Zaraz zaraz, przecież zluzowanie to się robi na samym końcu planu, przed startem docelowym, a nie w środku, gdy mają być najcięższe treningi, nie? Jak najbardziej, tylko że u mnie na samym początku czwartego tygodnia podczas interwałów... pojawił się ból w prawym udzie z tyłu. Zrobiłem dwa dni pauzy od biegania i w piątek wyszedłem rano pobiegać po lesie spokojną dyszkę, wieczorem na basen. W sobotę też spokojnie po lesie dyszka i pół godziny roweru. Niestety dalej nie było dobrze - więc znowu w niedzielę pauza od biegania, zamiast tego - był rower.
W piątym tygodniu znowu próbowałem dać odpocząć nodze. Ból był taki dość rwący, nagły i mocny - tak na moje oko jak by mięsień był naderwany. Bardzo się boję jakiejś dużej kontuzji, więc pomyślałem nawet o wizycie u jakiegoś specjalisty. Ale zapisy były do mojego sprawdzonego fizjoterapeuty na ładnych parę dni w przód (a ja myślałem że dwa dni odpoczynku załatwią sprawę), więc nie zapisałem się. Odpoczywałem w poniedziałek, we wtorek do pracy i powrót rowerem - to prawie 40km w jakieś 100 minut wychodzi. W środę znowu próba czy można biegać - spokojnie chciałem po lesie się przebiec i... po 5-6 minutach ból powrócił - to przerwałem i zrobiłem spacer zamiast biegu. Co ciekawe przy spacerze nic nie boli, tylko jak chcę prawą nogę nagle podnieść, jak to przy biegu się robi. Do końca tygodnia już tylko był albo spacer albo rower albo basen.
W szóstym tygodniu zapisałem się do fizjoterapeuty (u mnie we wsi - "Aktywna Fizjoterapia". Jest tam trzech specjalistów - ja byłem zawsze u Marcina Jagusia i jak zawsze - mogę bardzo polecić. Wcześniej miałem podróż służbową do Londynu i bardzo żałowałem że nie pobiegałem tam. Zawsze w podróży wychodzę i liczyłem na rundkę po Hyde Parku (akurat blisko miałem hotel).
Ale trudno - musiałem się powstrzymać i zaraz po powrocie miałem wizytę u fizjo. Wywiad, badanie i nawet USG na miejscu od ręki, diagnoza, masaż i zalecenia z zestawem ćwiczeń nagranych moją komórką i do robienia w domu.
A co u mnie się stało? Ten mięsień z tyłu prawego uda jest rzeczywiście ponadrywany, ale na szczęście tylko w środku. Z zewnątrz warstwa jest zupełnie zdrowa, głęboko mięsień też, a tylko dość cienka warstwa pomiędzy ma uszkodzenia. Żałuję że nie wziąłem sobie zdjęcia z tego USG (to bym tutaj wrzucił i zażartował że w ciąży jestem :) ). Z zaleceń to dostałem:
- tydzień odpoczynku od biegania
- dwa tygodnie powolnego powrotu do biegania - ma być połowa typowej objętości w spokojnych biegach po 5km
- jeśli ból powróci to ponowna wizyta
- dostałem zestaw trzech ćwiczeń do robienia w domu, które mają aktywować ten mięsień - ukrwić go, żeby się szybciej zagoiło
W sumie to cieszę się z takiej diagnozy - myślałem że jest sporo gorzej. Trochę mój stary organizm sobie odpocznie i mam nadzieję, że jeszcze trochę posłuży.
Zmienia to zupełnie oczywiście moje plany na następne tygodnie. Tydzień odpoczynku teraz kończę i oby tylko udało się spokojnie potruchtać w ten weekend. W który zresztą będzie wielkie wesele w rodzinie (w sumie to ślub i wesele). Jak się uda to potem dwa tygodnie będą spokojnych truchcików po lesie i planowo był start na piątkę - chcę go przebiec, ale nie będzie to żyłowanie się. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z tym planem to następny tydzień to będzie start na dychę i też nie będzie to bieg po rekord - ale chciałbym przebiec w dobrym zdrowiu oba te starty, nieważne w jakim czasie.

.jpeg)
