czwartek, 10 stycznia 2019

Wiedeń 2019 3/16 dwudniówka


Miał być naprawdę udany tydzień - do piątku zrobiłem cztery treningi, został jeden trudny bieg 27km @4:44, ale chyba do zrobienia i jeden spokojny typu 7-8km. Plan był taki:


Interwały: 1200m, 1000m, 800m, 600m, 400m
Tempo: BS 1,5km, DT 8km czyli @4:11, BS 1,5km
Długi: 27km TM+28" czyli 4:44/km
Razem 46km + dwa biegi spokojne które dorzucam w gratisie.


A wyszło w sumie tak:
Interwały - trochę za wolno, te tempa są jakieś zabójcze. W sumie średnio interwały po 6 sekund na kilometr wolniej. No ale przy tempach 3:25/km dla 1000m jest to jeszcze nie tak źle, myślę że z minusem, ale zaliczone.
Tempo - wyszło super, nawet troszkę szybciej bo 4:08 średnio zamiast 4:11.
Długi - i dochodzimy do sedna czyli wyjaśnienia tytułu: w weekend miałem (nie tylko ja, prawie wszyscy w domu) dwudniówkę - coś w rodzaju grypy żołądkowej chyba. Ból brzucha, sensacje żołądkowe, bóle mięśni, ogólne osłabienie organizmu do tego stopnia że ciężko było wstać i coś robić w domu, nie mówiąc ani nie myśląc nawet o tym żeby wyjść pobiegać... Sobota i niedziela to niestety dziura w życiorysie - zero treningów i pominięty jeden bieg.


Razem więc w tym tygodniu zaliczyłem 4 treningi, dystans 46km.


Słabo, ale choroba nie pozwoliła na lepsze wyniki - plan na przyszły tydzień: wrócić do normalnych treningów z normalną intensywnością... zobaczymy!

P.S. Szczepcie dzieci - my szczepimy na wszystko i efekt: my z żonką cierpieliśmy przez weekend przez tą dwudniówkę, a dzieci (które w przeciwieństwie do nas miały szczepienia na te wszystkie różne "koki" meningo, pneumo itd) przeszły bardzo łagodnie (ufff, bo dwuletnia dziewczynka jak by miała mieć takie dolegliwości jak my to by było straszne).


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

ADs