Winny jestem wytłumaczenie - czemu kibicowałem na Biegu Niepodległości a nie startowałem w biegu przełajowym w Lęborku - po prostu młodsza córa się rozchorowała i nie mogliśmy wyjechać z Warszawy. Korzystając z okazji do wciągnięcia dziecka w atmosferę biegu wziąłem starszą córkę ze sobą i pojechaliśmy kibicować. Podobało się nam obojgu - klaskaliśmy i przybijaliśmy piątki biegaczom.Staliśmy w połowie trasy więc stawka była już bardzo rozciągnięta. Z ponad 6 tysięcy zawodników najlepszy miał na mecie czas niecałe 30 minut a najgorszy 1 godzinę i 50 minut.
Zaraz przybiegną - już widać rolkarza w tle
Czołówka biegu
Peleton
sobota, 12 listopada 2011
piątek, 11 listopada 2011
Bardzo późny trening
Znalazłem czas na wyjście dopiero o 23:00 i miałem problemy (ale nie za duże) żeby się zmobilizować do wyjścia - temperatura +2 stopnie, po całym dniu człowiek zmęczony a w dodatku nadal nie mam za dobrej trasy do biegania ok 10 km po ciemku. Ale wszystkie problemy znikły jak tylko wyszedłem z domu - trasa się znalazła trochę improwizowana, biegło się znakomicie a temperatura była fajna bo odpowiednio się ubrałem. Nabiegałem prawie 10km ale prawie bez udziwnień typu przebieżki za to w tempie niecałe 5min/km czyli dużo szybciej niż tempo startowe z ostatniej porażki sezonu czyli Praskiej Dychy
Dystans: 9,84 km
Czas: 48:51 s
Tempo: 4:58 min/km
Tętno: 163
Temperatura: +2 stopnie
Dystans: 9,84 km
Czas: 48:51 s
Tempo: 4:58 min/km
Tętno: 163
Temperatura: +2 stopnie
wtorek, 8 listopada 2011
Jesienny bieg po Lesie Kabackim
Dzisiaj udało mi się pobiegać za dnia - wielki to wyjątek w tygodniu bo zwykle jak wychodzę z pracy to już jest ciemno o tej porze roku. A dzisiaj podczas biegu była taka piękna pogoda:
Skorzystałem więc i przebiegłem trochę ponad 10 km - druga połowa szybciej, średnie tempo wyszło 5 min/km. Niestety nie udało się zrobić rozciągania po biegu i muszę to zmienić bo moje mięśnie i ścięgna takie zaniedbania mogą oprotestować.
Polecam bieganie po Lesie Kabackim - szczególnie gdy mimo listopada jest 14 stopni na plusie i aż miło się trochę poruszać.
W tym tygodniu jeszcze tylko jeden trening - pojutrze a w sobotę: start w Indywidualnych Biegach Przełajowych z okazji Święta Niepodległości - w Lęborku. Nazwa dłuższa niż bieg bo to tylko 5km :) ale cieszę się bardzo na ten bieg po spalonej IV Praskiej Dysze. Poza tym to już niestety ostatni mój start w tym roku a potem już tylko to co mnie najbardziej przeraża: cała zima treningów przez Maratonem Paryskim.
Skorzystałem więc i przebiegłem trochę ponad 10 km - druga połowa szybciej, średnie tempo wyszło 5 min/km. Niestety nie udało się zrobić rozciągania po biegu i muszę to zmienić bo moje mięśnie i ścięgna takie zaniedbania mogą oprotestować.
Polecam bieganie po Lesie Kabackim - szczególnie gdy mimo listopada jest 14 stopni na plusie i aż miło się trochę poruszać.
