czwartek, 8 czerwca 2017

Warszawa 2017: 3/19 Warsaw Track Cup 3000m

 (fot. Warsaw Track Cup)

Tym razem zaczynam od razu od tabelki!

Dzień Plan kmRealizacja km
Poniedziałekwolne
Znowu zgodnie z planem!
WtorekBS 12km + SPR 20' 12,0Spokojnie wieczorem12,0
ŚrodaBS 6km + SPR 5' +
  PDB 10x150m/150m + BS 1km
10,0Warsaw Track Cup 3000m
+ dojazdy rowerem 39,7km
8,7
CzwartekBNP 12km 5:00-4:00/km12,0Spokojny - zamieniony z piątkiem10,5
PiątekBS 10km + SPR 5' +
R 10x100m/100m
12,0BPN z czwartku, fajnie wyszło:
4:53-4:50-4:18-4:17-4:13-4:14
4:08-4:08-4:06-4:04-4:04-3:58
12,0
SobotaBS 8km + SPR 20'8,0Spokojne 8km8,0
NiedzielaBS 16km + SPR 5' +
R 5x100m/100m
17,0Kombinowane i w dodatku w strugach
deszczu wyszły te kilometry
16,5
Razem
71,0
67,4

BS - bieg spokojny
SPR - ćwiczenia
PDB - podbiegi
BNP - bieg z narastającą prędkością
WB2 - drugi zakres

We wtorek było mi trudno wyjść - za mało spałem i nie chciało mi się. Ale jak już się trochę przebiegłem to było bardzo fajnie i cieszyłem się że udało mi się przekonać do wyjścia. Prawie na pewno bez planu treningowego zabrakło by tej motywacji...
W środę do pracy rowerem, potem rowerem na Skrę i tam 5,5km rozgrzewki a potem start: 3000m na bieżni. Strasznie szybko zacząłem i przez ponad kilometr byłem pierwszy. Ten pierwszy km wyszedł w 3:30, ale na początku to leciałem tempem @3:20. Drugi wyszedł już lepiej, bo 3:40 a ostatni 3:43 (czasy trochę na oko - z endomondo). Razem 10:53. W sumie to dobry wynik - według kalkulator Danielsa idealnie na 3 godziny w maratonie :) i prawie idealnie pasuje do mojej świeżej życiówki na 5km. Jedyne co źle zrobiłem to za szybki start - gdybym zaczął tempem 3:40 to może by się dało pobiec następne szybciej trochę i w sumie urwać może nawet 10 sekund...
W czwartek rano miał być BNP, ale po wieczornym biegu w środę i prawie 40km rowerem byłem zbyt zmęczony - zamieniłem więc z piątkiem i zrobiłem bieg spokojny.
Ten narastający bieg zrobiłem w piątek i wyszedł dobrze, chociaż nie jest mi łatwo robić takie treningi. Bieganie około 4:00/km gdy ma się już w nogach około godziny biegu to nie jest taka prosta sprawa...
W sobotę spokojnie, a w niedzielę cały dzień upał aż pod koniec zrobiła się burza. Ja z rana prawie cztery godziny chodziłem z wózkiem - mały rozbójnik spał z tego 2,5 godziny bo w połowie obudziła się i przez ponad godzinę zajmowała się patrzeniem albo wręcz marudzeniem. W nogach więc już 10km chodzenia, potem na odpust rowerami z dwiema córkami (najstarszą i najmłodszą) a na koniec dnia bieg długi :-O! W dodatku w strugach deszczu - tylko się bałem żeby pioruny nie zaczęły też bić, ale na szczęście gdzieś daleko waliły. Biegło się fajnie (tak sobie teraz wspominam :) w trakcie biegu to było jednak wyzwanie..)

No to teraz jeszcze 16 tygodni wytrzymać, treningi będą się robiły coraz trudniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ADs