Trzeba się zmobilizować i zrobić podsumowanie - to mi najlepiej działa żeby plan realizować :) No to siup - pierwsze dwa tygodnie szybko podsumujmy.
Najpierw co plan mówił:
A jak wyszło:
Tydzień 1/13:
Poniedziałek - do pracy i powrót rowerem, razem 43km w 1:56
Wtorek - tempowy 4:47/km 10km średnie tętno 156 - chciałem szybciej, ale skala obniżenia mojej wydolności to jednak jest spora... tempa kiedyś normalne teraz są dużo za szybkie - więc cieszę się tym co mam (w sensie - noga nie boli :) ) i staram się powoli wrócić do formy
Środa - spokojnie 8,5km @5:36 - jak widać powoli te biegi spokojne wychodzą
Czwartek - miał być akcent, ale nie miałem siły (czy wspominałem już że powoli wracam do formy?), więc zrobiłem tylko spokojnie 7km
Piątek - dobra decyzja z opóźnieniem akcentu, bo w piątek wyszedł super! 3x3km w tempach 4:29, 4:27 i trzecie powtórzenie nie dałem rady w całości więc 2x15km w tempie 4:33 z przerwą 3 minuty, tak jak między długimi odcinkami. Nie było idealnie, ale jak na obecny mój stan - bardzo dobrze!
Sobota - spokojnie po lesie 10,8km
Niedziela - bieg długi narastający po lesie - prawie 20km ale tempo rosło powoli od 5:25 do 5:15 a ostatni km 4:56
Razem 68,5km biegania i 43km roweru
Tydzień 2/13:
Poniedziałek - wolne
Wtorek - wracając z pracy bieg tempowy 4:40/km 10km, średnie tętno 162. Widać postęp bo szybciej wyszło!
Środa - spokojnie 9,3km
Czwartek - znowu próba 3x3km i znowu postęp bo tym razem się udało! Wyszły po 4:30/km
Piątek - miał być basen - nie poszedłem (trochę usprawiedliwia mnie to że jest nieczynny przez remont :) ), za to było 35 minut siłowni z najstarszą córką
Sobota - na wyjeździe w rodzinnych Kaszubach, rano spokojnie po lesie z Żonką 8km i potem dokręciłem szybko 3km od 4:25/km do 4:20/km - bardzo ożywcze doświadczenie takie szybkie 3km na koniec treningu!
Niedziela - nie pasowało mi czasowo zupełnie, poza tym padało co chwilę, nawet bardzo mocno - więc wolne wyszło
Poniedziałek - tutaj zrobiłem zaległy bieg długi: najpierw 4km z Żonką więc bardzo spokojnie, a potem narastająco: 5km 5:02/km, 5km 4:54/km, 5km 4:44/km, 2km 4:53/km i spokojnie schłodzenie, razem 22km
Razem: 66,5km biegania
No to podsumowanie jeszcze wypada wrzucić - wracam z dalekiej podróży z tą moją formą i chyba idzie dobrze. Cieszy że nie mam żadnych bólów w nodze, coś tam czasami odczuwam, ale fizjoterapeuta uprzedzał ze to normalne przy gojeniu się mięśnia. Widać po tętnie i tempie że jest powolny postęp. Mało tego czasu jest już do półmaratonu - tylko 6 tygodni (w momencie jak piszę to trochę ponad 5 tylko), a potem kolejne 5 tygodni do maratonu w Nicei. Będzie ciężko pobiec w obu miejscach na poziomie z początku roku, ale zobaczymy - będą po drodze starty na 5k i 10km to się okaże jak z powrotem do biegania w szybszym tempie.
Na razie plan na te następne dwa tygodnie jest taki, żeby pobiec te biegi tempowe i długie interwały troszkę szybciej i zobaczyć jakie tętno wyjdzie, no a na koniec drugiego tygodnia to już wypada mi Praska Piątka - więc sprawdzimy się na 5km!










































