środa, 5 sierpnia 2020

Warsaw Track Cup 2020/2


Tym razem wybrałem dystans 5000m - wyjątkowo został dodany (a może już zawsze będzie). Skoro trenuję pod maraton na jesieni to najdłuższy z dystansów najbardziej pasował do treningów.
Impreza jak zwykle super, ja miałem gości w domu więc pojechałem tylko na start, tylko ze średnią córką i chrześniakiem. Moja obstawa techniczna zrobiła mi kilka zdjęć i nagrała jak biegnę żebym mógł sobie potem w domu przeanalizować jak wygląda to moje bieganie. Może uda się coś poprawić w sylwetce...

Jestem jak pisałem w treningu maratońskim - więc pod 5-tkę nie trenuję. Mimo to chciałem gdzieś około 19 minut nabiegać. No w końcu życiówka 18:38 do czegoś zobowiązuje :) ale tak jak przeczuwałem było z tym ciężko. Próbowałem biec na 19:00 czyli jak łatwo przeliczyć 3:48 co oznacza niecałe 23 sekundy na 100 metrów. Na stadionie łatwo jest łapać te międzyczasy bo są namalowane co 100 metrów linie. Dzięki temu kontrolowaniu się (i liczeniu w pamięci :) ) udaje mi się zwykle dobrze kontrolować tempo na stadionie. Tutaj też tak było - mimo że troszkę za szybko ruszyłem to ustabilizowałem tempo w zakresie na 19 minut. Niestety pary starczyło na niecałe 3 kilometry... potem było już za wolno i dobiegłem w 19:19.
Tempa wg endomondo są zakłamane bo policzył za krótki dystans - więc były szybsze troszkę a ostatni km jest znowu za szybki. Prawdziwe tempa były więc mniej więcej takie:
1. 3:38
2. 3:42
3. 3:54
4. 4:00
5. 4:03
No słabo to tak na chłodno patrząc wygląda. Może nie ma tragedii bo jednak 19:19 nie jest takie złe (Daniels z tego przelicza 3:05 w maratonie), ale chciałoby się jeszcze do końcówki września, czyli do maratonu, coś jeszcze poprawić. Myśleć jak to zrobić zacząłem natychmiast po biegu ;) co widać na zdjęciu poniżej (a na serio to chyba komar mnie użarł).


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

ADs