wtorek, 2 września 2014

Mała kulminacja startów

 


Niby cały czas ciężki trening - jak pisałem ostatnio trudno mi przychodzi nadążanie z pięcioma biegami w tygodniu, a tutaj za pasem aż dwa starty. Zapisałem się (i moje córy też) na Frog Race. Nie jest to wcale pościg za białym BMW ulicami Warszawy, tylko podobno bardzo fajna impreza w Żabieńcu - miejscowości blisko Warszawy. Pobiegnę tam 10km i już ostrzę sobie zęby na poprawienie swojego rekordu 41:22 który ma już brodę, wąsy i powoli obrasta mchem. Jeśli tylko ograniczę swoje treningi przed samym biegiem (czytaj: pozamieniam miejscami i ostatniego dnia odpocznę) to myślę że będzie bardzo dobrze!

Dla przykładu jak dobrze mi się teraz biega opiszę ostatnie interwały. To w sumie dopiero pierwsze interwały w tym planie treningowym (a realizuję już dziesiąty tydzień!) - było w planie 5x800m po 3:57-4:02/km a ja zrobiłem 6x800 a tempo wyszło około 3:44/km :) Tak sobie wyliczam że zwykle gdy dawałem radę zrobić 5x1000m jakimś tempem na treningu to też i takie same tempo dawałem radę utrzymać na wyścigu 5km. Tutaj było 6x800m więc 4,8km, przy 5x1000m tempo by trochę spadło - oceniam że 3:50/km to przybliżenie z zapasem. Więc nawet 19:10 na 5km powinno być w moim zasięgu (trochę mnie takie wnioski przerażają). Kalkulator Danielsa podaje że na dychę powinno się w takim wypadku udać złamać 40 minut. Z jednej strony wyliczenia trochę pokrętne, z drugiej strony wyglądają sensownie, a ja po tej sesji interwałów nie byłem tak bardzo zmęczony jak kiedyś. Czyli jednak spróbuję w sobotę zacząć od tempa w stylu 4:05-4:10/km i przyspieszać powoli. Wynik poniżej 41 minut będzie dla mnie sukcesem, co do złamania 40 minut to jestem ostrożny.

Zaraz potem następny tydzień będzie stał pod znakiem kolejnej próby złamania 1:30 w półmaratonie. Tym razem o życiówkę będę się bił w Tarczynie. Do tej pory to było super miejsce jak dla mnie - troszkę pod koniec trasa jest pofalowana, ale ogólnie jest bardzo fajna. Bieg rozpoczyna się w małym miasteczku a potem prowadzi między sadami jabłoniowymi i lasem. Bardzo przyjemnie się biegnie, nawet gdy jest gorąco!

No to zapraszam wszystkich na te imprezy i jak ktoś ma ochotę to niech trzyma kciuki :)

2 komentarze:

  1. Dwie życiówki w tydzień - to będzie coś! :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

ADs