piątek, 29 sierpnia 2014

6,7,8,9 maFRAton


Połowa planu treningowego za mną! Podsumuję trochę później, najpierw szybko jak wyglądało bieganie:

Tydzień 6
Bieg 1: spokojny 13km w tym 10 przebieżek po 100m - środa 30.07.2014 - wieczorkiem, teraz pewnie byłoby już ciemno :)
Bieg 2: rozbieganie 8km - piątek 1.08.2014 - rano przed pracą, zaraz potem wsiadłem na rower i dojechałem na 9:00 rano do pracy.
Bieg 3: spokojny 13km - niedziela 3.08.2014 - jeszcze przed kąpielą córek się udało.
Bieg 4: rozbieganie 6km - sobota 2.08.2014 - tak krótkiego biegu to już dawno nie miałem :)
Bieg 5: długi 19km - poniedziałek 4.08.2014 - rano do pracy. Nieźle wyszło, średnio 5:03/km.
Tydzień 7
Bieg 1: 16km w tym 8km progowo - piątek 8.08.2014 - po podberlińskiej wiosce, późnym wieczorem. Fajnie było! Progowy odcinek wyszedł świetnie - po 4:11/km.
Bieg 2: rozbieganie 6km - niedziela 10.08.2014 - już u siebie po dwóch dniach biegania za granicą.
Bieg 3: długi 18km - sobota 9.08.2014 - znowu po tych podberlińskich wsiach (byliśmy na "tropikalnych" basenach pod Berlinem w sobotę. Tym razem aż 18 więc musiałem przebiec nad autostradą (w Niemczech ni mozna przebiec w linii prostej 18km żey nie przebiec nad którąś). Tempo średnie: 4:43/km (!) - super się biegło.
Bieg 4: spokojny 11km w tym 8 przebieżek po 100m - poniedziałek 11.08.2014 - rano (!) przez pracą.
Bieg 5: długi 29km - wtorek 12.08.2014 - jak zwykle bieg długi z dwudniowym poślizgiem - ciężko mi zmieścić aż pięć biegów w tygodniu. Tempo 5:11/km pokazuje że było trochę wolniej niż zwykle, ale mieści się w zadanych widełkach.
Tydzień 8
Bieg 1: rozbieganie 11km w tym 6 przebieżek po 100m - czwartek 14.08.2014 - wieczorkiem, fajnie to wpływa na samopoczucie przez cały wieczór.
Bieg 2: długi 19km - piątek 15.08.2014 - prz takim dystansie to można już trochę pozwiedzać. Dobiegłem do Lasku Kabackiego, potem przez niego przebiegłem prawie aż do samego Powsina no i plus powrót. Średnie tempo 5:03/km czyli super.
Bieg 3: 16km w tym 10km progowo - niedziela 17.08.2014 - całkiem fajnie wyszło, czuję że mam coraz więcej sił podczas tych biegów.
Bieg 4: rozbieganie 8km - wyjątkowo trening odpuszczony, zamiast tego dwa razy rowerem po 21km po 50 minut w poniedziałek do pracy i powrót.
Bieg 5: długi 32km - wtorek 19.08.2014 - kto rano wstaje ten może dłużej pobiegać. Średnia 5:07/km jest całkiem niezła jak na bieg po mieście.
Tydzień 9
Bieg 1: rozbieganie 10km - piątek 22.08.2014 - jeszcze było jasno.
Bieg 2: długi 23km - środa 27.08.2014 - po drodze do pracy. Z przerwą na pogawędkę z kolegą z poprzedniej pracy (pozdrowienia dla Andrzeja!). Musiałem trochę się pokręcić po mieście żeby dorobić dystans do 23km. Tempo średnie wyszło 5:03/km czyli całkiem przyzwoicie jak na bieg spokojny (czytaj: trochę za szybko było).
Bieg 3: rozbieganie 10km - niedziela 24.08.2014 - spokojna przebieżka w kształcie oliwiarki (taki kształ na mapie wyszedł :)
Bieg 4: rozbieganie 10km w tym 6 przebieżek po 100m - poniedziałek 25.08.2014.
Bieg 5: 26km w tym 19km maratońskim - sobota 23.08.2014. Wyszło super! Dobrze że posłuchałem się szacownej małżonki i zamieniłem kolejnością biegi. Takie trudne treningi najlepiej mi wychodzą w sobotę albo niedzielę gdy jestem bardziej wyspany i wypoczęty. Została jeszcze tylko jedna taka kobyła, jeszcze trudniejsza bo 29km w tym aż 23km tempem maratońskim (!!). Sam nie wiem czy to możliwe, ale po tym treningu myślę że tak, tylko trzeba się przygotować: woda, żel, regeneracja przed biegiem.

Co poza tym?
Basen - kompletna porażka, nie ma co już udawać: po prostu nie chodzę w ogóle. Powód to oczywiście straszny brak czasu.
Rower - mało było, bo: 5 przejażdżek po 21km w tygodniu szóstym, 5 przejażdżek w tygodniu siódmym, 0 w tygodniu ósmym i 2 przejażdżki w tygodniu dziewiątym. Razem 12x po 21km to około 250km przez 4 tygodnie.
Ćwiczenia - porażka na całej linii, nie mam na to kompletnie czasu.

No to należy się trochę usprawiedliwić - muszę przyznać że i tak jestem zadowolony z tego ile mi się udało zrobić. Mam teraz taką ilość zajęć w pracy, że ponieważ nie chcę żeby to wpływało na ilość czasu jaki spędzam z rodziną, to po prostu pracuję późnym wieczorem. Więc rodzina i praca nie ucierpiały, ale na bieganie, rower i ćwiczenia czasu i sił już nie starcza. Dlatego nie jeżdżę już rowerem do pracy (w wakacje samochodem jest dużo szybciej) i nie robiłem ćwiczeń, ale bieganie udało mi się zrealizować prawie w 100%. W dodatku czuję że mimo zmęczenia ogólnego biega mi się bardzo dobrze - jak to mówią koledzy "jest moc". A przy tej okazji trzeba wspomnieć o planach na najbliższe tygodnie :)

Za tydzień - dycha w Żabieńcu czyli Frog Race. Nie wiem na ile dam rdę pobiec, ale na pewno zaatakuję życiówkę! Słyszałem same pozytywy o tym biegu, zobaczymy jak wygląda w praktyce. Moje córy też już są zapisane na biegi dzieci :)
Za dwa tygodnie - półmaraton w Tarczynie - super impreza i jaka patriotyczna (no bo przecież kraina jabłek) ;) bardzo lubię ten bieg, znowu w planach bicie życiówki która ma już okrągły rok! Jest przecież też z Tarczyna...
A w tą niedzielę będzie też biegowo bo półmaraton Wału Miedzeszyńskiego - będę z córami dopingował moją drugą połówkę (będzie biegła połówkę, a potem to oblejemy połówką ;) ). To dopiero przeżycie będzie!

Bieganie u Niemiaszków - ten krótszy bieg tempowy


A to ta największa do tej pory kobyła

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

ADs