piątek, 18 stycznia 2013

Wspomnień czar

Przy okazji przeglądania starych zdjęć zdjęć znalazłem trochę takich biegowych z czasów przed-blogowych. Miło powspominać czasy gdy przebiegnięcie 5km było CZYMŚ a jak się porwałem kilka razy na "dychę" to czułem przed biegiem dyskomfort bo wiedziałem że pod koniec biegu będę wypluwał płuca.

Jednak zacząć muszę od prawdziwej prehistorii. Oto moje najstarsze zdjęcie powiedzmy biegowe. Właściwie to był marszobieg (dzisiaj byśmy powiedzieli że biegłem to Galloway'em) ale z drugiej strony miałem ze sobą kałasznikowa, na nogach buty wojskowe, a odcinek kilkuset metrów trzeba było przebyć w maskach pgaz :)

1996 Marszobieg 10km

Zdjęcie było zrobione około 1996 roku, jestem po lewej a w hełmie mój kolega z pokoju w akademiku - Grzesiek. Potem następuje czarna dziura we wspomnieniach bo nie mam żadnych sportowych zdjęć, ale do końca studiów czyli do roku 2000 sport był oczywiście obecny w postaci w-f'u którego mieliśmy dużo jak na studia informatyczne - ze względu na to że studia były wojskowe. Potem w pracy, już w cywilu, graliśmy z kolegami ze studiów (później z tymi z pracy) raz w tygodniu w piłkę halową albo w siatkówkę. Bieganie cały czas mnie trochę pociągało i sporadycznie biegałem sobie wzdłuż Wisły na Tarchominie gdzie wtedy mieszkaliśmy. Udało mi się odkopać moje stare zapiski biegowe więc mogę podać trochę danych o tamtych biegach:
Trasa miała około 4,4km:



w 2004 roku biegałem 3 razy (słownie: trzy), bieg zajmował mi 28-29 minut czyli tempo 6:20-6:35/km
w 2005 roku biegałem już 13 razy co daje średnią 2 biegi na miesiąc (w zimę nie biegałem). Czasy się bardzo poprawiły - od 30 minut do niewiele ponad 25 co daje 5:40/km
w 2006 roku było apogeum - 38 biegów czyli odliczając zimę średnio raz na tydzień! Najlepszy czas na mojej pętli zszedł do 23:27 czyli 5:20/km. Na fali tych postępów zapisałem się na Run Warsaw.
Wspominam ten bieg bardzo dobrze, czas uzyskałem około 60 minut.

2006 Run Warsaw

Spodobały mi się takie imprezy ale wtedy nic jeszcze nie wskazywało że będę biegał regularnie. Przyszła zima a z nią przerwa w biegach i dodatkowe kilogramy. Ten dość aktywny 2006 rok spowodował że waga spadła z 95 do 85kg (!), potem niestety było już gorzej.

W kolejnym roku 2007 wyszedłem pobiegać już tylko 10 razy ale co ciekawe czasy miałem zbliżone do tych z 2006 roku - co pokazuje że wrócić do raz osiągniętych wyników jest łatwiej niż je wypracować.
W 2007 wystartowałem dwukrotnie: w sztafecie Ekiden i w Run Warsaw:

2007 Ekiden

2007 Run Warsaw. 
Przepycham się w środku zdjęcia po lewej stronie.

W 2008 roku było jeszcze gorzej - już tylko 8 biegów w całym roku, czasy troszkę słabsze, waga urosła do 87kg. Ale cały czas lubiłem te okazyjne starty i znów udało się dwukrotnie pobiec:

2008 Bieg 5x5 (sztafeta)
Dość mocno padało a ja w grubym dresie - dzisiaj nie wpadłbym na tak dziwny pomysł.

2008 Nike Human Race

Te biegi masowe utrzymały mnie w sferze biegania to dzięki Nike i Fundacji Maratonu Warszawskiego (organizator sztafet) mam dzisiaj biegowe hobby.

Rok 2009 wyglądał bardzo podobnie do poprzedniego. 13 razy przebiegłem się moją trasą (pod koniec tego roku przeprowadziliśmy się z mieszkanka na Tarchominie do domu w Nowej Iwicznej i trasa się zmieniła). Wystartowałem znowu dwukrotnie:

2009 Ekiden

2009 Biegnij Warszawo

Wbiegam ledwo żywy zupełnie po lewej stronie zdjęcia. Czas: 55:28 wyjątkowo dobry jak na to ile czasu spędziłem biegając (około 30 minut miesięcznie) i ile ważyłem - 87kg przy 185cm. 

Ostatni rok z prehistorycznych lat to 2010.  Rok zamknąłem liczbą 10 biegów w tym 3 sztuki to były starty:

2010 Bieg Powstania Warszawskiego.
Czas jak zwykle 60 minut, pamiętam że oprawa biegu była bardzo fajna.

2010 Biegnij Warszawo.

2010 Minimaraton Niepodległości Lesznowola

Pierwszy bieg na "swoich śmieciach". Zaczynałem bieg znowu w grubym dresie ale po pierwszych 500 metrach zdjąłem bluzę i wrzuciłem do samochodu bo przy tej wadze zrobiło mi się oczywiście bardzo gorąco mimo że bieg był 24-go października :)
W tym roku po raz pierwszy przebiegłem moją nową trasę 5km którą do dzisiaj najbardziej lubię ze wszystkich. Największe zmiany nastąpiły jednak w roku 2011 - pierwsza połowa klasyfikuje się do tych przed chwilą opisanych: 6 biegów w 6 miesięcy, każdy to 5km w czasie około 30 minut. Wtedy nagle wszystko się zmieniło. Druga połowa roku to zachorowanie na bieganie: kilkanaście biegów miesięcznie po 5km, potem 6km, 8km, 10km. Na koniec roku przebiegłem nawet raz 30km - to wszystko oczywiście w ramach planu treningowego przygotowującego do maratonu w Paryżu. Ale tą historię to już znacie...



1 komentarz:

  1. fajny przegląd najnowszej historii:) pozdrowaśki;)

    OdpowiedzUsuń

ADs