poniedziałek, 3 czerwca 2013

Pasjografia czyli czym skorupka za młodu

Trochę mi się nazbierało zaległości ale jak widać po poprzednim wpisie jestem trochę usprawiedliwiony. Zaczę więc nadrabianie po kolei. W ostatnim tygodniu miałem przyjemność odbyć "Pasjografię" w przedszkolu mojej starszej córki. Polega to na tym że opowiada się dzieciom o jakiejś pasji. Dla przykładu miesiąc wcześniej mama innego przedszkolaka opowiadała o swoim zawodzie (miejmy nadzieję że jednocześnie to też pasja) czyli o pracy pielęgniarki. Poprzeczka została zawieszona wysoko bo jak dzieci zainteresować bardziej niż strzykawkami czy stetoskopem? Ale spróbować musiałem.
Przygotowałem sobie (mimo strasznego kołowrota w pracy) krótki konspekt przemówienia, wgrałem na pamięć przenośną zdjęcia z różnych biegów - tych z Małgosią i tych moich w tym zagranicznych. Spakowałem do torby co mi przyszło do głowy: buty do biegania (damskie i męskie), ubrania różnego rodzaju: koszulki, spodenki - długie i krótkie, bluzy i kurtki do biegania - damskie i męskie. Dołożyłem pulsometr, zegarek z GPS no i oczywiście dużo medali. Tak wyposażony stawiłem się w poniedziałek w przedszkolu i czekałem na moje audytorium.
Pierwsze weszły dwie młodsze grupy - dzieci nawet poniżej 3 lat - wielkie oczy wpatrzone we mnie, od razu sobie pomyślałem że za kilka miesięcy moja młodsza pociecha do nich dołączy. Dzieci grzecznie usiadły a ja zacząłem się produkować. Poopowiadałem, dzieci pobawiły się medalami, koszulkami, popatrzyły na zdjęcia z projektora wyświetlane na ścianie. W końcu pobiegaliśmy trochę po pomieszczeniu, trochę rozciągania i ćwiczeń rozgrzewających i było po prezentacji. Tak małe dzieci nie wytrzymają za długo więc trwało to około 20 minut.
Potem przyszła kolej na dwie starsze grupy - tu już było trudniej. Po pierwsze moja córka stała się hiperaktywna (o, mój Tata przyszedł) i w trakcie jak ja próbowałem coś prezentować to ona właziła po mnie jak po drzewie. Po drugie dzieci były starsze więc zadawały więcej pytań, nie zawsze do końca zgodnych z tym co akurat mówiłem (a moja Mama biegła w Londynie - w sumie ciekawe co, może maraton londyński? ale się nie dowiedziałem). Program podobny jak poprzednio tylko że z powodu większej ilości informacji zeszło nam dłużej. Ćwiczeń i biegania na koniec też było więcej.
Dostałem też na koniec laurki od wszystkich przedszkolaków z grupy mojej Małgosi - to było super fajne, mam je cały czas a nawet mi je córka porozkładała na półkach szafy w salonie żeby były "na wystawie". Dzięki kinder-balom znam te wszystkie przedszkolaki z imienia, a skoro one jako 5-latki umieją się już podpisać to rozpoznaję każdą laurkę kto ją zrobił! Nawet jezeli trzeba umieć czytać lustrzene napisy (to Kuba) albo jak tylko część liter jest lustrzanie a część dobrze (to znowu Szymon) czy też imię jest zdrobnione (Misia czyli Michalina).
Było naprawdę bardzo fajnie, dzieciaki zobaczyły że "biegać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej" a ponieważ na końcu zachęciłem je do wzięcia udziału w Piaseczyńskiej Piątce gdzie były też biegi dzieci to mam nadzieję że powiększy się grono zdrowych obywateli Rzeczypospolitej. A o tej Piaseczyńskiej Piątce to napiszę parę słów jutro bo też jest o czym pisać (był rekord!). No ale o tym to pozwólcie że jutro będzie. A potem w planach: opis mojego debiutu w triathlonie w Sierakowie no i raport z kolejnego tygodnia treningów "na Berlin".

Laurki w całej okazałości

 Biegacz gotowy do prezentacji

A to się zakłada na nogi jak jest zimno

Pokazuję zdjęcia dzieciom. Zwracam uwagę na wystrój - ta tablica w tle no i na to że moja latorośla mi "pomaga" - czyli wdrapuje się na mnie :)

A tak się rozgrzewamy

11 komentarzy:

  1. Patrzę na wyniki Piaseczyńskiej, szukam Cię w okolicach 19-19:30 i... no jak pięknie, gratuluję!!!!! Mi się szykuje podobne zadanie w najbliższą niedzielę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, było super, zupełnie jak Siwony :)

      Usuń
  2. He :) Bardzo fajna prezentacja. Dzieciakom pewnie się bardzo wszystko podobało. Kto wie, może zainspirowałeś któregoś malca do zostania olimpijczykiem :) Brawa dla Taty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że się spodobało a najważniejsze żeby zapamiętały że można biegać dla zabawy czy przyjemności bo żeby być olimpijczykiem to już trzeba się temu poświęcić całkowicie :)

      Usuń
  3. Super sprawa. Muszę podpowiedzieć w moim przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, fajnie jak rodzice się uaktywniają!

      Usuń
  4. Rewelacja - dzieciaki chłoną takie rzeczy jak gabka - miałeś bardzo fajny pomysł i wykonanie tez jak widzę na piątkę - interaktywne!!! Faktycznie dużo się działo więc czekam na resztę relacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc to jest taki cykl tych zajęć więc to pomysł ze strony przedszkola. Dzięki, dzisiaj wrzucę relację na którą akurat Ciebie uczulam bo będzie podobnie jak na maratonie Orlenu u was było :)

      Usuń
  5. Rozumiem, że to inicjatywa przedszkola? Rewelacyjny pomysł. Wykonanie też bez zarzutu. I jakie laurki ładne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oni wymyślili te zajęcia o pasjach, pomysł naprawdę fajny - dzieciaki słuchają o ciekawych zawodach albo zajęciach. Laurki są super - w sumie jest 13 a duża część jest dwustronna :)

      Usuń
  6. Super sprawa :) Od najmłodszych lat dzieci powinny wiedzieć, że bieganie jest przejmne i daje satysfakcję. A córcia widać dumna z Taty i pomagała jak tylko mogła :)

    OdpowiedzUsuń

ADs