poniedziałek, 17 czerwca 2013

Kolejne dwa zwariowane tygodnie


Za tydzień maraton w Lęborku. Będę tam już po raz drugi i mam duże nadzieje związane z tym biegiem. Co prawda w ogóle się do niego (specjalnie) nie przygotowuję, bo jestem po 9 tygodniach z 24-ro tygodniowego planu maratońskiego Danielsa, ale mimo to mam nadzieję, że uda mi się sporo poprawić mój wynik z Wiednia. Ciekawy jestem jak zadziała na mnie to że znacznie podniosłem sobie kilometraż. Do Wiednia biegałem cztery razy w tygodniu, do tego dochodził dwa razy w tygodniu rowerek stacjonarny i jak się udało to raz basen. Teraz przez te 9 tygodni biegałem więcej - w kilometrach wzrosło to z około 50km tygodniowo do około 70km (nawet w porywach było 80km) a w treningach z 4 do 6 wyjść tygodniowo. Brakuje mi jeszcze treningów specjalistycznych - te dopiero się zaczęły, przeważająca większość tego biegania od poprzedniego maratonu to były spokojne biegi. W dodatku nie za długie - zwykle około 10km, ale starałem się choć raz w tygodniu pobiec te 20km. Porównując do planu FIRST to nie za wiele, tam długie wybiegania miały od 21 do 32 kilometrów. Ciekawy jestem jak to zadziała na mnie - czy można lepiej pobiec maraton biegając krótsze biegi za to częściej (i sumarycznie więcej kilometrów)???

Zobaczymy za tydzień. Na razie więc zapraszam do Lęborka, zupełnie jak rok temu. Żeby jednak dać sobie szanse na dobry wynik nie podejdę zupełnie z marszu do tego biegu. Planuję odpoczynek przed tym biegiem, chociaż będzie to trudne bo jednocześnie nie chcę zawalać planu treningowego. Jak na złość akurat tygodnie: przed i po maratonie miały mieć dość duży kilometraż: 90% maksymalnego czyli 0,9*80=72km. Żeby wilk był syty i owca cała wykombinowałem to tak że wliczając sam maraton do kilometrażu zostanie po ok. 50km na tydzień. Zrobię więc zaplanowane długie wybieganie jak najszybciej - spokojne 20km, drugi trening specjalistyczny (ok. 11km interwałów) we wtorek a pozostałe kilometry w krótkich odcinkach tak aby przed samym maratonem odpocząć kilka dni. Również po maratonie planuję najpierw odpocząć a potem powoli po zaledwie kilka kilometrów biegać i stopniowo wracać do planu treningowego.

Bardzo mnie cieszy ta impreza w rodzinnym mieście, mam nadzieję że wezmę odwet za poprzedni rok (3:49:32) i za Wiedeń (3:38:09). Moim celem numer jeden będzie przebiec równo i zmieścić się w 3:30. To o 10 minut wolniej niż moje tempo którym biegłem w Wiedniu, ale tam wymiękłem bardzo szybko (po 27km). Jak by patrzeć na tabelki np. Danielsa to z mojego wyniku w Biegu Ursynowa wynikało że powinienem przebiec maraton w 3:09 (!!!) ale ja wiem że te tabelki do mnie się nie stosują w maratonie (do półmaratonu włącznie sprawdzają się bardzo ładnie). W dodatku w Lęborku jest dużo podbiegów. a i pogoda też może być niesprzyjająca - rok temu było bardzo gorąco. Trasa jest trudna bo im dalej tym więcej podbiegów, bardzo ważne będzie nie szaleć na początku żeby starczyło sił do końca. Marzy mi się finisz w czasie 3:29:59 z obiema córkami na rękach... a jak będzie - zobaczymy! :)

2 komentarze:

  1. Ja do Lęborka zawitam dopiero za dwa lata. Gdy nie będzie SESJI!!!! ZŁO.

    OdpowiedzUsuń

ADs