W tym tygodniu jeszcze tylko jeden trening - pojutrze a w sobotę: start w Indywidualnych Biegach Przełajowych z okazji Święta Niepodległości - w Lęborku. Nazwa dłuższa niż bieg bo to tylko 5km :) ale cieszę się bardzo na ten bieg po spalonej IV Praskiej Dysze. Poza tym to już niestety ostatni mój start w tym roku a potem już tylko to co mnie najbardziej przeraża: cała zima treningów przez Maratonem Paryskim.
niedziela, 6 listopada 2011
IV Praska Dycha czyli ostatni będą pierwszymi (chociaż tylko przez chwilę)
Miałem dzisiaj zwariowany dzień - o 12 początek Praskiej Dychy więc jak o 9:30 wyszedłem z kościoła to już ok 10:30 maszerowałem z córką w wózku na spacer żeby uśpić gagatka. 11:15 - wstawiliśmy wózek do ogrodu (później się dowiedziałem że obudziła się jak ja już prawie połowę płuc wyplułem na trasie czyli o 12:30 :) ) a ja sam przebrałem się i w samochód. Dojechałem zgodnie z opisem na ulicę Międzynarodową - była 11:48 więc jak na mnie to naprawdę duuuużo przed czasem bo zawsze wszędzie wpadam na ostatnią chwilę. Pech chciał że Praska Dycha to impreza dość kameralna a ja w Parku Skaryszewskim nie bywam mimo że mieszkam w Warszawie już 16 lat. Najpierw zaparkowałem przy jakiejś zieleni - okazało się że to ogródki działkowe. Potem już zaparkowałem dobrze - na końcu tej ulicy i gdybym tylko poszedł w lewo a nie w prawo... nabiegałem się zdrowo, już z nóg padałem a czas leciał - w końcu jacyś biegacze (ale nie z Praskiej Dychy) i ludziki z kijkami (nie wiem czemu bez nart) naprowadzili mnie na właściwy trop. Wpadłem prawie 5 minut po starcie do biura, na szczęście dostałem chip i pozwolono mi wybiec - 5:28s po starcie znalazłem się na moim starcie.
A teraz wyjaśni się podtytuł dzisiejszego wpisu. Ponieważ wszystko jest względne to czemu miałbym myśleć że jestem ostatni na trasie? Biegaliśmy w kółko prawie 6 okrążeń a mając 5,5 minuty straty do peletonu miałem też kilka przewagi nad tym peletonem który biegł drugie okrążenie :D No więc na pierwszym kółku wyprzedził mnie po jakimś czasie jeden biegacz a ja zbierałem laury. Biegnę swoim spokojnym tempem a tu ktoś krzyczy "JESTEŚ DRUGI!!!" :-D fotografowie mnie obcykali (no bo niby czołówka) i w ogóle było super. Polecam wszystkim takie spóźnienie. Niestety za chwilę wyprzedziło mnie więcej biegaczy, ja też zacząłem wyprzedzać innych i sprawa się rypła.
A teraz trochę bardziej poważniej - czas uzyskałem tragiczny: 51:41. Jak ktoś patrzył na moje treningi to wie że mój obecny rekord na 10km to 49:05 ale ostatnio na treningu na trasie ok. 10km (może troszkę krótszej) miałem 47:15. Chciałem więc dzisiaj pobiec na 47:30 ale cicho liczyłem że adrenalina z okazji imprezy masowej pozwoli mi zejść do 47:00... a tu taki słaby wynik - to uczy pokory. Jednak nie można lekceważyć podstawowych rzeczy - wypoczynku, ubioru, rozgrzewki. Tego wszystkiego zabrakło - bo powody takiego wyniku to:
1. wczorajszy trening na 10km - to było ledwie 15 godzin przed startem!
2. spóźnienie na start było związane z szybkim bieganiem po parku w celu lokalizacji startu - to było około 15 minut w ubraniu startowym z nałożonym na wierzch grubym dresem, czapką i rękawiczkami - na starcie byłem zmęczony i od razu biegłem za wolno
3. złe miałem ubranie startowe na bicie rekordu - za grubo "u góry" i było mi za gorąco
Dodatkowo jeszcze kilka drobiazgów: mam początki przeziębienia bo wczoraj znowu byłem za lekko ubrany ale mam nadzieję że to się nie rozwinie, poranny posiłek był zupełnie niebiegowy i wolę o nim nie wspominać
Reasumując - było naprawdę fajnie mimo tylu mankamentów i w sumie porażki pod względem wyniku. Bardzo lubię atmosferę startu w imprezie biegowej i samo w sobie bieganie jest bardzo przyjemne - to chyba dlatego i tak IV Praską Dychę będę bardzo miło wspominał.
