wtorek, 3 lutego 2026

3-6/16 Zurych: śnieg, mróz panie


Oj mroźno panie jest, mroźno bardzo! Gdzie te czasy gdy się chwaliłem na blogu bieganiem w mróz, jak chociażby tutaj gdy mi zamarzło picie w bidonie w 2012 roku :) Pamiętam że wtedy mnie to kręciło - wyjść biegać gdy jest coś około -20 stopni. Teraz już nie - jak się robi bardzo zimno to idę na siłownię, albo korzystam z nowego nabytku - kupiliśmy bieżnię elektryczną do domu. Nic profesjonalnego, ale podobno do 16km/h ma wytrzymywać. No nic, spróbuję to dzisiaj sprawdzić. Najstarsza córka też ją używa i żonka - więc nie będzie się marnować. 

Biegam więc jak się da. Biegi szybkie staram się na siłowni, tempowe różnie - albo na dworze, albo na taśmie. A biegi długie to zwykle na dworze, jednak jak jest strasznie zimno to też pod dachem się zmusiłem w ostatnią niedzielę. 

Szybko opiszę te ostatnie cztery tygodnie:

Tydzień 3/16

Poniedziałek - wolne
Wtorek - na bieżni elektrycznej 6x1km @3:50 - mocny trening i się udał
Środa - wolne, za zimno było
Czwartek - powrót z pracy więc na dworze, ale bez akcentów, za to sporo, prawie 18km
Piątek - spokojne 8km - ale śnieg i mróz robi swoje, to nie był spokojny bieg
Sobota - zaległy akcent z czwartku, czyli 8km @4:35
Niedziela - niby tylko trochę ponad 22km, za to po lesie w śniegu

Tydzień 4/16

Poniedziałek - tradycyjnie wolne
Wtorek - 6x1000m @3:50 na siłowni - trudny trening
Środa - spokojnie na dworzu po drodze do pracy (czy muszę przypominać że po śniegu?)
Czwartek - śnieg, Las Kabacki a mimo to 8km było po 4:35/km
Piątek - basen 1000m
Sobota - dyszka po Lesie Kabackim z rytmami
Niedziela - tylko 15,6km ale dla odmiany po lesie w Magdalence

Tydzień 5/16

Poniedziałek - wolne
Wtorek - na siłowni 10x800m @3:50 - też trudny trening
Środa - znowu śnieg, mróz - spokojny bieg z pracy do domu
Czwartek - pogoda nie odpuszcza - więc bieg spokojny zamiast akcentu (ale na dworze)
Piątek - wolne przed zawodami
Sobota - Zimowy Maraton Bieszczadzki i drugie miejsce w kategorii!
Niedziela - pętla po Lesie Kabackim z kolegą Damianem (więc było dość żwawo :) )

Tydzień 6/16

Poniedziałek - wolne oczywiście
Wtorek - 6x800m @3:50 na dworze wyjątkowo 
Środa - spokojnie w drodze z pracy
Czwartek - po drodze do pracy i aż 10km @4:35
Piątek - wolne bo następnego dnia impreza 18-tka naszej najstarszej córki (!) :)
Sobota - rano udało się po Lesie Kabackim choć trochę pobiegać (straszny mróz ciągle)
Niedziela - BNP na siłowni 21km do 4:35/km (ostatni 4:15/km)

Szczegóły poniżej:

Tak krótko podsumowując - pogoda naprawdę nie rozpieszcza - dawno nie było tak długiego okresu takich mrozów. Nie da się biegać interwałów na stadionie, trudno robić tempówki i bardzo trudno biegi długie w tych warunkach. Cierpi ten mój plan treningowy na tym, najbardziej boję się o te biegi długie, one są bardzo ważne żeby pobiec sensownie maraton. No zobaczymy za niecałe trzy tygodnie w Wiązownie na 5km na czym stoję. A miesiąc temu to już poważny test na Półmaratonie Warszawskim. Oby tylko pogoda się poprawiła, bo dzisiaj w nocy prognozy mówią że będzie -20 stopni, a w ciągu dnia najcieplej -9... oby się sprawdziło że za dwa dni ma dojść do +1. Trzymajmy kciuki :)

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ADs