niedziela, 3 maja 2026

Bieg Konstytucji 2026

Oj nie rozpieszczała nas dzisiaj pogoda - już któryś raz było strasznie upalnie. Dla mnie start dzisiaj był startem kontrolnym - zacząłem ten mój 10-tygodniowy plan treningowy pod szybkość i chciałem po maratonie, a na początku tego planu, sprawdzić gdzie jestem z formą.

Właściwie to miała nas biec trójka, bo my z żonką i nasza średnia córka, ale żonka się wykruszyła - po półmaratonie w Grudziądzu dwa dni wcześniej nie czuła się jeszcze dość dobrze na ściganie w upale - więc pojechaliśmy we dwójkę z córą tylko. Oczywiście pojechaliśmy troszkę późnawo, potem wybrzydzałem gdzie zaparkować i zeszło nam ze znalezieniem miejsca. Ale udało się w końcu i potruchtaliśmy na start. Rozdzieliliśmy się do swoich stref startowych, ja zrobiłem jeszcze krótką rozgrzewkę i wepchałem się do strefy startowej. Niestety trochę za bardzo z tyłu - bo za znakami 22 minuty, a miałem plan biec na 20 minut. Jeszcze hymn i w sumie szybko ruszyliśmy. 

Mój plan na ten bieg był prosty - biec 4 min/km przez 3km, a potem starać się coś urwać. W sumie tak myśląc teraz na chłodno to nie wiem skąd taki optymizm :) chyba mam go wrodzony. Tak na serio to liczyłem że ten plan maratoński jednak mnie trochę przygotował. Ustawiłem zegarek na łapanie okrążeń co 500 metrów i patrzyłem tylko na międzyczasy, nie kontrolowałem tempa. Na samym starcie było trochę ludzi w mojej strefie, ale nie było problemu z tłokiem. Trochę na starcie miałem problem z zegarkiem - zmieniałem ustawienia ekranów i zamiast uruchomić bieg wszedłem głębiej w ustawienia :) trochę musiałem poklikać i po kilku sekundach wreszcie zegarek ruszył.

Trasa była super - płaska, szeroka, w większości w ścisłym centrum. Bardzo fajnie się biegło. No było strasznie gorąco, ale nie czułem się źle. Łapały się okrążenia co pół kilometra i były zgodnie z planem po dwie minuty. 


 Niestety tak fajnie z moim tempem to było tylko przez dwa kilometry. Potem tempo spadło najpierw do 4:10/km a w najgorszym czasie nawet do 4:20/km, potem znowu się odbiłem i ostatnie 500m było w dobrym tempie średnim (no ale finisz to był w tempie 3:30/km). Czas z zegarka był trochę krótszy, ale przyszedł sms z czasem oficjalnym:

20:45

A na mecie wyglądałem tak: 

Inny biegacz zrobił mi natomiast takie zdjęcie (nie czułem się jak zwycięzca, ale wyraźnie powiedział żeby tak zapozować :) ):

Dane z garmina:

 

I czasy okrążeń:

Podsumowując: bardzo źle to wyszło. Pogoda na pewno trochę była winna, ale jednak wynik o 44 sekundy gorszy niż w Wiązownie daje myśleć. Zresztą końcówka moich treningów pod Zurych pokazywała (tempa treningów, waga) że jest troszkę słabiej. Mam więc teraz sprytny plan - co mam zamiar poprawić, żeby za 8 tygodni było lepiej:

  • biegać jak najlepiej treningi szybkościowe z mojego planu
  • zbić wagę do 77kg (po maratonie wzrosła do 78,5kg)
  • ćwiczyć oprócz biegania pompki, brzuszki i pływanie
  • poprawić odżywianie - więcej białka, żelaza i kreatynę (do tej pory nie brałem nic, ale po 50-tce to chyba trzeba)

No i zobaczymy - przez 8 tygodni powinni się udać poprawić.

A po biegu szybko się ogarnąłem, cofnąłem się do córki, które startowała z późniejszej strefy i pomogłem jej przebiec końcówkę. Nieźle szybko finiszowała, zegarek mi pokazał że ostatnie 300m średnio po 4:16/km! Bardzo dobrze jej poszło  - to już drugi jej start na piątkę i chyba ją to powoli wciąga (super!).

To teraz tylko jeszcze pogodzić to bieganie z życiem rodzinnym (w tym tygodniu matura najstarszej, Pierwsza Komunia najmłodszej) i zawodowym (nowe stanowisko i więcej pracy) - słowem nie ma nudy. Ale co drugi tydzień postaram się wrzucać podsumowanie moich postępów - żeby czuć tą presję na bieganie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ADs