Postanowiłem sobie że za rok chcę pobiec w Szybkiej Dysze - muszę się poprawić o 4 minuty na 10km (a może tylko o 2:15 o ile ten wynik z treningu jest naprawdę z 10km) i wtedy na pewno wyjadę szybciej!
Muszę jeszcze wspomnieć że niestety odnowiła mi się moja "kontuzja" czyli pęcherz na podbiciu prawej stopy. Już został przebity i zaklejony plastrem żelowym - za dwa dni biegam zgodnie z planem więc jak wykaże się rozsądkiem to się wygoi. Poza tym na lewej stopie zrobiło mi się obtarcie pod kostką na zewnętrznej stronie - dziwne to bardzo bo w tych butach przebiegłem już dużo kilometrów - ponad 100 na pewno. Myślę że to wina skarpetek - dzisiaj wieczorem byłem więc w Decathlonie i oprócz ocieplanych obcisłych spodni do biegania na jesienne i zimowe wieczory kupiłem też skarpetki do biegania które mają nie obcierać - potestujemy to zobaczymy...
Plany na ten tydzień: wtorek - 10km z jakimiś przebieżkami, czwartek - 10km na maksa, sobota - ostatni w tym roku start - 5km przełajowe w moim rodzinnym Lęborku. I tylko nie wiem gdzie tu długie wybieganie wcisnąć... może w poniedziałek wieczorem się uda.
To ja na ostatniej prostej próbujący przygotować telefon do wyłączenia rejestracji biegu:
A teraz wyjaśni się podtytuł dzisiejszego wpisu. Ponieważ wszystko jest względne to czemu miałbym myśleć że jestem ostatni na trasie? Biegaliśmy w kółko prawie 6 okrążeń a mając 5,5 minuty straty do peletonu miałem też kilka przewagi nad tym peletonem który biegł drugie okrążenie :D No więc na pierwszym kółku wyprzedził mnie po jakimś czasie jeden biegacz a ja zbierałem laury. Biegnę swoim spokojnym tempem a tu ktoś krzyczy "JESTEŚ DRUGI!!!" :-D fotografowie mnie obcykali (no bo niby czołówka) i w ogóle było super. Polecam wszystkim takie spóźnienie. Niestety za chwilę wyprzedziło mnie więcej biegaczy, ja też zacząłem wyprzedzać innych i sprawa się rypła.
A teraz trochę bardziej poważniej - czas uzyskałem tragiczny: 51:41. Jak ktoś patrzył na moje treningi to wie że mój obecny rekord na 10km to 49:05 ale ostatnio na treningu na trasie ok. 10km (może troszkę krótszej) miałem 47:15. Chciałem więc dzisiaj pobiec na 47:30 ale cicho liczyłem że adrenalina z okazji imprezy masowej pozwoli mi zejść do 47:00... a tu taki słaby wynik - to uczy pokory. Jednak nie można lekceważyć podstawowych rzeczy - wypoczynku, ubioru, rozgrzewki. Tego wszystkiego zabrakło - bo powody takiego wyniku to:
1. wczorajszy trening na 10km - to było ledwie 15 godzin przed startem!
2. spóźnienie na start było związane z szybkim bieganiem po parku w celu lokalizacji startu - to było około 15 minut w ubraniu startowym z nałożonym na wierzch grubym dresem, czapką i rękawiczkami - na starcie byłem zmęczony i od razu biegłem za wolno
3. złe miałem ubranie startowe na bicie rekordu - za grubo "u góry" i było mi za gorąco
Dodatkowo jeszcze kilka drobiazgów: mam początki przeziębienia bo wczoraj znowu byłem za lekko ubrany ale mam nadzieję że to się nie rozwinie, poranny posiłek był zupełnie niebiegowy i wolę o nim nie wspominać
Reasumując - było naprawdę fajnie mimo tylu mankamentów i w sumie porażki pod względem wyniku. Bardzo lubię atmosferę startu w imprezie biegowej i samo w sobie bieganie jest bardzo przyjemne - to chyba dlatego i tak IV Praską Dychę będę bardzo miło wspominał.
