wtorek, 29 listopada 2011

Szybki bieg ok 10km


Dzisiaj moja zwykła trasa niedaleko domu - około 10km (akurat dzisiaj gremlin wyliczył 9,8km). Starałem się biec równym tempem i mniej więcej to wyszło. Trochę deprymujące jest tylko to że tempo 4:45 min/km które miałem to według aplikacji Garmina jest "Slow Run" :)

niedziela, 27 listopada 2011

Wydłużanie dystansu


Kolejna wizyta w Lęborku dała mi szansę żeby spróbować wydłużyć mój maksymalny przebiegnięty za jednym razem dystans. Plan był taki aby przebiec o 2km od mojego rekordu czyli trochę ponad 21km ale tak się jakoś zapomniałem że jak się zorientowałem że trzeba wracać to mimo wybrania najkrótszej trasy wybiegałem w sumie ponad 26km. W ten week-end strasznie wiało na Pomorzu i w trakcie powrotu było to czuć. Dopóki biegałem po lesie było fajnie, temperatura w sam raz chyba rzędu +9 stopni ale kiedy wybiegłem na ulicę Gdańską... nie dość że miałem w nogach ponad 20km, było pod górkę i momentami sporo (ta ostatnia górka na wykresie powyżej w okolicach 25km - wygląda mizernie ale była gorsza od tej dużej w środku) to jednak najgorszy był mocny wiatr prosto w twarz. Tempo biegu spadło mi nawet do 8 minut na km! A średnie z całego biegu wyszło 5:50 min/km.
Próbując obiec jezioro musiałem niestety zawrócić bo zapadłem się w błoto po kostki - teraz widzę że potem od drugiej strony prawie mi się udało je obiec i zawróciłem bo zobaczyłem że droga jest zamknięta szlabanem. A gdybym pobiegł prosto to wybiegłbym prosto na Lubowidz... no trudno - następnym razem na 100% obiegnę to jezioro. Zresztą znam je dość dobrze bo często się tam kąpałem "za młodu" czyli ponad 20 lat temu.
Straty po biegu: znowu pęcherz na prawym podbiciu, otarcie pod lewą kostką od zewnętrznej strony, bolące prawe śródstopie. Z tego powodu robię wyjątkowo 2 dni przerwy zamiast jednego i dopiero we wtorek znowu wybiegnę. Pęcherz i otarcie zwalałem na złe skarpetki ale teraz są specjalne do biegania - nie wiem jak to wyeliminować. Otarcie jest słabe i nie ma rany więc to nie problem - poprawiło się ale pęcherz pojawia się zawsze przy biegach ponad 20km i to jest problemem. Natomiast bolące śródstopie to mam nadzieję jakieś niewyćwiczone mięśnie albo ścięgna. Pocieszam się że żadna kostka nie pękła bo bolałoby cały czas a tak na szczęście nie jest.

środa, 23 listopada 2011

Gremlin kontra RunKeeper

Właściwie dokładny temat powinien brzmieć: "Garmin Forerunner 305 z najnowszym oprogramowaniem kontra RunKeeper na iPhone 3GS" bo wyniki testu zależą oczywiście i od oprogramowania obu przeciwników jak i od użytego sprzętu. Możliwe że na innym telefonie wyniki wyglądałyby inaczej - na przykład najnowszy iPhone 4S odczytuje dane i z GPS i z rosyjskiego odpowiednika Glonass więc może ma dokładniejsze wyniki.
No ale mamy to co mamy więc porównanie które dzisiaj zrobiłem polegało na tym że włączyłem gremlina (bardzo podoba mi się ta ksywka którą znalazłem na blogu Bartka (przebiec maraton)) i jednocześnie RunKeepera w telefonie. Znalazłem "sposoba" na długie szukanie satelit przez gremlina - po prostu włączam go jak zaczynam się przebierać (i wystawiam za drzwi żeby sobie łapał satelity). Zanim skończę, szczególnie teraz gdy jest zimno, to już gremlin wie dokładnie gdzie jest i jest gotowy do akcji. Po skończonym biegu wersja z telefonu automatycznie wysłała się na serwer RunKeeper'a a wersję z gremlina zaimportowałem do RunKeepera - mają fajną wtyczkę do przeglądarki Firefox dzięki czemu można bezpośrednio z ekranu dodawania nowej aktywności na stronie runkeeper.com kliknąć "import from Garmin device" potem wybrać aktywność z historii gremlina i voila - mamy w kilka sekund zaimportowany bieg. Potem wersję z telefonu ustawiłem jako trasę (route) dla biegu zarejestrowanego gremlinem i uzyskałem na jednej mapie obie linie.

Wynik zobaczcie sami - wyciąłem dwa małe kawałki z mojego dzisiejszego biegu ok 10 km:
linia niebieska - wersja z telefonu
linia czerwona - wersja z gremlina

Tutaj gremlin jak po sznurku pokazuje trasę po uliczkach osiedla a telefon zapamiętywał że biegałem po domach a zakręty ścinał zakłamując nawet blisko 10m od drogi:



 Gremlin poprawnie prowadzi ślad po chodniku wzdłuż ulicy a zakręty ścina minimalnie a telefon rzuca po ładnych kilka metrów w bok a na zakrętach dużo więcej:

W sumie wynik wyszedł bardzo zbliżony - różnica to 50 metrów na 10km (0,5% różnicy) ale to dlatego że telefon ścinał ostro zakręty (skracając dystans) a jednocześnie rzucał punkty na boki (wydłużając dystans). Na prostej trasie będzie więc zawyżał długość biegu a na trasie z większą ilością zakrętów znacznie zaniży. Dodatkowo, co już zauważyłem podczas biegania po lasach, RunKeeper w telefonie potrafi zwariować i rzucić punkt o wiele kilometrów w bok.

