wtorek, 3 września 2019

Półmaraton praski



Kolejny Półmaraton Praski za mną. Pakiety udało się odebrać jeszcze w piątek - w tym biegu wyjątkowo z racji startu wieczorem można było to zrobić nawet w dniu biegu :) Niestety bieg po Pradze więc i biuro zawodów po tamtej stronie Wisły... ale trudno - jakoś tam podpierając się nawigacją trafiłem. Upał niemiłosierny, liczyłem że trochę zelżeje do samego biegu.



Oczywiście nie zelżał. Wyjeżdżając z domu widziałem o ile dobrze pamiętam 28 stopni na termometrze. A start był przecież już po zachodzie słońca! Z tego powodu moje czarne wdzianko - bo po ciemku to już raczej ono nie pogarszało sytuacji :)
Ustawiłem się na końcu strefy 1:25-1:30 bo plan był taki aby w wersji najgorszej złamać te 1,5 godziny. Chociaż mimo że trenuję sporo patrząc na czas i kilometry to trochę dziwnie te wyniki mam słabe. Nie zbliżam się nawet do formy z przed urazu (bananowego ;) ). No w tym roku wyniki na dychę 41:02, 41:40, 41:40... a życiówka przecież 39:20. W 2017 roku tuż przed tym urazem wykręciłem w półmaratonie praskim 1:24:59 - to przecież poniżej 4:02/km średnio! Ech to były czasy :)
Mój plan był aby trochę pobiec szybciej niż 1:30 - najlepiej poniżej 1:28, ale jak to u mnie - na starcie jak zwykle emocje i za szybko ruszyłem... 3:58, a potem 4:04 tak średnio - wiedziałem że przeginam. No i pary starczyło na 8km tylko :( Potem już tak około 4:16-4:20 i to nie byłoby takie złe - gdyby się to dało utrzymać... ale niestety regres postępował i do 19-tego włącznie doszło do 4:30, potem dopiero odbicie i 4:22 a potem 4:19.
Ech trudny to dystans ten półmaraton, ale w sumie udało się zrealizować plan minimum, wyszło 1:29:40.
Po drugie - było jednak gorąco, z racji mojej trochę za wysokiej wagi u mnie temperatury znacznie pogarsza moje wyniki.
Po trzecie - patrząc na tętno wytrzymałem! To znaczy tempo siadło, ale nie odpuściłem i widać po tętnie że trzymałem poziom wysiłku. Oczywiście zagotowałem się na starcie i dlatego tak to słabo wyszło.

Dobra to teraz część podróżnicza sezonu - za tydzień półmaraton w Budapeszcie :) Plan minimum: zależnie od pogody, ale poprawić ten wynik. Najważniejsza część planu: NIE ZAGOTOWAĆ SIĘ i pilnować tempa na starcie. Ma być druga połowa szybciej, start po 4:10 i nie szybciej. Za tydzień mówię "sprawdzam" :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ADs