Postanowiłem sobie że za rok chcę pobiec w Szybkiej Dysze - muszę się poprawić o 4 minuty na 10km (a może tylko o 2:15 o ile ten wynik z treningu jest naprawdę z 10km) i wtedy na pewno wyjadę szybciej!
Muszę jeszcze wspomnieć że niestety odnowiła mi się moja "kontuzja" czyli pęcherz na podbiciu prawej stopy. Już został przebity i zaklejony plastrem żelowym - za dwa dni biegam zgodnie z planem więc jak wykaże się rozsądkiem to się wygoi. Poza tym na lewej stopie zrobiło mi się obtarcie pod kostką na zewnętrznej stronie - dziwne to bardzo bo w tych butach przebiegłem już dużo kilometrów - ponad 100 na pewno. Myślę że to wina skarpetek - dzisiaj wieczorem byłem więc w Decathlonie i oprócz ocieplanych obcisłych spodni do biegania na jesienne i zimowe wieczory kupiłem też skarpetki do biegania które mają nie obcierać - potestujemy to zobaczymy...
Plany na ten tydzień: wtorek - 10km z jakimiś przebieżkami, czwartek - 10km na maksa, sobota - ostatni w tym roku start - 5km przełajowe w moim rodzinnym Lęborku. I tylko nie wiem gdzie tu długie wybieganie wcisnąć... może w poniedziałek wieczorem się uda.
To ja na ostatniej prostej próbujący przygotować telefon do wyłączenia rejestracji biegu:
sobota, 5 listopada 2011
Ostatni trening przed Praską Dychą
Według planu miał być bieg wczoraj no ale dzisiaj były pierwsze urodziny mojej młodszej córy więc i plan się posypał... było dużo do zrobienia ale za to kinder-bal udał się znakomicie co zresztą w większości jest zasługą mojej połowicy a nie moją ale też pomagałem no i dlatego wczoraj zupełnie nie miałem jak pobiegać. Pobiegłem więc dzisiaj zaległy wczorajszy trening i niestety ponieważ jutro biegnę Praską Dychę to nie chciałem się sponiewierać bo chcę jutro pobić moją życiówkę. Założyłem sobie bieg w tempie ok 5min/km przy czym co siódmą minutę szybszym tempem. Wyszło nawet fajnie - tak jak sobie założyłem. Niestety mój pulsometr wariował i nie wiem w końcu jakie to tętno miałem. Albo źle go zakładam albo to tandeta jest do wyrzucenia.
Generalnie bardzo fajnie się biegło mimo że na pierwszym kilometrze czułem że za lekko się ubrałem - krótkie spodenki i koszulka a temperatura około 7 stopni i na otwartej przestrzeni trochę wiało. Grupka młodzieży którą mijałem rzuciła niby do siebie gdy przebiegałem "nie za zimno?" no więc moim zdaniem za zimno nie było tylko ja się źle ubrałem :D muszę jutro poza biegiem i kościołem odwiedzić też Decathlon i sprawić sobie długie portki do biegania bo zima za pasem...
Dystans: 10km
Czas: 49m49s
Temperatura: +7 stopnie
Tempo: 4m57s/km
Generalnie bardzo fajnie się biegło mimo że na pierwszym kilometrze czułem że za lekko się ubrałem - krótkie spodenki i koszulka a temperatura około 7 stopni i na otwartej przestrzeni trochę wiało. Grupka młodzieży którą mijałem rzuciła niby do siebie gdy przebiegałem "nie za zimno?" no więc moim zdaniem za zimno nie było tylko ja się źle ubrałem :D muszę jutro poza biegiem i kościołem odwiedzić też Decathlon i sprawić sobie długie portki do biegania bo zima za pasem...