Dzisiejszy test upewnił mnie że jednak gremlin to gremlin - do biegania rekreacyjnego i do planów treningowych dla specjalistów jest dużo lepszy.

A co do samego treningu - pobiegłem 10km w spokojnym tempie trochę ponad 5km/min. Staram się ten ostatni miesiąc przed rozpoczęciem planu treningowego popracować nad wytrzymałością. Dlatego w planach mam teraz długie wybieganie w week-end i jak wszystko pójdzie po mojej myśli to powinno się udać pobiegać przy świetle słonecznym! Mała rzecz a cieszy po ciągłym bieganiu po ciemku.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Test Gremlina na zwykłej trasie

Dzisiaj zabrałem po raz pierwszy Gremlina na moją zwykłą trasę treningową. Wrażenia mam takie: po pierwsze długo znajduje satelity - to mi się BARDZO nie podoba. W telefonie znalezienie satelitów trwa sekundę, bardzo ale to bardzo rzadko trwa dłużej. Pocieszam się że mogę ten czas wykorzystać na jakieś rozgrzanie, wymachy ramion (ale w instrukcji piszą żeby gremlinem nie machać jak szuka satelit!), rozciąganie itp.
Wrażenia pozytywne: dokładniej moim zdaniem odczytuje położenie (ale różnica nie jest duża). Łatwiejsza obsługa - podświetlenie można włączyć i w nocy widzę wszystko co mnie interesuje odnośnie mojego biegu. Łatwiej się kontroluje tempo biegu a jak dokupię pulsometr to i tętno.
W sumie na początku się trochę podłamałem tym że nie mogę od razu ruszyć z kopyta bo ustala swoje położenie początkowe ale już po chwili od kiedy wybiegłem wiedziałem że Gremlin to jest to! Będę go zabierał ze sobą zawsze jako podstawowy sprzęt do kontroli treningu a telefon będzie tylko służył do słuchania muzyki albo radia czy też do rozmawiania w razie jakiejś sytuacji awaryjnej.

A co do samego treningu - próbowałem przebiec 7 okrążeń mojej trasy (razem ok. 10 km) i na końcu każdego odcinka robić przebieżkę długości około 450m w trakcie której biegłem trochę szybciej ale najbardziej starałem się kontrolować styl biegnięcia. No i chyba pierwszy raz mi to jakoś wyszło.

sobota, 19 listopada 2011

Kolejny bieg w Lęborku

To już zaczyna być tradycją że przy wizycie w Lęborku biegam z kolegą po okolicy. Tym razem zabrał mnie żeby pokazać nową trasę - bardzo fajna zresztą, troszkę pod górkę i prawie cały czas w lesie. Bardzo świeże powietrze, kontakt z naturą - dla mnie to coś prawie niezwykłego.
Na miejsce spotkania dobiegłem, pobiegaliśmy trochę i biegiem wróciłem więc razem wyszło prawie 13km. Za mało bo w week-endy miały być (według mojego tymczasowego planu) długie wybiegania powyżej 20km ale trudno - tego dnia wyprawialiśmy młodszej córce pierwsze urodziny więc nie mogłem wyjść na dłużej. Postaram się w następną sobotę to nadrobić.
Gremlin sprawował się bardzo dobrze. Znalazł satelity dość szybko i był bezobsługowy. Jeszcze muszę nauczyć się zgrywać z niego dane. Po raz pierwszy nie używałem aplikacji RunKeeper w telefonie. Niedługo postaram się ocenić co mi bardziej pasuje.

piątek, 18 listopada 2011

Gremlin gremlin

Takie oto cudo znalazłem na allegro po bardzo okazyjnej cenie. Pierwsza próba generalna - już zaraz w moim rodzinnym Lęborku o czym niedługo.

środa, 16 listopada 2011

Szybki bieg treningowy na 10km

Chciałem się sprawdzić jak szybko mogę przebiec 10km - ciągle ta Praska Dycha mnie męczy :) - a dodatkowo ciekawy jestem na jakie tempo maratonu mogę zacząć trenować. Nie jestem niestety pewny tego czy moja trasa ma rzeczywiście całe 10km.
Temperatura była niska - chyba nawet poniżej zera stopni ale z odpowiednim strojem biegło się bardzo fajnie nawet mimo tego że skoro chciałem się sprawdzić to biegłem szybko jak na mnie. Wynik: 4:38 min/km czyli 46:44 min na 10km! Jak dla mnie to super wynik - o całe 5 minut lepszy od tego z Praskiej Dychy.
Teoretycznie według tabeli z FIRST oznacza to że powinienem móc przebiec:
5km - w 22:20, półmaraton w 1:43:31 a maraton w 3:37:20. Co do tego 5km to myślę że mógłbym powalczyć ale te dłuższe dystanse to w takim czasie raczej bym nie dał rady bo mam za małą wytrzymałość na razie. Zastanawiam się jednak czy nie dostosować tego planu treningowego FIRST do tempa 3h 45 m... mam jeszcze na decyzję trochę ponad miesiąc - w tym czasie będę kontynuował mój obecny plan czyli biegi co drugi dzień po 10km a w week-end dłuższe wybieganie ponad 20km. Zobaczymy - widzę że takie bieganie bardzo poprawia moje wyniki, za miesiąc podejmę decyzję na jakie tempo na maratonie trenować.
Oczywiście rady i komentarze są mile widziane

ADs