sobota, 23 lipca 2016

Ciepła woda w kranie


Tak by można było określić ostatnie tygodnie. Żadnych kontuzji, żadnych startów - tylko bieganie i idzie całkiem dobrze! Warto napisać parę słów - jak wygląda bieganie według planu przygotowywanego przez kogoś innego niż ja sam. Prawie zawsze (z wyjątkiem Wyzwania Runners World) biegam według planu, który sam sobie wybieram. Napisać "układam" byłoby nadużyciem - trener ze mnie jak z koziej ten-tego trąba. No ale czytam trochę mądrych książek, a potem stosuję na sobie plany biegowe z tych książek. W razie potrzeby sam sobie modyfikuję, zamieniam itd. Teraz jest inaczej - plan układa mi i przysyła trener - Grzegorz Gajdus - więc jak chcę coś zmienić to najpierw to konsultuję. Na szczęście staram się i na razie mi wychodzi nie zmieniać prawie nic.

Na razie trener stwierdził że muszę poprawić szybkość bo mam mieć jej zapas żeby móc zrobić postęp w maratonie na jesieni. Dlatego biegam mniej tygodniowo, za to szybciej. Rytmy, przebieżki, siła biegowa no i coś nowego dla mnie - siłownia.



Dzisiaj wieczorem Bieg Powstania Warszawskiego - celto pobicie życiówki 39:20 z ostatniej jesieni. Trochę popsułem ostatnie trzy dni, mam nadzieję że to nie przeszkodzi w dobrym wyniku. Pojechałem rowerem do pracy w środę, przez co byłem zmęczony i nie zrobiłem 10 rytmów po 200m. Po konsultacjach zrobiłem je w piątek rano (5 sztuk tylko), ale za dużo w sumie przebiegłem - bo było to po drodze do pracy i wyszło 10km razem, nawet teraz czuję jeszcze lekkie zmęczenie. Mimo to myślę że będzie dobrze. Boję się tylko tego że trasa BPW w tym roku ma jeden podbieg: na samym końcu :-O ! No ale trzeba szukać plusów nie minusów, będzie dobrze!! :)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

ADs