Dystans: 10km
Czas: 49m49s
Temperatura: +7 stopnie
Tempo: 4m57s/km
środa, 2 listopada 2011
Trening - dzień roboczy
Dzisiaj drugi trening w tygodniu numer 2 mojego 4-tygodniowego cyklu. Plan więc zakładał bieg 10km z przebieżkami ale ponieważ przygotowuję się do ostatniej "dychy" w tym roku to pobiegłem szybkim biegiem ciągłym i wynik był naprawdę znacznie lepszy od moich oczekiwań: 47:15 na dystansie około 10km (chyba jest troszkę krótszy). Nie zmieniam więc swoich planów na niedzielę - chcę zejść poniżej 48 minut i teraz jestem przekonany że dam radę, postaram się pobiec jak najszybciej i zobaczymy.
Biegło się dzisiaj bardzo fajnie chociaż tempo miałem szybkie jak na mnie więc trochę dyskomfortu z racji zmęczenia w trakcie biegu było... ale teraz po odpoczynku bardzo miło wspominam dzisiejszy trening i tylko zły jestem że już drugi raz pod rząd zapomniałem pulsometru poza tym super - temperatura idealna do biegania, bez wiatru czy deszczu - niby listopad ale warunki do biegania idealne
Za dwa dni ostatni trening przed tym startem. Myślę że pobiegnę 10km ale w tempie dużo spokojniejszym żeby w niedzielę mieć więcej sił na start.
Dystans: 9,98km
Czas: 47m15s
Temperatura: +8 stopnie
Tempo: 4m44s/km
Biegło się dzisiaj bardzo fajnie chociaż tempo miałem szybkie jak na mnie więc trochę dyskomfortu z racji zmęczenia w trakcie biegu było... ale teraz po odpoczynku bardzo miło wspominam dzisiejszy trening i tylko zły jestem że już drugi raz pod rząd zapomniałem pulsometru poza tym super - temperatura idealna do biegania, bez wiatru czy deszczu - niby listopad ale warunki do biegania idealne
Za dwa dni ostatni trening przed tym startem. Myślę że pobiegnę 10km ale w tempie dużo spokojniejszym żeby w niedzielę mieć więcej sił na start.
Dystans: 9,98km
Czas: 47m15s
Temperatura: +8 stopnie
Tempo: 4m44s/km
wtorek, 1 listopada 2011
Plany startów w końcówce sezonu 2011
Wyjaśniły mi się już zupełnie moje plany wyjazdowe i wiem już na pewno że nie pobiegnę w Biegu Niepodległości w Warszawie. Na osłodę wynegocjowałem sobie jeszcze dwa biegi zamiast tego na który się tak nastawiałem. Aktualne plany wyglądają więc tak:
2011.11.06 - Praska Dycha 10km - plan: zejść poniżej 48 minut (obecny rekord z Biegnij Warszawo to 49:03)
2011.11.12 - Indywidualne Biegi Przełajowe z okazji Święta Niepodległości, Lębork - 5km w terenie. Cel: dobra zabawa, czas: poniżej 23 minut
Praska Dycha to pewnie większość warszawiaków zna mimo że to dość młody bieg. Fajnie by było za rok zakwalifikować się do "szybkiej dychy" ale trzeba tam mieć czas poniżej 45 minut... nie wiem czy się uda ale zobaczymy.
A drugi bieg to przełajowy - dla zabawy w trakcie wizyty u rodziców.
2011.11.06 - Praska Dycha 10km - plan: zejść poniżej 48 minut (obecny rekord z Biegnij Warszawo to 49:03)
2011.11.12 - Indywidualne Biegi Przełajowe z okazji Święta Niepodległości, Lębork - 5km w terenie. Cel: dobra zabawa, czas: poniżej 23 minut
Praska Dycha to pewnie większość warszawiaków zna mimo że to dość młody bieg. Fajnie by było za rok zakwalifikować się do "szybkiej dychy" ale trzeba tam mieć czas poniżej 45 minut... nie wiem czy się uda ale zobaczymy.
A drugi bieg to przełajowy - dla zabawy w trakcie wizyty u rodziców.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
ADs
wczytywanie..

