp. 3' tr. 5' sp. | 2.01.2013, 30' 16,45km, rowerek pokazał 488kcal. |
| Rower | 10' sp.2x(1' tr. 3' sp.) 10' sp. | 7.01.2013, 30' 16,43km, rowerek pokazał 389kcal. |
| Basen | 950m | 7.01.2013, czas 33:40, basen 25m |
Ten tydzień będzie trudny bo zaczynam go we wtorek (w poniedziałek skończyłen tydzień nr 2) a w niedzielę mam dodatkowy trening - Bieg WOŚP na około 5km. Muszę przemyśleć jak to pogodzić bo prioriytetem jest plan - długi bieg ma być już na 27km!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
ADs
wczytywanie..

























